fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ekstraklasa od lipca bez sponsora?

Rzeczpospolita
Orange nie będzie walczyć o przedłużenie umowy wygasającej po obecnym sezonie ligi
– Nie chcemy być dłużej związani z ligowym futbolem, bo boimy się o reputację firmy. Już dziś pracownicy żartują, że mecze niedługo będą transmitowane z więzień – mówi “Rz” źródło zbliżone do kierownictwa spółki Telekomunikacja Polska, właściciela sieci komórkowej Orange. Po obecnym sezonie wygasa trzyletnia umowa, na podstawie której Orange w zamian za tytuł sponsora ligi wypłacał klubom do podziału blisko 12 mln złotych rocznie. Mniej więcej drugie tyle firma wydawała na działania promocyjne związane z ekstraklasą.
W ostatnich dniach trwały rozmowy na temat przedłużenia umowy. Jeszcze w piątek spotkały się w tej sprawie osoby odpowiedzialne za marketing Orange i rządzącej ligą spółki Ekstraklasa SA, ustalano szczegóły. W TP SA zapadła już jednak podobno wstępna decyzja, by Orange ze współpracy wycofać. Bez czekania na to, co przyniesie zaplanowany na następną niedzielę nadzwyczajny zjazd Polskiego Związku Piłki Nożnej poświęcony tylko korupcji.
Jeśli tak się stanie, Orange będzie drugą wielką firmą po Holdingu Kolporter, którą zniechęciła do futbolu najnowsza fala zatrzymań w aferze korupcyjnej. Szef Kolportera Krzysztof Klicki, właściciel będącej w centrum najnowszego skandalu Korony Kielce, w środę ogłosił, że rezygnuje ze sponsorowania klubu.
Nie wiadomo, jak zapowiadana decyzja Telekomunikacji Polskiej będzie się miała do umowy na transmisje z ligi: TP SA miała od przyszłego sezonu pokazywać mecze przez Internet w specjalnym kanale utworzonym wspólnie z Canal Plus.
Można powiedzieć, że najnowsza afera, w której najważniejszym momentem było zatrzymanie Dariusza Wdowczyka, złapała Ekstraklasę SA na spalonym. Na początku marca spółka anulowała ogłoszony półtora miesiąca wcześniej przetarg na prawa sponsorskie na następne trzy sezony. Uznała, że dostała niesatysfakcjonujące propozycje i zapewni lidze więcej pieniędzy, jeśli zacznie indywidualne rozmowy z wybranymi firmami.
Z naszych informacji wynika, że w tamtym przetargu ofertę na pakiet sponsora tytularnego (jest jeszcze kategoria tzw. sponsora technicznego, reklamującego się m.in. w narożnikach boisk i na grafikach w transmisji telewizyjnej) złożył tylko Orange. I wiedząc, że nie ma konkurenta, zaproponował sumy tylko minimalnie wyższe od tych, które płacił w ostatnich trzech latach, podczas gdy Ekstraklasa SA oczekiwała znaczącej podwyżki.
Podwyżki podobnej do tej, na jaką zgodził się Canal Plus, który dotychczas płacił lidze za prawa do transmisji 50 mln złotych rocznie, a od nowego sezonu ma płacić 120 milionów.
Przedstawiciele Orange wytykali lidze problemy korupcyjne obniżające jej wartość. Ekstraklasa SA miała swoje wyceny. Część klubów uznała nawet, iż lepiej w ogóle nie mieć sponsora, niż zgodzić się na ówczesną propozycję Orange.
I wiele wskazuje na to, że tak właśnie poszukiwania sponsora się zakończą, choć prezes Ekstraklasy Andrzej Rusko przekonuje, że spółka prowadzi też negocjacje z innymi firmami. – Z kim, to na razie zachowam dla siebie. Losy projektu uchwały na zjazd PZPN, który Ekstraklasa przygotowała wspólnie ze związkiem (została w poniedziałek wyrzucona do kosza – red.), nauczyły mnie, że jak coś zbyt szybko zostaje ujawnione, to najczęściej nie dochodzi do skutku – mówi Rusko.
We wtorek Ekstraklasa SA spotyka się z Canal Plus i PZPN, by dyskutować o kształcie ligi w przyszłym sezonie. Jeśli ma być zmniejszona, to zjazd 13 kwietnia musi się tą sprawą zająć i upoważnić zarząd związku do czasowej reorganizacji rozgrywek. Jeśli takiej decyzji nie podejmie, wszystko zostanie po staremu.
– Dziś przewidywanie, czy znajdziemy nową formułę, czy zostaniemy przy lidze szesnastozespołowej, to wróżenie z fusów. Wokół zjazdu toczy się jakaś dziwna gra, wiele się mówi po cichu, ale nie ma odważnego, który zaproponowałby coś głośno i pod nazwiskiem – mówi Rusko.
Nie wiadomo, czy ktoś na zjeździe wychyli się z projektem abolicji, czy nie. Nie wiadomo, ile klubów z ligi spadnie, choć do końca sezonu pozostał miesiąc. Wiele wskazuje, że zamieszane w korupcję Korona i Jagiellonia nie zostaną zdegradowane przed początkiem następnego sezonu, ale już po jego rozpoczęciu. A to – jak pokazał w tym sezonie przypadek Zagłębia Sosnowiec – jest rozwiązanie, na którym traci i klub, i cała liga.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA