fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Ostatnia prosta biegu po głosy

Młodzi działacze PO zorganizowali akcję „Klatki dla Polaków”. Przekonują, że PiS po dojściu do władzy będzie zamykał obywateli za poglądy
PAP
Straszenie PiS-em i mobilizacja własnych wyborców to główne elementy strategii sztabu urzędującego prezydenta.

Andrzej Duda kontynuuje strategię obraną po zwycięstwie w pierwszej turze. Ta zakłada dotarcie do grup, które 10 maja albo zostały w domach, albo głosowały na jego kontrkandydatów. Dlatego też, kosztem przygotowań do debaty, dalej jeździ po kraju i odwiedza miejsca, w których wygrywał Komorowski.

Jeszcze w sobotę po południu był na Śląsku, gdzie podkreślał znaczenie dialogu społecznego. Jego brak jest jednym z głównych zarzutów związków zawodowych wobec urzędującego prezydenta i rządu. Wspólne wystąpienie z liderem „Solidarności" Piotrem Dudą i szefem OPZZ Janem Guzem miało podkreślić, że Duda nie zapomina o sprawach społecznych i pracowniczych, ważnych dla lewicowych wyborców.

Sztabowcy Dudy przekonują nas, że mają plan również na kolejne grupy wyborców, których jeszcze nie zdołali do siebie przekonać. – Dzięki wynikom sondażu exit poll wiemy dokładnie, gdzie kierować swój przekaz – mówi nam sztabowiec PiS. Jedną z takich grup byli młodzi, którzy w większości zostali w domu lub wybierali Pawła Kukiza. Ich głosy mają zapewnić poparcie, jakiego Dudzie w niedzielę udzielili liderzy organizacji młodzieżowych: Młodych dla Polski, Studentów dla Rzeczpospolitej i stowarzyszenia Koliber, oraz były szef Parlamentu Studentów RP Piotr Müller. Przy okazji zaprezentowano także nowy wzór kampanijnych koszulek.

W sztabie PiS zdają sobie jednak sprawę, że najważniejszym momentem przed drugą turą jest niedzielna debata. Do ostatniej chwili przed jej rozpoczęciem obniżali oczekiwania dotyczące jej rezultatu. A czołowi politycy PiS twierdzili, że to Komorowski ma większe doświadczenie w bezpośrednim starciu.

Odwrotnie tę sytuację przedstawiają działacze PO, choć i tam atmosfera się poprawiła. Po początkowym chaosie spowodowanym porażką sztab Bronisława Komorowskiego zabrał się do pracy.

Dotąd – zamiast się zastanawiać nad kolejnymi posunięciami – frakcje przerzucały się odpowiedzialnością. Szukano kozłów ofiarnych. – To nas paraliżowało – przyznaje nam jeden ze sztabowców.

W końcu jednak stery nad kampanią prezydenta przejął były spin doktor PiS Michał Kamiński. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Spory zostały wyciszone, zarządzono mobilizację.

– Kamiński po prostu wyjął kij ze szprych. Bez takiej blokady każdy rower pojedzie, nawet pod górkę – tłumaczy nasz informator.

Sztab zrezygnował ze starania się o wyborców Kukiza i próbuje zmobilizować rozczarowanych wyborców PO i lewicy, którzy do wyborów 10 maja nie poszli. – Frekwencja była bardzo niska, a historia pokazała, że wtedy największe szanse ma PiS. Tak też było w 2005 r. – przekonują nas w sztabie. Wyborców zmobilizować ma akcja „Telefon do przyjaciela", w ramach której prezydent poprosił swoich zwolenników o wysyłanie esemesów i wykonywanie telefonów do znajomych z prośbą o zagłosowanie na niego. Akcję firmowały aktorki Anna Czartoryska i Magdalena Boczarska. Wcześniej Komorowskiego poparł Tomasz Karolak. Jak przekonują nas sztabowcy, poparcie celebrytów do końca będzie jednym z kluczowych elementów kampanii.

Komorowskiego poparł także Leszek Balcerowicz, który przekonuje, by nie dopuścić do powrotu IV RP.

Straszenie PiS-em ma być jednym z filarów strategii przedstawiania Komorowskiego jako obrońcy wywalczonej przez siebie wolności. Z nieoczekiwaną pomocą przyszedł Platformie europoseł PiS Janusz Wojciechowski z niefortunnym wpisem na Twitterze o zamknięciu prezydenta w klatce. Choć polityk PiS tłumaczył, że chodziło o złotą klatkę, wpadkę podchwyciła młodzieżówka PO. Jej działacze w kilku miejscach w kraju zamknęli się w metalowych klatkach. Jak przekonują, tak właśnie będzie postępował PiS po przejęciu władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA