fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Upadek włoskiego futbolu

Trener Cesare Prandelli
AFP
Piotr Kowalczuk
Wtorkowa „Gazzetta dello Sport” wyszła z ogromnym tytułem na pierwszej stronie: „NIE, NIE CHCEMY DO DOMU!”, a „Corriere della Sera” tytułowała „Wóz albo przewóz”.
Piotr Kowalczuk z Rzymu
Włosi bardzo obawiali meczu z Urugwajem, ale w końcu pesymizm po przegranym meczu z Kostaryką ustąpił miejsca wierze w anonsowaną przez trenera Cesare Prandellego superofensywaną Italię: z trzema obrońcami, agresywną linią pomocy i dwoma napastnikami.
Fachowcy, m.in. mistrzowie świata Beppe Bergomi i Paolo Rossi, chwalili trenera za odwagę i zacierali ręce na myśl o współpracy Mario Balotellego i Ciro Immobilego w ataku. Wszystkim też podobała się decyzja postawienia na blok obronny Juventusu, którą trener podjął ponoć za namową Andrei Pirlo. Przed meczem kapitan Gianluca Buffon przypomniał, że od pokoleń squadra azzurra gra najlepiej, gdy jest pod ścianą i zapewnił, że nie inaczej będzie tym razem. Ani Gianluca Vialli ani Billy Costacurta w studio telewizji SKY przed meczem nie dawali głowy za zwycięstwo Włochów, ale w remis wierzyli wszyscy.
Po pierwszej połowie wszyscy byli rozczarowani grą włoskiej drużyny, a szczególnie postawą Balotellego, który przegrywał wszystkie indywidualne pojedynki, a na dodatek zarobił kolejną żółtą kartkę za kolejny głupi faul. Gdy po przerwie za gwiazdora wszedł Marco Parolo, nikt nie płakał (zaraz po meczu Prandelli wyjaśnił: „Zdjąłem go, bo bałem się, że nas zostawi w dziesiątkę"). Gdy po godzinie gry zespół w dziesiątkę zostawił Claudio Marchisio, Bergomi przy mikrofonie, a po meczu wszyscy eksperci SKY Sport uznali, że za faul należała się może żółta, ale nie czerwona kartka. Argumentowali, że Marchisio nie atakował wyprostowaną nogą, że chciał blokować piłkę i nieszczęśliwie zderzył się z rywalem. Czyli że faul był, ale nie złośliwy.
Bramkę włoscy sprawozdawcy przyjęli spokojnie jako nieuchronną konsekwencję błędu sędziego i nieprzychylności niebios. Natomiast to, że Suarez ugryzł Chielliniego wszyscy uznali za skandal i hańbę, za którą Urugwajczyka powinna spotkać drakońska kara. Po meczu rozżalony Chiellini pokazawał ślady po ukąszeniu i wieszczył: „Zobaczycie, FIFA temu łobuzowi nic nie zrobi. Oni potrzebują gwiazd, a nie fair play".
Prandelli na gorąco po meczu powiedział, że niezasłużona czerwona przesądziła o wyniku. „Dopóki graliśmy w komplecie, rywale nie mogli nam niczym zagrozić. Cavani i Suarez byli praktycznie wyłączeni z gry" - powiedział Prandelli. Kilkanaście minut później transmitowaną do Włoch konferencję prasową w Natal rozpoczął od oświadczenia, w którym wziął całą odpowiedzialność za brazylijską katastrofę na siebie i złożył nieodwołalną rezygnację (w zeszłym miesiącu Prandelli przedłużył kontrakt ze związkiem do 2016 r.). W chwilę potem to samo zrobił szef związku futbolowego, choć tłumaczył, że decyzję tę podjął przed turniejem. Jakkolwiek było, mundialowa klęska pociągnie za sobą poważne zmiany personalne we włoskiej centrali piłkarskiej.
W pomeczowym wywiadzie dla telewizji SKY kapitan Buffon pytany czy drużyna odpadła zasłużenie, po chwili milczenia i namysłu odpowiedział: „Tak". A potem dodał bardzo spokojnym głosem: „Od dłuższego czasu mówiło się, że my, senatorzy – Pirlo, Barzagli, De Rossi i ja jesteśmy za starzy. Może i jesteśmy. Ale gdzie byli ci młodzi? Tyle wokół nich szumu, ale jak się wyjdzie na boisko, to szum się nie liczy. Trzeba grać". Była to z pewnością aluzja do Balotellego, który haniebnie zawiódł, choć naród pokładał w nim wielkie nadzieje.
Potem rozpoczął się wieczór długich noży. Najpierw fachowcy w studio zgodzili się, że mimo wątpliwej czerwonej kartki dla Marchisio, zespół zasłużenie żegna się z turniejem. Potem rozsypał się worek potępieńczych swarów i miażdżącej krytyki. Pytano czemu w trzech meczach drużyna grała w trzech różnych ustawieniach, czemu w ostatnim superofensywna Italia z dwoma napastnikami i trzema ofensywnymi pomocnikami zamiast atakować zadowalała się kontrolowaniem gry, czyli bezproduktywnym posiadaniem piłki. Vialli nie potrafił zrozumieć dlaczego obiektywnie lepsza technicznie i taktycznie Italia zamiast wykorzystać tę przewagę, wdała się w bijatykę z Urugwajczykami, którzy są w tej specjalności o wiele lepsi.
W końcu zawyrokowali, że system gry Prandellego, tikitalia, czyli racjonalna tikitaka, sprawdziła się na Euro 2012 i podczas Pucharu Federacji rok później, ale na mundialu już nie, bo rywale znaleźli antidotum.
Wreszcie Mario Sconcerti, weteran włoskich komentatorów futbolowych, powiedział, że brazylijska klęska jest wymownym znakiem i dowodem upadku włoskiej piłki na poziomie reprezentacyjnym i klubowym. Dodał, że kryzys trwa od dłuższego czasu, a pierwszym wyraźnym symptomem była katastrofa w RPA, gdzie Italia broniąc tytułu nie wyszła z grupy. Zdaniem Sconcertiego wicemistrzostwo Europy dwa lata temu, które Italia zawdzięcza geniuszowi Prandellego, wyłącznie zamuliło obraz i rozmiar upadku włoskiego futbolu. Jak zaznaczył, chodzi o upadek finansowy, szkoleniowy i moralny. Przypomniał, że dziś w szpitalu w Rzymie zmarł kibic postrzelony w maju podczas burd między fanami przed finałem Pucharu Włoch i wskazał, że ponad połowa graczy Serie A to obcokrajowcy. Vialli, Rossi, Costacurta i Del Piero kiwali głowami, a potem przyznali mu rację.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA