fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Gdańsk zapłaci za trujący sarkofag pod Areną

Gdański stadion zbudowano na miejscu dawnego wysypiska. Podczas oczyszczania terenu natrafiano na tzw. mogilnik – sarkofag z toksycznymi odpadami po przedwojennej garbarni, które wymagały kosztownego spalenia.
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Gwarancyjna ochrona podwykonawcy? w robotach budowlanych obejmuje podwyższenie ryczałtowego wynagrodzenia.
W efekcie czwartkowego wyroku Sądu Najwyższego Leszek L., przedsiębiorca z Redy, odzyska ok. 6 mln zł odszkodowania za prace przy oczyszczaniu terenu przed budową gdańskiej PGE Arena.
Firma Leszka L.  jako podwykonawca wywoziła ziemię i odpady po dawnym wysypisku śmieci. W trakcie prac okazało się, że jest tam tzw. mogilnik – sarkofag z toksycznymi odpadami po przedwojennej garbarni, które wymagały kosztownego spalenia. Podwykonawca, będący w kontakcie z wykonawcą i miastem, wykonał dodatkowe prace. Ich koszt wyniósł 5,8 mln zł, ale zapłaty nie dostał. Główny wykonawca zbankrutował, a inwestor, czyli miasto, twierdził, że nie wyraził na nie zgody.
Zgodnie z art. 632 kodeksu cywilnego, jeżeli kontrahenci umówili się na wynagrodzenie ryczałtowe, wykonawca nie może żądać jego podwyższenia, choćby nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac. Gdyby jednak wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, wykonanie dzieła groziło wykonawcy „rażącą stratą", sąd może podwyższyć ryczałt. Na tej podstawie gdańskie sądy: Okręgowy i Apelacyjny, zasądziły żądaną kwotę z odsetkami – w sumie 7 mln zł. Pełnomocnicy miasta Rafał Dylewski i Leszek Pachulski przekonywali SN, że kto w przetargu prezentuje lepszą ofertę, niższą cenę, ryzykuje czasem stratę. Takich nadzwyczajnych wydatków nie powinny obejmować przepisy o ochronie podwykonawców. Oni swoje roszczenia mogą kierować do generalnego wykonawcy.
Pełnomocnik podwykonawcy Waldemar Zabrocki argumentował, że jego klient wykonał pracę, której nikt nie kwestionował. Nie podważano także jej wartości. Brak zapłaty doprowadził zaś jego klienta do statusu bankruta.
SN przyznał mu rację.
– Nie było wyjścia. Prace musiały być wykonane,  były  zatem podstawy, by ryczałtowe wynagrodzenie podwyższyć – powiedziała sędzia Bogumiła Ustjanicz. – Nie ma zaś przeszkód, by gwarancją dla podwykonawcy z  art. 6471 § 5 k.c. objąć podwyższony ryczałt.
W jednym punkcie SN zgodził się z miastem. Uznał, że odsetki należą się nie od dnia zażądania zapłaty, ale od wyroku, bo to on ukształtował „podwyżkę". Wyrok SN jest ostateczny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA