fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Puchar Ameryki 2017: nowe łódki, stare kłótnie

AFP
Ekipy planujące start w 35. edycji regat o Puchar Ameryki chcą dla oszczędności zredukować wielkość jachtów. Większość jest za, dwa największe syndykaty przeciw. Wracają żeglarskie wojny na lądzie

Wydawało się, że po latach wzajemnego szpiegowania, podkradania fachowców, sporów formalnych, spraw sądowych i awantur kolejna edycja Pucharu Ameryki przebiegnie w miarę spokojnie, ale czas względnej zgody minął.

Przynaglone graniczną datą 31 marca 2015 roku syndykaty przegłosowały niedawno zmianę protokołu regat w 2017 roku polegającą na zmniejszeniu wielkości rywalizujących jednostek z 62 do 45-50 stóp oraz miejsca rozegrania wyścigów kwalifikacyjnych z Auckland na Bermudy. I znów się zaczęło.

Wyniki głosowania (znaczną większością głosów) w obu tych sprawach nie przekonały dwóch najbardziej znanych i największych z syndykatów walczących w regatach challengerów: ekipy Luna Rossa i Emirates Team New Zealand (ETNZ). Oba głosowały przeciwko, oba zagroziły wycofaniem się z udziału w Pucharze Ameryki.

Szefowie teamu Luna Rossa już kilka dni przed głosowaniem zapowiedzieli, że będą zmuszeni do rezygnacji ze startu, jeśli katamarany zostaną zmniejszone. Usłyszeli głosy poparcia od Nowozelandczyków, których dodatkowo zdenerwował fakt, że regaty kwalifikacyjne nie zostaną rozegrane, jak wcześniej planowano, w Zatoce Hauraki w Auckland.

ETNZ uzasadnia protest tym, iż wyścigi w Nowej Zelandii gwarantowały dopływ funduszy dla syndykatu ze źródeł rządowych. Szefowie tej ekipy przekazali już informację (na razie na Twitterze), że będą odwoływać się od wyników głosowania i postulować przywrócenie Auckland jako miejsca wstępnych regat w sądzie arbitrażowym, bo przecież „bazą decyzji są podpisane wcześniej dokumenty i wypełnianie protokołu AC35".

Nie ma też zgody co do faktu, że zmniejszenie katamaranów w połowie kolejnego cyklu przygotowań naprawdę oznacza oszczędności finansowe. Niektóre teamy wydały w ciągu kilkunastu minionych miesięcy dziesiątki milionów dolarów na projekty katamaranów 62-stopowych. W dodatku ta wielkość – 62 stopy była wprowadzona właśnie pod hasłem cięcia kosztów, wobec ogromnych nakładów na budowę 72-stopowych katamaranów ścigających się w 2013 roku.

Bermudy, jako miejsce obrony pucharu przez Oracle Team USA, może sprawić kłopoty finansowe nie tylko ekipie Nowej Zelandii, sponsorzy paru innych teamów także woleliby płacić za ekspozycję swych marek na Antypodach.

Być może dla większości uczestników mniejsze łódki i mniejsze załogi oznaczają jednak mniej pieniędzy koniecznych do udziału w Pucharze Ameryki, ale eksperci marketingowi zwracają uwagę, że regaty z udziałem znacznie skromniejszych katamaranów spowodują istotne zmniejszenie rozgłosu wokół wydarzenia i jego prestiżu. Łódki 45-stopowe byłyby najmniejszymi jednostkami w długiej historii Pucharu Ameryki.

Ciąg dalszy nastąpi zapewne w sądzie, bo legendarny nowozelandzki sternik Russell Coutts, który stoi za ostatnimi sukcesami Oracle Team USA (i nie tylko), jest także szefem organizacyjnym 35. America's Cup, od lat walczył na słowa i pozwy z ekipą włoską i nawet z nowozelandzką, choć z nią też kiedyś odnosił wielkie sukcesy.

Puchar Ameryki bez ETNZ i Luna Rossa to zapewne łatwiejsza obrona tytułu przez Oracle Team USA należący do miliardera Larry'ego Ellisona, ale też strata znacznych części emocji, jakie od lat towarzyszą sławnym regatom. Ciąg dalszy kłótni niemal na pewno nastąpi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA