fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Restrukturyzacja przedsiębiorstw – reforma połowiczna

123RF
Powierzenie skomplikowanych gospodarczo i ekonomicznie spraw restrukturyzacyjnych zazwyczaj niedoświadczonym i młodym sędziom sądów rejonowych można porównać do powierzenia operacji na otwartym sercu stażyście – pisze sędzia Aneta Łazarska.

Nie tak dawno Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia zorganizowało kongres z okazji 25-lecia sądownictwa gospodarczego w Polsce. Przyszedł bowiem czas na refleksję i zastanowienie się nad jego stanem. Niewątpliwie polskie sądy gospodarcze nie miały łatwo przez ten czas, gdyż nie było trwałych wzorców ani odpowiednich sędziów. Szybko się stało jasne, że bez sprawnego i efektywnego działania sądów gospodarczych nie uda się wznieść zrębów nowoczesnej gospodarki. Istotnym bowiem aspektem działania każdego przedsiębiorcy jest aspekt sądowo-prawny. Firma przedsiębiorcy, który latami czeka na wyrok, traci rację bytu. Nierzadko się też okazuje, że wydany po latach wyrok ma już tylko papierowy wymiar, ponieważ egzekucja stała się bezskuteczna.

Również od dłuższego czasu słyszy się, że pilnej nowelizacji wymaga prawo upadłościowe. Sejm RP uchwalił nową ustawę – Prawo restrukturyzacyjne. W prace nad nią aktywnie zaangażowani byli eksperci Instytutu w ramach zespołu MS ds. nowelizacji prawa upadłościowego i naprawczego. Projektowane zmiany, jak głoszą eksperci, są nowatorskie i przyczynią się do poprawienia skuteczności prowadzonych restrukturyzacji oraz uratowania wielu miejsc pracy.

Mimo rekomendacji i rzeczowych argumentów podmiotów biorących udział w procesie konsultacji społecznych Sejm nie zdecydował się zmienić właściwości rzeczowej postępowań restrukturyzacyjnych – z sądów rejonowych na okręgowe. Reforma zatem ma charakter połowiczny, ponieważ zmienia się samą procedurę i prawo materialne.

Powstaje zatem istotny problem, przy czym, jak wielokrotnie już się zdarzało, przygotowywane są projekty zmian przepisów materialnych czy procesowych, a pomija się zmiany ustrojowe. Tymczasem działanie sądów odbywa się w określonych warunkach ustrojowych. Sądy nie działają w próżni. Można rzec, że o powodzeniu wielu reform prawa materialnego decyduje właściwy status ustrojowy sądów, które sprawy te rozpoznają.

Przede wszystkim dla szybkiego efektu – powodzenia reformy – konieczne jest powierzenie spraw restrukturyzacyjnych sędziom o najwyższych kwalifikacjach. W naszym modelu sędziowskiego awansowania przyjmuje się, że to sędziowie sądów wyższego rzędu z racji lat doświadczeń zawodowych takie kwalifikacje posiadają. Powierzenie zatem skomplikowanych gospodarczo i ekonomicznie spraw restrukturyzacyjnych zazwyczaj niedoświadczonym i młodym sędziom sądów rejonowych można tylko przyrównać do powierzenia operacji na otwartym sercu stażyście. Chyba nikt z nas nie chciałby być poddany takiemu eksperymentowi.

Jest to zarazem swoista aberracja naszego systemu, w którym dopuszcza się taką sytuację, że sąd okręgowy w składzie trzech sędziów zawodowych rozpoznaje sprawę o 300 zł z zakresu odpowiedzialności regresowej między ubezpieczycielami. Z kolei zaś sędzia sądu rejonowego orzeka o sprzeciwach w postępowaniu upadłościowym, gdy chodzi o miliony złotych.

Na tle tej reformy pojawia się też i druga kwestia, która dotyczy sposobu jej wykonania. Z jednej bowiem strony Ministerstwo Sprawiedliwości głosi, że wprowadzone mają być nowa idea, nowe rozwiązanie, z drugiej zaś strony wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń twierdzi, że nie ma pieniędzy nie tylko na etaty sędziów, ale również na urzędników. Oznacza to, że reforma nie została należycie przemyślana i zaplanowana.

Jeśli bowiem wprowadza się nowe procedury, nowe postępowania, oznacza to, że w najbliższym czasie wzrośnie też liczba spraw, które rozpoznają sądy. Zresztą i takie jest założenie, że ma być więcej postępowań wdrażanych, a nie, jak dotychczas, kończących się oddaleniem wniosków o ogłoszenie upadłości. Oznacza to, że w najbliższym czasie nastąpi wzrost liczby spraw z tej dziedziny.

Jest to zatem kolejny po likwidacji sądów eksperyment na wymiarze sprawiedliwości. Szkoda tylko, że na koszt przedsiębiorców. Najlepsze zaś rozwiązania zawiodą, jeśli sędzia nie będzie miał czasu, aby sprawę przeczytać i się nią zająć. Nic tu nie zmieni rozdzielenie spraw na dotychczasowy korpus sędziowski, ponieważ sędziowie i tak są dostatecznie obciążeni. Kto więc się zajmie nowymi sprawami z prawa restrukturyzacyjnego?

Liczba spraw, które obciążają sądy rejonowe w ostatnim czasie, sprawia, że stają się one niewydolne. W rezultacie tej reformy nie będą w stanie sprawnie restrukturyzować przedsiębiorstw. Argument MS o braku środków na wolne stanowiska w tym kontekście okazuje się złudny, gdyż tak czy inaczej dla powodzenia reformy trzeba będzie zwiększyć zasób sędziów. Dlatego dziwię się, że decydując się na tak radykalne zmiany, ustawodawca nie bierze pod uwagę realnych warunków ustrojowych, w których działają sądy.

Już od dawna nie jest dostrzegane, że postępowania sądowe, zwłaszcza w dużych miastach, są nieefektywne. Obciążenie w warszawskich sądach gospodarczych w Warszawie sięga nawet 600 spraw przypadających na sędziego. Sytuacji w sądownictwie nie poprawią doraźne zmiany przepisów czy tworzenie nowych stanowisk sędziowskich. Konieczna staje się realna zmiana kognicji sądów powszechnych i rewizja konstytucyjnego modelu postępowania sądowego. Przy obecnych bowiem standardach tylko nieliczne procedury uproszczone zdają test konstytucyjności. Jednocześnie nierealne staje się zachowanie gwarancji rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.

Nie można pomijać, że sukces reformy zależy od jej wykonania. Oby więc się nie okazało, że i te rekomendowane zmiany się nie sprawdzą, i za kilka lat znowu przyjdzie nam reformować postępowanie restrukturyzacyjne.

Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA