fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Chory nie musi trafić na wózek

Fotorzepa, Piotr Guzik
Śniadanie z „Rzeczpospolitą” | Reumatyzm zaczyna siać spustoszenie, także wśród ludzi młodych. Ale jest dla nich ratunek.

Dane są wstrząsające: co trzeci pacjent chorujący na reumatoidalne zapalenie stawów opuszcza rynek pracy już po dwóch latach od momentu rozpoznania choroby. 60 proc. traci całkowicie zdolność do pracy po dziesięciu latach. Co więcej, choroba dotyka ludzi młodych – na niektóre rodzaje choroby zapadają już 20-, 30-latki. Schorzenie dotyczy rzeszy pacjentów – 400 tys. osób w całej Polsce. Zobacz więcej zdjęć

Trzeba działać szybko

Co zrobić, żeby jak najwięcej chorych na reumatyzm mogło prowadzić normalne życie? O tym debatowaliśmy w Krakowie podczas „Śniadania z »Rzeczpospolitą«" pod hasłem „Pokonać reumatyzm". Odpowiedź ekspertów była jednoznaczna: przy reumatoidalnym zapaleniu stawów kluczowe jest jak najszybsze rozpoczęcie leczenia po wystąpieniu pierwszych objawów choroby.

– Nawet najnowsza technologia, jeśli zastosujemy ją zbyt późno, nie przyniesie efektów – mówiła prof. Brygida Kwiatkowska z Instytutu Reumatologii w Warszawie. Jak osiągnąć remisję, a więc stan, w którym pacjent może dobrze funkcjonować? Okno terapeutyczne, czyli czas na wdrożenie najbardziej skutecznego leczenia od wystąpienia pierwszych objawów do wdrożenia terapii, wynosi 12 tygodni.

– Szansa na osiągnięcie remisji jest trzykrotnie wyższa, niż byłaby, gdybyśmy się w tym oknie nie zmieścili – mówiła prof. Kwiatkowska. – Mało tego, jest szansa na uzyskanie remisji wolnej od leków, czyli sytuacji, kiedy pacjent nie musi ich przyjmować. To istotne, bo pozostaje na rynku pracy. Dla płatnika jest to istotne, dlatego że wydaje mniej pieniędzy na leczenie pacjentów. Późniejsze powikłania też się zmniejszają.

– Wciąż nie dysponujemy przyczynowymi metodami leczenia, stąd zasadnicze znaczenie ma szybkie opanowanie stanu zapalnego – zauważył dr Bogdan Batko ze Szpitala Specjalistycznego im. Dietla w Krakowie. – Im szybsza interwencja, tym większa szansa opanowania destrukcji stawów. A u 10 proc. pacjentów nieodwracalne zmiany pojawiają się w ciągu pierwszych trzech miesięcy po wystąpieniu objawów.

Jak zauważyła dr Danuta Kapołka ze Śląskiego Centrum Reumatologii, Rehabilitacji i Zapobiegania Niepełnosprawności w Ustroniu, rozwój reumatologii w ostatnich dziesięcioleciach był niezwykle dynamiczny. – Pacjentów na wózkach już jest mniej – mówiła. – Jeżeli do tego dodamy wczesną diagnostykę, to tych wózków nie będzie może w ogóle – stwierdziła.

Zdaniem dr. Batki opieka jest szczególnie ważna przez pierwsze trzy lata. – Wyniki badań potwierdzają, że pierwszy rok jest kluczowy – dodał.

A jaka jest rzeczywistość, jeżeli chodzi o system opieki nad pacjentami z chorobami reumatycznymi? Według badań do reumatologa pacjent w Polsce dociera w ciągu 35 tygodni. – Jesteśmy jednym z krajów europejskich, w którym okres oczekiwania jest najdłuższy – zauważyła prof. Kwiatkowska. – A badano wszystkie ścieżki dotarcia pacjenta, łącznie z prywatną służbą zdrowia – dodała. Czyli wdrożenie leczenia trwa średnio trzy razy dłużej niż trwa maksymalne okno terapeutyczne.

Nieco lepiej sytuacja wygląda w Małopolsce. – W Krakowie czas oczekiwania w poradniach przyszpitalnych to 69–150 dni. W pozostałych 30–50 dni – mówił dr Batko.

– I tak jest lepiej niż w innych częściach kraju – stwierdził dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Uczelni Łazarskiego. – Województwo małopolskie charakteryzuje się stosunkowo dużą liczbą reumatologów. W każdym powiecie jest poradnia reumatologiczna.

Na swój sposób z szybkim przyjmowaniem pacjentów poradziło sobie Śląskie Centrum Reumatologii. – Prowadzimy w naszej lokalnej skali program wczesnej diagnostyki zapalenia stawów – stwierdziła dr Kapołka. – Skutkuje to trzystukrotnym przekroczeniem kontraktu z NFZ, ale każdy nowy pacjent jest u nas przyjmowany w ciągu dwóch tygodni.

Według dr Magdaleny Władysiuk ze Stowarzyszenia CEESTAHC istnieją trzy drogi podejmowania leczenia. Pierwsza to wizyta u lekarza podstawowej opieki i skierowanie do specjalisty. Druga – wizyta u ortopedów, którzy często mają trudności z rozpoznaniem schorzenia reumatycznego. Trzecia ścieżka to wędrówka po lekarzach zależnie od długości kolejki. – Świadomość chorób reumatologicznych wśród lekarzy jest dosyć niska. Nawet na studiach reumatologia jest traktowana po macoszemu – mówiła dr Władysiuk.

Jak usprawnić system wczesnej diagnostyki reumatyzmu? Dużo zależy od świadomości samych pacjentów, według ekspertów warto też stworzyć wiarygodny portal z prostymi metodami diagnostycznymi.

Warto znać objawy

– Młodzi ludzie powinni być świadomi tzw. objawów ostrzegawczych. Takim objawem jest ból, któremu towarzyszy obrzęk stawu, np. nadgarstkowego – zauważył Bogdan Batko. – Drugi rodzaj to ból zapalny kręgosłupa, ból przewlekły, w godzinach rannych, uczucie sztywności z istotną poprawą po ćwiczeniach. To powinno wskazać lekarzowi podstawowej opieki lub lekarzowi innej specjalności na konieczność wysłania pacjenta do specjalisty.

Zdaniem prof. Kwiatkowskiej „odciążyć system może zwiększona świadomość lekarzy rodzinnych bądź ortopedów". – Niekiedy nie ma potrzeby kierowania pacjenta do reumatologa – zauważyła.

Magdalena Władysiuk podkreślała rolę medycyny pracy, która może być pierwszym punktem wychwycenia objawów choroby. Obecnie tak nie jest. – Często ludzie dotknięci chorobami reumatycznymi próbują pracować normalnie, bo objawy przez jakiś czas się nie nasilają – mówiła.

– Polem do popisu dla nas powinny być profilaktyka i edukacja. Przede wszystkim powinniśmy rozwijać świadomość mieszkańców – dodała Anna Okońska-Walkowicz, pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa ds. polityki społecznej.

Zdaniem dr. Gryglewicza szanse na poprawę tempa diagnostyki chorób reumatycznych stwarza tzw. pakiet kolejkowy, który zacznie obowiązywać 1 stycznia 2015 .

– System będzie premiował pacjentów, którzy pierwszy raz zjawiają się u danego lekarza – mówił. – To może mieć korzystny wpływ na kwestie diagnostyki chorych na reumatyzm, jednak bodziec finansowy może okazać się zbyt mały – dodał.

A co zyskamy poprzez przyspieszenie diagnostyki? Z pewnością lepszy stan zdrowia pacjentów, a co za tym idzie, mniejszą liczbę zwolnień lekarskich i rent. – W Europie zwolnienia powyżej dwóch tygodni z powodów choroby narządów ruchu zajmują drugie miejsce po chorobach układu oddechowego – zauważyła prof. Kwiatkowska. Dr Kapołka dodała, że wczesna diagnostyka przełoży się na niższe koszty rent. – Czyli mniejszą liczbę wózków – wyjaśniła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA