fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Maraton Janowicza, sprint Radwańskiej

AFP
Jerzy Janowicz w pięciu setach pokonał Lleytona Hewitta i w sobotę gra ?w trzeciej rundzie z Tommym Robredo. Agnieszka Radwańska w 1/8 finału ?w poniedziałek zmierzy się ?z Jekateriną Makarową.
Dogrywka meczu Polaka z Australijczykiem to były krzyki i bojowe gesty, tylko dobry tenis pojawiał się i znikał wedle kaprysów obu panów.
Janowicz zaczął lepiej. Od stanu 7:5, 4:4 z czwartku, do dwóch wygranych setów w piątek przeszedł bardzo szybko, zagrał dwa ważne gemy bez żadnych wpadek.
Mozół tego spotkania (to już druga z rzędu pięciosetówka Janowicza) zaczął się w końcu trzeciego seta, gdy fortuna znów niechętnie spojrzała na serwisy Polaka.
Janowicz chciał grać ostrzej, ryzykował i za to zapłacił, chociaż Hewitt nie jest już mistrzem z 2002 roku. Upływ czasu widać, nogi już nie niosą Lleytona jak dawniej, forhend wyraźnie przygasł, tylko serce do tenisa zostało.
Właśnie dzięki sercu odnosił w piątek małe sukcesy. Najważniejszy w tie-breaku, w którym długo był za Janowiczem, ale gonił zajadle i nie przejął się, gdy na tablicy był wynik 6-4 dla rywala, czyli dwie piłki meczowe. Wyrównał, żółta część kortu nr 2 z radości krzyknęła chórem tak, jak to tylko Australijczycy potrafią. I z prawie rozstrzygniętego meczu zrobił się maraton.
Ktoś przy okazji policzył, że to 42. pięciosetowy mecz Hewitta w Wielkim Szlemie. To jest nowy rekord ery zawodowego tenisa. Poprzedni ustanowił Andre Agassi. Nas historia interesowała mniej, liczyliśmy na bieżąco podwójne błędy serwisowe, po polskiej strony stanęło na liczbie 12.
W decydującym secie Janowicz na szczęście emocje trzymał pod kontrolą, stabilność gry wróciła, i to był najlepszy sposób na Hewitta. Lleyton jeszcze pomrukiwał, sprzeczał się z sędzią, ale gdy przegrywał 1:5 można było odetchnąć, choć nie całkiem. Dopiero trzy gemy później klaskano dla Polaka, na tablicy wyświetlono: 7:5, 6:4, 6:7 (7-9), 4:6, 6:3.
– Hewitt zawsze jest niebezpieczny, niezależnie od wieku i rankingu, więc było to dobre zwycięstwo. Mecz nie miał dla mnie żadnych związków z Pucharem Davisa z Australią. Wiedziałem, że nie mogę przysnąć, muszę być agresywny i byłem, bo zespół rywala też mnie celowo drażnił. Czemu błędy serwisowe? Bo nie trafiam w karo. Życie. Czemu piłki meczowe niewykorzystane? Pech – mówił Janowicz.
Agnieszka Radwańska na wydeptanym przez Janowicza i Hewitta korcie nr 2 zaczęła grę skutecznie, ale po trzech gemach to Michelle Larcher de Brito nieoczekiwanie prowadziła 2:1 i serwowała.
Jeszcze wtedy nikt nie pomyślał, że to ostatnie miłe chwile dla tenisistki z Portugalii, a właściwie z USA. Potem widzowie zobaczyli kolejno 11 szkoleniowych gemów rozegranych pod hasłem wysłanym z polskiej loży trenerskiej: „Trzymaj!". Agnieszka trzymała, i to jak. Bojowa Michelle ze znanej szkoły Nicka Bolettieriego na Florydzie (złośliwi mówią, że to sztanca produkująca tenisistów grających wedle wzoru: wal z całych sił przed siebie), została rozbrojona w kilkadziesiąt minut.
Pomna uwag trenera Tomasz Wiktorowskiego, by nie marnować sił i czasu, Radwańska dopilnowała, by rywalka szybko traciła wiarę w odmianę losu. Mecz stał się profesorski, wynik 6:2, 6:0 poszedł w świat.
– Nigdy wcześniej nie zagrałam tutaj tak krótkich trzech meczów z rzędu. Tylko się cieszyć. Larcher de Brito przegrała szybko, bo cały czas gra tak samo, nie dopasowała stylu do kolejnej rywalki. To był jej błąd. Teraz rutyna: w weekend czeka mnie jeden trening dziennie i relaks – mówiła Polka.
Z połówki drabinki, w której jest Agnieszka, zniknęła w piątek Na Li (nr 2). Pokonała ją Barbora Zahlavova-Strycova z Pilzna, niepozorna czeska tenisistka, którą lepiej znają tylko ci, którzy lubią kobiece deble (17 tytułów). Pozostała w grze Petra Kvitova (nr 6), choć męczyła się z Venus Williams okrutnie. W mikście odpadła Klaudia Jans-Ignacik, w deblu drugie zwycięstwo ma Marcin Matkowski.
Polski plan na sobotę to mecze Łukasz Kubot – Milos Raonic (12.30, kort nr 2) i Janowicz – Robredo (drugie spotkanie na korcie nr 12) plus kolejne obowiązki deblowe i w mikście.

Mężczyźni:

II runda:
J. Janowicz (Polska, 15) - L. Hewitt (Australia) 7:5, 6:4, 6:7 (7-9), 4:6, 6:3
F. Lopez (Hiszpania, 19) - A. Pavić (Chorwacja) 6:4, 7:6 (7-4), 7:5
S. Giraldo (Kolumbia) - M. Granollers (Hiszpania, 30) 4:6, 7:6 (7-2), 1:6, 6:1, 7:5
III runda:
N. Djoković (Serbia, 1) - G. Simon (Francja) 6:4, 6:2, 6:4
A. Murray (W. Brytania, 3) - R. Bautista Agut (Hiszpania, 27) 6:2, 6:3, 6:2
M. Cilić (Chorwacja, 26) – T. Berdych (Czechy, 6) 7:6 (7-5), 6:4, 7:6 (8-6)
G. Dimitrow (Bułgaria, 11) - A. Dołgopołow (Ukraina, 21) 6:7 (3-7), 6:4, 2:6, 6:4, 6:1
J. W. Tsonga (Francja, 14) - J. Wang (Tajwan) 6:2, 6:2, 7:5
K. Anderson (RPA, 20) - F. Fognini (Włochy, 16) 4:6, 6:4, 2:6, 6:2, 6:1
J. Chardy (Francja) - S. Stachowski (Ukraina) 6:3, 6:7 (4-7), 6:3, 6:0
L. Mayer (Argentyna) - A. Kuzniecow (Rosja) 6:4, 7:6 (7-1), 6:3
Debel – II runda: J. S. Cabal, M. Matkowski (Kolumbia, Polska, 15) – J. Marray, J. P. Smith (W. Brytania, Australia) 4:6, 7:6 (7-5), 6:4, 6:3
Kobiety:
II runda:
S. Halep (Rumunia, 3) - L. Curenko (Ukraina) 6:3, 4:6, 6:4
B. Bencic (Szwajcaria) - V. Duval (USA) 6:4, 7:5
III runda:
B. Zahlavova Strycova (Czechy) – Na Li (Chiny, 2) 7:6 (7-5), 7:6 (7-5)
A. Radwańska (Polska, 4) – M. Larcher de Brito (Portugalia) 6:2, 6:0
P. Kvitova (Czechy, 6) – V. Williams (USA, 30) 5:7, 7:6 (7-2), 7:5
L. Safarova (Czechy, 23) – D. Cibulkova (Słowacja, 10) 6:4, 6:2
K. Woźniacka (Dania, 16) – A. Konjuh (Chorwacja) 6:3, 6:0
J. Makarowa (Rosja, 22) – C. Garcia (Francja) 7:5, 6:3
S. Peng (Chiny) – L. Davis (USA) 0:6, 6:3, 6:3
T. Smitkova (Czechy) – B. Jovanovski (Serbia) 4:6, 7:6 (7-5), 10:8
Mikst
I runda: L. Dlouhy, L. Huber (Czechy, USA) – M. Venus, A. Rosolska (N. Zelandia, Polska) 6:3, 6:4
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA