fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

W bramce wyprawiał cuda

Guillermo Ochoa
AFP
Guillermo Ochoa bohaterem narodowym Meksyku. Bramkarz zatrzymał mierzących w szóste mistrzostwo świata Brazylijczyków.
To nie był oczywisty wybór. W kwalifikacjach do mundialu trener Miguel Herrera stawiał raczej na Jesusa Coronę. Przed dwoma laty Meksykanie zdobyli z nim złoto igrzysk w Londynie, w finale olimpijskim pokonując właśnie Brazylię. Miniony sezon klubowy Corona miał rewelacyjny – w dużej mierze dzięki niemu Cruz Azul Meksyk wygrało Ligę Mistrzów CONCACAF. Ochoa też błyszczał, ale we francuskim Ajaccio, które w maju spadło z Ligue 1.
W inauguracyjnym meczu MŚ z Kamerunem Herrera postawił jednak na Ochoę, a ten odwdzięczył mu się kilkoma świetnymi interwencjami, ratując zwycięstwo 1:0 efektowną paradą po strzale Benjamina Moukandjo już w doliczonym czasie gry. Z Brazylią przeszedł samego siebie. Po zakończonym bezbramkowym remisem spotkaniu Fred, napastnik Canarinhos, mówił o „co najmniej czterech cudach" w meksykańskiej bramce.
Interwencję z pierwszej połowy, po uderzeniu głową Neymara, media na całym świecie określają jako „najlepszą na tym mundialu". Brytyjczycy porównują akcję Ochoi do słynnej parady Gordona Banksa z MŚ 1970, kiedy w meczu z Brazylią Anglik w podobny sposób wybronił strzał Pelego. Później Meksykanin w zadziwiający sposób zatrzymał jeszcze Paulinho, Davida Luiza, Thiago Silvę i ponownie Neymara. – To był mój najlepszy mecz w życiu. Dedykuję go mojej rodzinie, która jest ze mną na dobre i na złe. Warto było czekać na takie spotkanie – przyznał Ochoa.
Jego kariera na dobre rozpoczęła się w 2004 roku, kiedy jako 18-latek debiutował w pierwszym zespole Club America. Szansę dał mu prowadzący wówczas drużynę Leo Beenhakker, były selekcjoner reprezentacji Polski. Rok później, już z innym trenerem, Ochoa zdobył tytuł mistrza Meksyku, a dwa lata później świętował wygranie Ligi Mistrzów CONCACAF i debiut w reprezentacji kraju. Na MŚ 2006 pojechał jako trzeci bramkarz drużyny narodowej i w Niemczech nie zagrał. Kibice spodziewali się mundialowego debiutu w RPA, ale selekcjoner Javier Aguirre postawił na doświadczonego Oscara Pereza i znów Ochoa obejrzał turniej z ławki rezerwowych.
Kolejny cios nadszedł w 2011 roku – Ochoa był jednym z pięciu meksykańskich piłkarzy wyrzuconych z turnieju o Złoty Puchar CONCACAF. Powód? We krwi zawodników znaleziono śladowe ilości zakazanego clenbuterolu, substancji z grupy sterydów zwiększających wydolność i siłę. Meksykanie od początku twierdzili, że doping dostał się do ich organizmów ze skażonym mięsem. Federacja stanęła po ich stronie, piłkarzy wsparł nawet prezydent kraju Felipe Calderon. Skończyło się na uniewinnieniu i przywróceniu w prawach zawodników.
Chwilowe kłopoty nie przeszkodziły Ochoi w podpisaniu kontraktu z Ajaccio. Od transferu w lipcu 2011 roku był gwiazdą zespołu, zachwycając grą na przedpolu i refleksem na linii bramkowej. Ale nawet on nie był w stanie uratować fatalnego sezonu 2013/2014, zakończonego spadkiem do drugiej ligi. W całych rozgrywkach puścił rekordowe 72 gole, a mimo to uznano go za jednego z najlepszych bramkarzy Ligue 1. Argumentem numer jeden – mecz z PSG w Paryżu, kiedy oblegane Ajaccio wyłącznie niemożliwym niemal interwencjom Meksykanina zawdzięczało remis.
Teraz przygoda Ochoi z Korsyką dobiega końca. Od lipca będzie wolnym zawodnikiem. „Telefon jego agenta musi być teraz bardzo zajęty" – tak kilka godzin po meczu z Brazylią pisał jeden z publicystów meksykańskiego dziennika El Economista. Przed mundialem wartość Meksykanina szacowano na 5 milionów euro. – Po heroicznych wyczynach przeciwko Brazylii cena, jaką nowemu klubowi przyjdzie za niego zapłacić, pójdzie mocno w górę, równie mocno, jak w dół pójdzie wartość Ikera Casillasa, który w kontrakcie z Realem Madryt zapisaną ma kwotę odstępnego w wysokości 100 milionów – pisze Luiz Miguel Gonzalez z El Economista.
Od pierwszego sezonu w Ajaccio Ochoa powtarzał, że gra na Korsyce ma być tylko trampoliną do większej kariery. Dotąd ofert od futbolowych gigantów się nie doczekał, ale teraz może się to zmienić. Jeszcze przed końcem sezonu klubowego w jednej z francuskich telewizji Meksykanin mówił o wstępnych rozmowach z Olympique Marsylia, a jego agent oferował usługi bramkarza między innymi Barcelonie i Milanowi.
Prawdopodobny jest też transfer Meksykanina na Wyspy. Dziś angielskie media napisały o zainteresowaniu Liverpoolu, który chce wzmocnić skład przed powrotem do Ligi Mistrzów, i Arsenalu. Prowadzący Kanonierów Arsene Wenger podobno od dawna pozostaje wielbicielem talentu Ochoi. Łukasz Fabiański niedawno Londyn zamienił na walijskie Swansea, ale numerem jeden Arsenalu pozostaje Wojciech Szczęsny. Niewykluczone, że wkrótce swojej pozycji będzie musiał bronić przed bohaterem Meksyku.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA