fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Ofiara bolszewików pod Czeremchą

Ryngraf
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Przed zgonem był duszony drutem. Czy w grobie w okolicach Czeremchy znaleziono zwłoki ułana, który został zamordowany przez bolszewicką bojówkę?

Pion śledczy białostockiego oddziału IPN próbuje rozwiązać zagadkę zbrodni sprzed lat. W Lesie Połowieckim położonym niedaleko wsi Stawiszcze koło Czeremchy ekshumowane zostały szczątki mężczyzny, nad którym przed śmiercią okrutnie się znęcano.

W czasie oględzin szczątków biegły antropolog na czaszce stwierdził złamanie na prawnej kości skroniowej, ponadto złamanie lewego obojczyka, łokcia i dwóch żeber. W okolicy kręgów szyjnych znaleziono zaś metalowy kilkumilimetrowy drut, który ofiara mogła być duszona.

Analiza antropologiczna wykazała, że szkielet jest płci męskiej w wieku 39 - 44 lat. Ze szkieletu pobrano materiał biologiczny do badań DNA. W czasie prac nie odnaleziono fragmentów odzieży. Drut zdjęty z kręgów szyjnych zabezpieczony został jako dowód rzeczowy. „Poczynione ustalenia wskazują, że osoba znajdująca się w grobie została pozbawiona życia w wyniku uderzenia zadanego narzędziem tępokrawędzistym w prawą skroń" – uważa biegły.

Śledczy nie ma wątpliwości, że obrażenia „w postaci złamań mogły powstać wskutek fizycznego znęcania sie nad ofiarą lub w wyniku podejmowanych przez nią działań obronnych".

Początek śledztwa związany jest z zawiadomieniem, jakie do IPN w Białymstoku złożył jeden z mieszkańców Czeremchy. Stwierdził on, że dwóch mogiłach w Lesie Połowieckim mogą spoczywać ułani, których w 1939 r. mogli zostać zabici przez działaczy Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi.

Mogiły otoczone drewnianym płotkiem znajdowały się niedaleko wsi Stawiszcze. Na krzyżu znajdującym się na jednym z grobów umieszczona była tabliczka z napisem „Andrzej Sienicki. Poległ w 1939 r.". W sprawie tajemniczych mogił prokuratura IPN Białystok jesienią 2013 r. wszczęła śledztwo w sprawie domniemanego zabójstwa kilkunastu żołnierzy Wojska Polskiego – i jak podkreśla prokurator „pozbawionych możliwości obrony oraz poddania się sprawcom, którzy wobec ofiar dopuścili się okrutnego traktowania". W maju poprzedniego roku dokonana została ekshumacji obu mogił. W jednej nie odkryto szczątków. Za to w drugiej, na której znajdowała się tabliczka, znaleziono zmasakrowany szkielet bez jakichkolwiek śladów ubrania.

Nie rozwiązaną do dzisiaj zagadką jest to czyje zwłoki zostały znalezione w grobie. Na podstawie analizy dokumentów poległych i zaginionych żołnierzy prokurator nie potwierdził, aby w tym miejscu mógł zginąć ułan o nazwisku Andrzej Sienicki, którego nazwisko widniało na tabliczce. Z relacji jednego ze świadków wynikało, że ekshumowanym mógł być dyrektor Zakładu Nasączalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze, o nazwisku Płoszek. Mógł on zostać zamordowany przez bolszewicką bojówkę, a jego rodzina zdołała uciec. Prokuratura ustaliła, że Płoszek w czasie wojny faktycznie zaginął, a jego losy są nieznane.

Nadal nie ma jednak pewności, że akurat znalezione szczątki to były dyrektor z Czeremchy. Z najnowszych ustaleń śledztwa wynika, że znaleziony szkielet należał do młodszego i niższego mężczyzny.

Tomasz Danilecki, rzecznik białostockiego oddziału IPN apeluje do osób, które mogą coś wiedzieć na ten znalezionych szczątków o kontakt z pionem śledczym IPN w Białymstoku. Można także napisać do autora artykułu e-mail : m.kozubal@rp.pl.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA