fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Alessandro Gualtieri – twórca słynnych perfurm

materiały prasowe
Kulisy pracy i życia znanego twórcy perfum w dokumencie „Nos. Jak pachnie Blamage?”. Premiera w niedzielę, 7 września o godzinie 21 w Planete+. Kolejne emisje filmu we wtorek i w piątek.
Bohater filmu, Alessandro Gualtieri, nosi ponadprzeciętnie duże czarne okulary, ma brodę i podkręcone wąsiki jak Salvador Dali, na palcach ma mnóstwo złotych pierścieni i sygnetów. Ubiera się za to zwyczajnie. Ale najbardziej zapewne wyróżnia go z tłumu to, czego nie widać, czyli wysublimowany węch.
Zobacz więcej zdjęćOn sam wymyślił dla siebie przydomek „Nos" i odwołując się do niego stworzył linię perfum – Nasomatto (z włoskiego „szalony nos"). W portfolio jego firmy znajduje się dziewięć zapachów o intrygujących nazwach: Black Afgano, Pardon czy Narcotic Venus. Są sprzedawane w najlepszych perfumeriach na całym świecie.
Gualtieri obecnie pracuje nad zapachem nr 10 – Blamage, który kojarzyć ma się z pomyłką. Pomyłka bowiem bywa darem losu i naprowadza na powstanie zapachów, które nie byłyby wcześniej świadomie sporządzoną kompozycją woni....
Autor filmu, Paul Rigter, towarzyszył swemu bohaterowi przez rok. Okazało się, że to czas zbyt krótki, by powstał Blamage, ale i dość długi ,by opowiedzieć o podróżach i życiu Gualtieriego. Jest Włochem, pochodzącym z Mediolonu, urodzonym w rodzinie, w której mężczyźni zajmowali się od kilku pokoleń rzeźnictwem, Matka twierdzi, że syn jest do niej podobny – jako człowiek wybuchowy i typ globtrotera.
- Nigdy nie byłem rodzinny – ucina tę charakterystykę Alessandro, ale pewnie tak jest, skoro wyjechał do Amsterdamu i tam ułożył swoje dorosłe życie.
- Był zupełnie taki, jak bohater „Pachnidła": kiedy poznaliśmy się - obwąchiwał mnie – pamięta Lilian Driessen, partnerka Alessandra, projektantka mody.
To ona namówiła go do tworzenia zapachów i własnych perfum, gdy duże korporacje nie chciały z nim pracować odrzucając jego radykalne pomysły. Kiedy założył własną firmę, w pierwszym roku jej działalności sprzedał 900 flakonów, a potem nastąpiło szaleństwo popularności...
Aby osiągnąć zamierzoną perfekcję, Gualtieri kupuje składniki w sklepikach na różnych kontynentach, co zobaczą widzowie. Mówi, że szuka woni surowych, które mają wiele barw. Zdumionej ekspedientce w ekskluzywnym sklepie z perfumami, kosztującymi nawet ponad 100 tysięcy funtów za flakon, zwierza się, że najbardziej lubi zapach kocich odchodów...
Miłe i tajemnicze.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA