fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

ASF: Japończycy odwiedzą polskie zakłady

Bloomberg
Na początku lipca przyjadą do Polski służby weterynaryjne z Japonii. To pierwsza wizyta inspektorów z Dalekiego Wschodu po wprowadzeniu embarga na nasze mięso
- To ważna misja, która może być przełomem i doprowadzić do przynajmniej częściowego zniesienia zakazu eksportu wieprzowiny z Polski do Azji – mówi „Rz" Krzysztof Jażdżewski, p.o. głównego lekarza weterynarii. Państwa Dalekiego Wschodu, w tym tak ważne dla nas Japonia, Chiny i Korea Południowa, zamknęły swoje rynki dla wieprzowiny z Polski w połowie lutego 2014 roku w reakcji na wykrycie u nas ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń. Do dziś ujawnione zostały cztery przypadki tej choroby u dzików.
Polskie służby są w stałym kontakcie z inspektorami z Azji, ale do tej pory nie udało się im namówić ich do przyjazdu do Polski. Na razie swoich odwiedzin nie zapowiedzieli Chińczycy, mimo że w maju do Państwa Środka pojechał minister rolnictwa Marka Sawickiego. Japończycy będą więc pierwszymi, którzy nas odwiedzą.

Chcemy regionalizacji

- Liczymy na to, że uda się ich przekonać do regionalizacji, czyli pozostawienia embarga jedynie w 18 gminach z powiatów sokołowskiego, białostockiego, augustowskiego oraz sejneńskiego, które uznane są za strefę objętą ograniczeniami – wyjaśnia Krzysztof Jażdżewski. – A że Japonia jest prestiżowym rynkiem, to za jej przykładem mogą pójść inne kraje z tego regionu – dodaje.
Utrata Azji jest bolesna dla naszych eksporterów, ponieważ w ostatnim czasie eksportowaliśmy tam coraz więcej. Dla przykładu w 2013 r. Chiny zajmowały pierwsze miejsce wśród krajów, gdzie sprzedaliśmy najwięcej – niemal 52 tys. ton - mięsa wieprzowego. Z kolei Japonia, z prawie 76 mln euro, była czwartym rynkiem eksportowym pod względem wartość eksportu tego mięsa.
- Branża czeka na wznowienie eksportu na Daleki Wschód. Towar, którego nie może tam sprzedać, zalega w magazynach, bo nie ma na niego popytu na rynku unijnym. Ponadto ceny są tam mniej korzystne niż w Japonii czy Chinach – mówi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego. Odzyskanie Dalekiego Wschodu jest o tyle ważne, że przez ASF nasza wieprzowina utraciła także – i to już w połowie stycznia tego roku, po wykryciu tej choroby na Litwie - dostęp do rynków Unii Celnej, czyli Rosji, Białorusi i Kazachstanu. W tym wypadku jednak embargo objęło wszystkie kraje UE. N Dodatkowo od kwietnia tego roku Rosjanie nie chcą kupować również wędlin i produktów z wieprzowiny z Litwy i Polski.

Rosja zwleka...

O ile za negocjacje w sprawie mięsa odpowiada głównie Komisja Europejska, o tyle w przypadku przetworów rozmowy koncentrują się na linii Warszawa – Moskwa. - W przyszłym tygodniu będziemy gościć w Polsce delegację Rosjan, która chce się przekonać się na miejscu, jakie standardy bezpieczeństwa stosujemy w przypadku produkcji wędlin i przetworów. Chcą je porównać z własnymi – mówi Krzysztof Jażdżewski. O powrót na rynek rosyjski może być jednak trudniej niż w przypadku Azji czy Ukrainy, która – jak podało w środę tamtejsze ministerstwo rolnictwa – zniosła już embargo. Marek Ociepka, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Rosji podczas ubiegłotygodniowej konferencji programowej Stowarzyszenia Eksporterów Polski ostrzegał wręcz, że wcześniejsze doświadczenia pokazują, że odzyskanie dostępu do Rosji może potrwać nawet kilka lat.

... Algieria chce kupować

Tymczasem nasza weterynaria zabiega o zdobycie dla naszych produktów rolno-spożywczych dostępu do kolejnych krajów. Jednym z nich jest Algieria. W lipcu tego roku powinniśmy uzgodnić z nią świadectwa weterynaryjne z Algierią, dzięki czemu polskie firmy będą mogły zacząć tam eksport wołowiny i bydła opasowego.
W przyszłym będziemy mieli także drugą delegację z Japonii, tym razem w sprawie dopuszczenia na tamtejszy rynek naszego mięsa wołowego. Negocjacje w tej sprawie trwają już cztery lata i są bardzo zaawansowane. Z kolei w maju tego roku naszym służbom udało się uzgodnić wzory świadectw dla pięciu produktów z Kirgistanem. Możemy tak eksportować m.in. wołowinę, drób i pasze. - Zainteresowanie naszym firm wejściem na nowe rynki rośnie. Rozumieją coraz bardziej, że warto zdobyć dostęp do kolejnych krajów, ponieważ często niespodziewanie, jak ostatnio w przypadku ASF, mogą utracić z dania na dzień ważnych odbiorców – mówi p.o. szefa weterynarii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA