fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Inwazja naukowców na Egipt

Wrak „Le Patriote” odkryli jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku płetwonurkowie francuscy.
National Maritime Museum
Armaty, strzelby i pistolety z XVIII-wiecznego żaglowca wydobyli rosyjscy archeolodzy w porcie w Aleksandrii.
Ekspedycją Instytutu Egiptologii Rosyjskiej Akademii Nauk kieruje dr Galina Biełowa. Naukowcy eksplorują wrak znajdujący się na północ od miejsca, w którym stała słynna starożytna latarnia morska, zniszczona podczas trzęsienie ziemi w 1303 roku.
Rosyjscy archeolodzy korzystają z nowoczesnego sprzętu udostępnionego przez egipską marynarkę wojenną. Eksplorują wrak „Le Patriote". Odkryli go jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku płetwonurkowie francuscy. Ten trójmasztowiec o wyporności 560 ton został zbudowany w 1783 roku w Bayonne. Wszedł w skład francuskiej eskadry, która w 1798 roku przybyła podbić Egipt. Ale wyposażony był zaledwie w dwa działa, ponieważ miejsce na tym żaglowcu zostało wykorzystane w zupenie inny sposób.
1 lipca 1798 roku eskadra Napoleona Bonapartego dotarła do Aleksandrii. Lądowanie nie odbyło się bez problemów. Pogoda była zła. Bonaparte wysadził na ląd najpierw swoje oddziały. 2 lipca Aleksandria została opanowana, dlatego statki z zaopatrzeniem i wszelkiego rodzaju sprzętem — należał do nich także „Le Patriote" — otrzymały rozkaz wpłynięcia do portu. Niestety, ich kapitanowie nie znali wejścia, głębokości akwenu... „Le Patriote" wszedł na skałę, uszkodził kadłub i zaczął tonąć. Na szczęście szedł na dno na tyle wolno, że część jego ładunku zdołano uratować.
Był to ładunek specjalny, o charakterze zupełnie nie wojennym. Wśród ludzi przygotowujących inwazję na Egipt znalazł się zaufany Napoleona, generał Louis Marie Joseph Maximilien Cafarelli, człowiek światły, który włączył w skład eskady żaglowiec wyładowany sprzętem badawczym. Na jego pokładzie przybyło do Egiptu około 150 francuskich naukowców, wśród nich tak znani jak matematyk Gaspar Monge czy chemik Claude Louis Berthollet.
W zamieszaniu związanym ze zdobywaniem Egiptu nikt nie interesował się naukowcami, byli pozostawieni własnemu losowi, nie otrzymali żadnych wskazówek, gdzie się udać, co robić, sami musieli zadbać o kwatery i aprowizację w kraju, którego języka i kultury nie znali, bez ochrony napoleońskich oddziałów, które w upale pospiesznie podążały zająć Kair broniony przez Mameluków. 21 lipca Bonaparte powiedział pod piramidami do swoich żołnierzy, że 40 wieków patrzy na nich, a ci go nie zawiedli i 24 lipca Kair znalazł się w rękach Francuzów.
I wtedy okazało się, że naukowcy dostali się do miasta bez pomocy wojskowych traktujących ich jak piąte koło u wozu. Rozpoczęli bardzo ożywioną i dobrze zorganizowaną działalność. Interesowali się wszystkim i wszystko badali — zabytki, architekturę, język, strukturę społeczeństwa, ekonomię podbijanego kraju, jego geografię, muzykę, stan sanitarny.
- Istnieje duże prawdopodobieństwo, że znaczna część instrumentów naukowych, jakie przywieźli francuscy naukowcy, jednak poszła na dno i teraz po 216 latach być może rosyjskim badaczom uda się je wydobyć — powiedział Mohamad Mustafa, dyrektor departamentu archeologii podwodnej w ministerstwie ds. starożytności.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA