fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpłatna pomoc prawna

Odpowiedzialność za pomoc prawną dla najuboższych i wydatki z tym związane

www.sxc.hu
Nie cichną echa prac nad ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnej informacji prawnej i edukacji prawnej społeczeństwa.

To bez wątpienia potrzebny i ważny akt, bo dzięki niemu może państwo weźmie na siebie odpowiedzialność za pomoc prawną dla najuboższych i wydatki z tym związane. Może też po wejściu w życie regulacji klientami, do których spraw trzeba dokładać z własnej kieszeni, przestaną być na siłę obarczani ci profesjonalni pełnomocnicy, którzy z różnych względów nie mogą się zajmować pomocą pro bono.

Radcy prawni liczą, że ta regulacja nie tylko wprowadzi jasne reguły wsparcia prawnego dla wszystkich, których nie stać na prawnika, ale też że ci rzeczywiście potrzebujący otrzymają pomoc profesjonalną i na najwyższym poziomie. Obawy z tym związane nie są wcale bezpodstawne, ponieważ wielu z nas w swojej karierze zawodowej spotkało ludzi, którzy padli ofiarą pseudopomocy pseudoprawników. Niektórzy niestety stracili bezpowrotnie wszystko, co mieli, i nie da się tego odwrócić, bo wyroki się uprawomocniły.

Przygotowany projekt wcale mnie nie uspokaja, wręcz przeciwnie, przecieram oczy ze zdumienia, gdy czytam, że pod wyraźnym naciskiem organizacji pozarządowych zdecydowano się na wykorzystanie ich „doświadczenia i dorobku (...) zachowując wszystkie dotychczasowe formy świadczonej przez nie pomocy oraz przewidując możliwość powierzenia im prowadzenia ok. 50 proc. punktów nieodpłatnej pomocy prawnej, a także udzielania nieodpłatnej informacji prawnej w wojewódzkim centrum informacji prawnej".

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że państwo aktem rangi ustawowej, niejako bocznymi drzwiami, zaczyna sankcjonować świadczenie pomocy prawnej przez osoby, które nie powinny tego robić. Tym samym istnieje spore ryzyko, że do sprawowania wymiaru sprawiedliwości dopuszczono działających w organizacjach pozarządowych bednarzy, dekarzy, szewców i kolarzy, a nawet studentów nauk wszelakich, którzy – teraz już formalnie i oficjalnie – będą się zajmować poradnictwem prawnym, nie mając ku temu większych kwalifikacji i nie ponosząc żadnego ryzyka swoich działań.

Na dodatek ich działalność będzie pozostawać w zasadzie poza jakąkolwiek kontrolą. Żaden też ubezpieczyciel nie przejmie na siebie skutków ich błędów. Nie doczytałem się też w projekcie założenia, że za błędy nieprofesjonalnej pomocy prawnej będzie odpowiadało państwo, które ma zawiadywać systemem. Tymczasem rozwiązanie było bardzo proste – pomoc prawną należało powierzyć wyłącznie profesjonalistom: radcom prawnym i adwokatom, którzy w ramach tej ustawy mogą podpisywać stosowne umowy ze starostami.

Ogromnie mnie cieszy, że ustawodawca chce poprzez ten akt rozpocząć kształtowanie świadomości prawnej obywateli naszego kraju. Od lat mój samorząd upominał się o takie właśnie rozwiązania. Z ustawy wprawdzie nie wynika, jak ma to w praktyce wyglądać, ale dobrze, że problem został zauważony. Jest bowiem bardzo poważny. Do setek tysięcy spraw w Polsce mogłoby nie dojść, gdyby Polacy mieli świadomość, że łamią prawo. Podobnie gdyby wiedzieli, że po prawną poradę należy się udać po prostu do profesjonalisty, a nie do osoby, która nie ma nawet ukończonych studiów prawniczych.

Autor jest wicedziekanem Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA