fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Dach wspólnoty nie dla anten i masztów radioamatora

123RF
Radioamator, który kilkadziesiąt lat temu zamontował na dachu budynku wspólnoty anteny i maszty, musi je zdjąć, choć dopiero niedawno zaczęły przeszkadzać sąsiadom.

Tak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 17 grudnia 2014 r. (sygn. akt I ACa 539/14). Rozpatrywał on skargę Wspólnoty Mieszkaniowej na wyrok uchylający uchwałę w sprawie zakazu używania i zdemontowania anten nadawczo-odbiorczych z dachu budynku. Uchwała była adresowana w zasadzie do jednego członka Wspólnoty. Jan C. został zobowiązany do usunięcia w ciągu 6 tygodni czterech anten swojej radiostacji, które tam zamontowano na długo przed powstaniem Wspólnoty, gdy budynkiem administrowało jeszcze wojsko.

Bóle głowy i promieniowanie

Jan C. jest byłym żołnierzem LWP i licencjonowanym krótkofalowcem. W latach 70. otrzymał pozwolenie na posiadanie i używanie amatorskiej radiostacji indywidualnej, której częścią są właśnie sporne anteny. Swoją pasję realizował w tym samym budynku, w którym dostał mieszkanie służbowe. Zgodę na zainstalowanie anten miał mu wydać dowódca garnizonu. Po wykupieniu mieszkań w budynku powstała wspólnota mieszkaniowa, a Jan C. wraz z żoną stali się jej członkami.

Zdaniem wspólnoty radioamator popełnił samowolę budowlaną. Nie przedstawił bowiem żadnego dokumentu, który by potwierdzał otrzymanie zgody na montaż anten od  administracji wojskowych budynków ani z nadzoru budowlanego. Zresztą wbrew temu, co mówi, anteny zainstalował znacznie później, bo dopiero w latach 1990-1998.

Zamówiona przez Wspólnotę ekspertyza techniczna potwierdziła, że anteny i maszty nie spełniają bezpieczeństwa konstrukcji i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Także z protokołów okresowych przeglądów kominowych wynika, że anteny przytwierdzone do elementów kominowych są, z powodu dużych rozmiarów, zagrożeniem dla trzonów kominowych i wentylacyjnych, ich stabilności oraz powodują ryzyko licznych uszkodzeń.

Na domiar złego inni członkowie Wspólnoty skarżą się, że anteny zakłócają pracę odbiorników RTV i komputerów, a ich działanie wywołuje monotonny i harmoniczny dźwięk powodujący u mieszkańców bóle głowy i bezsenność. W pismach składanych do zarządcy nieruchomości sąsiedzi wskazywali również, że urządzenia antenowe wytwarzają pole elektromagnetyczne, które niekorzystnie wpływa na ich zdrowie i samopoczucie.

Po kontrolach, jakie na wniosek Wspólnoty przeprowadził m.in. nadzór budowlany, Jan C. otrzymał decyzję administracyjną nakazującą demontaż anten. Sprawą samowoli zajęła się też prokuratura, ale dochodzenie umorzono z powodu przedawnienia karalności.

Małżonkowie C. zaskarżyli jednak uchwałę Wspólnoty do sądu jako naruszającą ich interesy.

Bez anten nie ma radiowca

Sąd Okręgowy w Szczecinie ustalił, że Jan C. ma pozwolenie na posiadanie i używanie amatorskiej radiostacji indywidualnej na czas nieokreślony, w 2004 r. uzyskał zaś czasowe pozwolenie na używanie radiowych urządzeń nadawczych lub nadawczo-odbiorczych w służbie radiokomunikacyjnej amatorskiej. W ocenie Sądu możliwość wykorzystania tych uprawnień wiąże się ściśle z potrzebą montażu i utrzymywania anten na dachu budynku, w którym zamieszkuje radiowiec-amator. Zobowiązanie Jana C. do usunięcia anten narusza więc jego własny interes jako członka Wspólnoty. Sąd uchylił więc uchwałę o zakazie anten.

Wspólnota nie zgodziła się z tym wyrokiem. Rozpatrujący jej skargę Sąd Apelacyjny w Szczecinie - również.

- Nie sposób rozpatrywać interesu właściciela lokalu w oderwaniu od interesu pozostałych członków oraz całej Wspólnoty – stwierdził SA.

Trzeba się liczyć z sąsiadami

Sąd Apelacyjny wziął pod uwagę przepisy ustawy o własności lokali, z których wynika, że właściciel lokalu musi korzystać z nieruchomości wspólnej w sposób nieutrudniający korzystania z niej przez innych współwłaścicieli oraz zgodnie z jej przeznaczeniem. Sąd nie miał wątpliwości, że zajęcie części wspólnych nieruchomości pod montaż masztów antenowych nie jest normalnym wykorzystywaniem dachu budynku, zgodnym z jego typowym przeznaczeniem. Dał również wiarę zeznaniom sąsiadów, że nie są w stanie spokojnie przebywać we własnych lokalach i odczuwają różnego rodzaju dolegliwości związane z obecnością anten na dachu. Jan C. nie może też powoływać się na prawa nabyte, bo nie wykazał, że montując maszty miał na to zgodę ówczesnego administratora budynku.

- Posiadanie uprawnień i zezwoleń nie oznacza, że działalność radiokomunikacji amatorskiej musi być prowadzona w lokalu powoda znajdującym się w budynku pozwanej Wspólnoty. Co więcej, nie przekłada się też automatycznie na uprawnienie do montowania na dachu nieruchomości masztów i anten oraz korzystanie z tej części wspólnej nieruchomości przez powoda. Takie działanie nie może być uznane za korzystanie z nieruchomości wspólnej zgodnie z jej przeznaczeniem i pozostaje w opozycji do woli większości członków Wspólnoty – stwierdził sąd Apelacyjny uchylając wyrok I instancji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA