fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

W największych miastach Polski wydłużają się korki

Miasta nie nadążają z usprawnieniami w organizacji ruchu, ruch samochodowy jest wolniejszy niż w 2013 roku.

Według badań Deloitte oraz Targeo w 2014 roku mediana dziennych kosztów korków w siedmiu największych miastach Polski (Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk, Łódź, Katowice) wyliczona dla przeciętnego kierowcy sięgnęła 11,5 zł, gdy rok wcześniej wynosiła 11,6 zł, a w 2010 roku 10,4 zł.

Dzienne koszty korków dla przeciętnego kierowcy autorzy raportu wyliczyli na 14 zł w Warszawie, 13,4 zł we Wrocławiu, 12 zł w Krakowie, 11,5 zł w Poznaniu, 9,2 zł w Gdańsku, 9,1 zł w Łodzi oraz 11,3 zł w Katowicach.

Rocznie w siedmiu miastach konserwatywnie liczone koszty korków przekraczają 22 mld zł. Na Warszawę przypada ponad 3,7 mld zł, na Wrocław 3,5 mld zł, na Karków niecałe 3,2 mld zł, Poznań 3 mld zł, Gdańsk i Łódź po 2,4 mld zł oraz niemal 3 mld zł na Katowice. We wszystkich miastach z wyjątkiem Poznania koszty korków w 2014 wzrosły w stosunku do 2013 roku. W ub.r. mediana kosztów dla siedmiu miast wyniosła 3,03 mld zł i była o 6 proc. większa niż rok wcześniej.

Do obliczeń kosztów korków autorzy założyli, że kosztem alternatywnym wobec czasu straconego w korkach jest wykonywanie pracy zarobkowej. – Wykorzystujemy dane o średnich wynagrodzeniach brutto w sektorze przedsiębiorstw dla osób pracujących w polskich miastach – dodają.

W Warszawie o 24 minuty wzrosły opóźnienia w szczycie popołudniowym, natomiast o 11 min zmniejszyły się opóźnienia w szczycie porannym. We Wrocławiu, który w 2014 roku był najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce, o 21 min wydłużyły się opóźnienia poranne i o 36 min popołudniowe. W Krakowie sumaryczne opóźnienia zmalały o 7 min, a w Poznaniu o 29 minut. W Gdańsku powiększyły się zarówno poranne, jak i popołudniowe opóźnienia, łącznie o 15 min, w Łodzi natomiast skróciły się o 7 min. W Katowicach wydłużyły się o 15 min rano i 33 min po południu.

W Raporcie 2015 autorzy zaprezentowali wszystkie wąskie gardła, które systematycznie powodują największe opóźnienia w badanych miastach. – W każdym z miast możemy wskazać wąskie gardła, których lokalizacja się nie zmieniła – zauważają autorzy raportu. – Są to miejsca, w których rozwiązanie problemu mogłoby przynieść skokową poprawę przejezdności dla większego rejonu. Problem wąskich gardeł w polskich miastach wydaje się wynikać z niedostatecznej analizy i uwagi poświęconej temu zagadnieniu przez władze miast oraz zarządzających transportem drogowym i komunikacją miejską – przypuszczają twórcy raportu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA