fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Neonaziści czy agenci

Członkowie NPD protestujący w Berlinie przeciwko islamizacji i amerykanizacji Niemiec. Fot. Markus Heine
NurPhoto
NPD traci na znaczeniu. Uratować ją może Trybunał Konstytucyjny, odrzucając wniosek o jej delegalizację. Tak już było w przeszłości i partia odżyła.

W piątek upływa termin złożenia przez Bundesrat, wyższą izbę parlamentu, dokumentów w Trybunale Konstytucyjnym potwierdzających, że niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiad, nie ma już swych agentów w kierowniczych gremiach NPD, Narodowodemokratycznej Partii Niemiec.

Od przedłożenia takiego dowodu zależą dalsze losy wniosku Bundesratu o delegalizację NPD jako partii, której działalność ma zagrażać konstytucji i porządkowi prawnemu RFN. Trybunał nie daje wiary zapewnieniom kontrwywiadu, iż wycofał już agentów, i chce dowodów. Tym bardziej że jeszcze kilka lat temu miało ich być aż 130.

Dmucha na zimne, pragnąc uniknąć kompromitacji najwyższych władz państwowych, jak to miało miejsce 12 lat temu, gdy w czasie procedury delegalizacji okazało się, że spora część przywódców NPD współpracowała z kontrwywiadem.

Składali regularne sprawozdania, otrzymywali za to pieniądze, które przeznaczali zresztą na działalność partyjną, i nierzadko ustalali partyjne przedsięwzięcia z przedstawicielami kontrwywiadu. Powstało podejrzenie, że kontrwywiad celowo sterował działalnością NPD w taki sposób, aby zdobyć argumenty służące jej delegalizacji. Wniosek o delegalizację upadł. NPD triumfowała.

Niedługo później odniosła spektakularny sukces w wyborach do parlamentu Saksonii, zdobywając 9,2 proc. głosów, co było najlepszym wynikiem od prawie pół wieku. Powtórzyła jeszcze ten sukces w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie jest obecna w parlamencie do dzisiaj. W innych już jej nie ma, nie mówiąc już o Bundestagu, gdyż z wynikiem rządu 1,5 proc. znajduje się znacznie poniżej 5-proc. progu wyborczego.

– Czekamy na dokument Bundesratu dla Trybunału Konstytucyjnego. Trafi do nas po kilku dniach. Wprawdzie nazwiska agentów kontrwywiadu będą wyczernione, ale będziemy w stanie ustalić, kto jest zdrajcą – mówi „Rz" Klaus Beier, rzecznik NPD. Tego obawia się kontrwywiad w trosce nie tylko o zdrowie i życie swych agentów, ale także o własną wiarygodność. Bo kto zdecyduje się na współpracę ze służbą, która nie jest w stanie ochronić swoich współpracowników?

NPD nie jest i nigdy nie była znaczącą partią w Niemczech. Jest jednak plamą na honorze powojennego państwa niemieckiego, nawiązując mniej lub bardziej otwarcie do okresu nazistowskiego. Dlatego w wielu środowiskach do dobrego tonu należy potępianie NPD czy wyrażanie oburzenia, organizowanie demonstracji i kontrdemonstracji przeciwko neonazistom. NPD jest bezsprzecznie ugrupowaniem ksenofobicznym, rasistowskim i, jak twierdzi część niemieckiej prasy, nie tylko ugrupowaniem skrajnie prawicowym, ale również otwarcie neonazistowskim.

Widać to wyraźnie po ulubionych symbolach wielu członków partii, runach SS, używaniu hitlerowskiego pozdrowienia czy swastyki. NPD oficjalnie takich symboli nie używa. – Nasz program jest zgodny z niemiecką konstytucją – zapewnia Klaus Beier. Przyznaje, że partia chce uwolnienia kraju od muzułmanów, których większość powinna wyjechać dobrowolnie lub zostać deportowana, że chce zamknąć granice dla cudzoziemców, którzy nie tylko zabierają Niemcom pracę, ale zdarza się, o zgrozo, że zanieczyszczają niemiecką krew. Niemcy muszą stać się państwem niepodległym, niezależnym i suwerennym, a nie kolonią USA, która utrzymuje w kraju tysiące żołnierzy. Kraj wyniszcza przy tym ciągle moloch unijny.

Czas więc z tym skończyć, do czego NPD nieustannie nawołuje zarówno za pieniądze swych prawie 6 tys. członków, jak i dotacje państwowe, gdyż działa legalnie i uczestniczy w wyborach.

Ale to z NPD wywodzi się NSU, Podziemie Narodowosocjalistyczne, czyli grupa neonazistowskich terrorystów, którzy przez siedem lat ubiegłej dekady zamordowali ośmiu Turków, jednego Greka oraz niemiecką policjantkę. Oczyszczali Niemcy od przedstawicieli niższych ras. A aresztowani w ubiegłym tygodniu członkowie ugrupowania neonazistowskiego Oldschool Society (OSS) przygotowywali bomby dla muzułmanów i azylantów. Na Facebooku umieścili zdjęcie z wizerunkiem bramy ze znanym napisem „Arbeit macht frei", pisząc, że jest to najlepsze miejsca dla azylantów właśnie. OSS także wywodzi się z NPD.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA