fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2014 - Brazylia

Ostatnia szansa Joachima Loewa

Joachim Loew ma problem, którego drapanie się w głowę nie rozwiąże
AFP
Niemiecka reprezentacja wygrywa większość meczów, z wyjątkiem tych najważniejszych – na mundialach.
Gdyby nakręcić reklamówkę niemieckiego szyku i solidności, Joachim Loew pasowałby jak ulał. Trenerski wzorzec stylu. Jego znakiem rozpoznawczym są śnieżnobiałe koszule, świetnie skrojone garnitury i gustowne szaliki. Przez długie lata wzorowo prowadził kadrę Niemiec, zdobywając z nią medale mistrzostw Europy i świata. Na złoty medal w mistrzowskiej imprezie nasi zachodni sąsiedzi czekają jednak od Euro w 1996 r., kiedy wygrała ekipa Bertiego Vogtsa.
Oczekiwanie, że obecne uznawane za wyjątkowo zdolne pokolenie niemieckich piłkarzy wreszcie zwycięży, staje się w ich ojczyźnie coraz bardziej nerwowe.
W przypadku słabego występu w Brazylii Niemcy mogą dołączyć do grupy takich drużyn, jak Anglia czy Hiszpania z przełomu wieków. One też miały świetnych zawodników, wygrywały seryjnie mecze, poza tymi najważniejszymi na mistrzostwach świata i Europy. Dlatego media w Niemczech, chociaż na razie bardzo subtelnie, w coraz większą wątpliwość podają sens trwania na ławce obecnego trenera. Może je rozwiać, a jego posadę uratować tylko bardzo dobry wynik w Brazylii.

Brakuje kropki nad i

Joachim Loew stery w kadrze objął w 2006 roku, po mistrzostwach świata w Niemczech, na których był asystentem Juergena Klinsmanna. Już wtedy szeptano, że to Loew w większym stopniu odpowiadał za grę drużyny, chociaż jej twarzą był uwielbiany przez rodaków Klinsi. Loew kontynuował jego dzieło i drużynę wciąż stawiano w gronie faworytów. Tak było podczas Euro 2008, gdzie Niemcy wyszli jednak z grupy dopiero z drugiego miejsca. Rozpędzili się w fazie pucharowej, pokonując po 3:2 Portugalczyków i Turków. W finale nie sprostali jednak Hiszpanom.
W kraju mimo wszystko uznano to za sukces, bo kadra zrobiła od czasu MŚ 2006 krok do przodu. Kolejny, tym razem do tyłu, piłkarze postawili jednak podczas mundialu w RPA, gdzie znów wywalczyli brąz. Drużyna radziła sobie w Afryce jednak świetnie (4:1 z Anglią, 4:0 z Argentyną), ale marzenia o złocie rozwiała Hiszpania. Chociaż po porażce z Włochami w półfinale Euro w Polsce i na Ukrainie zaczęto wątpić w Loewa, zachował on jednak stanowisko.
Loew padł też, jak na ironię, ofiarą tłustych lat Bundesligi. Oczekiwania wobec kadry wzrosły, kiedy po latach posuchy od 2010 roku niemieckie zespoły wystąpiły w aż trzech finałach Ligi Mistrzów. Kibice chcą, aby reprezentacja poszła ich śladem, najlepiej, żeby rozjeżdżała swoich rywali jak w ostatnich dwóch sezonach Bayern Monachium. Mimo to przez osiem lat Loew potrafił stworzyć wokół siebie aurę kogoś wyjątkowego, dzięki czemu, słysząc słowo „kadra", wielu dziennikarzy i kibiców w pierwszym odruchu myślało o nim.

Ballack krytykuje

Może to dziwić, bo piłkarzem Loew był przeciętnym, znacznie więcej meczów zagrał na poziomie drugiej ligi niż Bundesligi. Jego największymi sukcesami jako trenera było zdobycie Pucharu Niemiec ze Stuttgartem i mistrzostwo kraju z Austrią Wiedeń.
Mundial w Brazylii będzie więc najpoważniejszym sprawdzianem dla 54-letniego szkoleniowca. Na łamach niemieckich gazet coraz więcej ekspertów zastanawia się, czy w przypadku braku tytułu Joachim Loew zostanie zdymisjonowany (chociaż jesienią 2013 r. przedłużył kontrakt z niemiecką federacją do 2016 r.).
Legenda niemieckiej piłki Michael Ballack stwierdził publicznie, że w przypadku porażki w Brazylii „dni trenera będą policzone". Loew łatwego zadania mieć nie będzie, bo w grupie jego drużyna rywalizuje z Portugalią, Ghaną i Stanami Zjednoczonymi. – Dwa lata temu zespół był bardzo dobry, ale nie miał wystarczającego doświadczenia. Teraz je ma. To czas, aby Niemcy ponownie wygrały Puchar Świata – mówił na łamach „The Daily Telegraph" Franz Beckenbauer. On akurat o swoich oczekiwaniach może mówić głośno. Sam doprowadził Niemców do mistrzostwa w 1990 roku jako trener, a 16 lat wcześniej zdobywał je jako piłkarz.

Charakter to za mało

– Mój zespół ma charakter. Przy składzie, jaki leci do Brazylii, mamy przed sobą wielkie cele – mówił Loew po ogłoszeniu kadry na mundial.
Niemcy dawno jednak nie przygotowywali się do ważnej imprezy w tak kiepskiej atmosferze. Remisy w towarzyskich meczach z Polską i Kamerunem wprowadziły nerwowość, tak samo jak i zabranie do Brazylii tylko jednego nominalnego napastnika, weterana Miroslava Klosego. Loew nie powołał umęczonego kontuzjami Mario Gomeza, mimo wszystko zaskakująco lekko zrezygnował też z usług Kevina Vollanda. W domu zostanie również supersnajper Bayeru Stefan Kiessling, który już dawno odgryzł się pomijającemu go szkoleniowcowi, że zagra w kadrze dopiero, kiedy ta będzie miała nowego szefa.
Nawet zwykle wyrozumiałe w przedturniejowym okresie niemieckie media bywają teraz ostrzejsze. Zamiast analizować ustawienie zespołu czy martwić się łataniem dziur w składzie, tabloidy krzyczą z czołówek o wypadku piłkarzy podczas przejażdżki z Nico Rosbergiem, który odwiedził kadrę podczas obozu treningowego, czy utracie prawa jazdy przez trenera, który za kierownicą lubi rozmawiać przez komórkę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA