fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Tak, wrócę na Krym. Po wyzwoleniu

Mustafa Dżemilew, przywódca Tatarów Krymskich odebrał Nagrodę Solidarności podczas gali na Zamku Królewskim
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Nie ma już ZSRR, ale Tatarzy nadal muszą bronić wolności - mówi "Rz" przywódca Tatarów Krymskich Mustafa Dżemilew.
Pół wieku temu ten niewysoki Tatar rozpoczął wojnę o godność swego narodu. Jest w Rosji żywą legendą, m.in. dlatego, że znów o nią walczy.
Urodzony na Krymie Mustafa Dżemilew był współorganizatorem wszystkich dysydenckich inicjatyw w ZSRR i jednym z najbliższych przyjaciół laureata Pokojowej Nagrody Nobla Andrieja Sacharowa.
Gdy miał pół roku, cały jego naród został na rozkaz Stalina wysiedlony z Krymu. Dopiero gdy padł Związek Radziecki, Tatarzy mogli wrócić do ojczyzny. Walce o to proste prawo Dżemilew poświęcił całe życie.
Ale po 23 latach od zniknięcia czerwonej flagi znad Kremla Dżemilew znów musi stanąć do walki.
Rz: Kiedy wróci pan na Krym?
Mustafa Dżemilew: Zagwarantowany powrót mam dopiero po wyzwoleniu. Rosyjska taktyka polega obecnie na wypychaniu z półwyspu przywódców naszej społeczności. Na początku próbowali inaczej, chcieli dogadać się z nami, czyli nas kupić – nie udało się. Teraz próbują znaleźć kolaborantów: komuś proponują stanowisko, innemu obiecują pomoc w rozkręceniu biznesu. A sprzeciwiającym się grożą, nie wpuszczają na Krym albo usuwają z niego.
Kiedy się skończy okupacja Krymu?
Gdyby Rosja kierowała się swoim dobrze pojętym interesem, a nie zaborczymi ambicjami, to powinna jak najszybciej opuścić okupowane terytorium. Ale większą rolę odgrywa teraz u nich tandetny patriotyzm. Imperialistyczny.
W Rosji pojawiło się ciekawe zjawisko: normalni wydawałoby się ludzie wpadają w zachwyt z powodu zaboru cudzego terytorium.
Czy rosyjskie społeczeństwo odczuwa sankcje ?
Na razie nie bardzo. Z tego, co wiem, poczuło je natomiast otoczenie prezydenta, te wszystkie koncerny w rodzaju Gazpromu. Ich szefowie zaczynają rozumieć, że to przynosi szkodę Rosji, ale i im osobiście.
W kierownictwie Rosji pojawiają się różnice zdań?
Ono nigdy nie było monolitem. Nie można wykluczyć, że gdy całe to otoczenie poczuje, że jest im już bardzo źle, to wtedy podejmie jakieś działania, by usunąć Putina albo ograniczyć jego władzę i wpływy. Ale na to zbytnio bym nie liczył.
Jak teraz żyją Tatarzy na Krymie?
Najbardziej doskwiera im brak wolności. Mamy wrażenie, że znów nas odwiedziła władza radziecka, i to nie ta z czasów pieriestrojki. Rusyfikacja, przymus przyjmowania rosyjskich paszportów i porzucania ukraińskiego obywatelstwa, wszystko przy dźwiękach rosyjskiego hymnu, który słychać wszędzie. Utrata oszczędności, które przymusowo przeliczają z hrywien na ruble.
A z bezpośrednich represji: kilka tysięcy Tatarów przyjechało witać mnie ?3 marca na granicy Krymu. Natychmiast pojawiło się FSB, zaczęło się spisywanie, przesłuchania, zastraszanie. Mamy też odnotowane trzy zaginięcia naszych rodaków.
To zasiewa strach w ludziach, że i po ciebie mogą w każdej chwili przyjść, a wtedy znikniesz bez śladu. ?W tym sensie Putin jest znacznie gorszy od władzy radzieckiej. W ZSRR dokładnie wiedziałeś, że jak będą się do ciebie dobierać, to najpierw wezwą na milicję, spiszą protokół, będzie śledztwo, sąd, więzienie, a potem łagier. A teraz możesz po prostu zniknąć, i już.
Na pewno natomiast nie powtórzą nam roku 1944 i nie będą nas deportować, mamy w końcu XXI wiek. Wtedy straciliśmy 40 proc. naszego narodu. Za to tworzą warunki, by nas zmusić do tego, żebyśmy sami porzucali ojczyznę. Obecna okupacja będzie przypominać tę pierwszą, z 1773 roku.
Czy zna pan ludzi, którzy rządzą obecnie Krymem, na przykład premiera Siergieja Aksionowa?
Premier wypłynął gdzieś w 2009 r., gdy założył skrajnie nacjonalistyczną Rosyjską Jedność. Wcześniej znany był tylko jako kryminalista z ksywką „Goblin".
Na wicepremiera wzięli się sobie pół-Tatara,nieznającego naszego języka, który siedział w więzieniu za kradzież. Wszystko odbywa się według stalinowskich zasad: dobierać kadry z hakami w życiorysie, by byli całkowicie posłuszni.
Ale realna władza jest w rękach jednego człowieka: przysłanego z Moskwy przedstawiciela prezydenta. Pozostali to dekoracja.
Jaki jest stosunek władz ukraińskich do Tatarów?
Kijów wreszcie zrozumiał wagę społeczności tatarskiej. Poprzednio – szczególnie za prezydentury Janukowycza – uważano nas za potencjalnych separatystów czy islamistów. Aparat państwowy był nacelowany na Tatarów. Gdy nadszedł kryzys, to okazało się, że poza nami nikt nie broni ukraińskiej państwowości.
Równo 20 lat temu półwysep miał już rosyjskie władze: wybrany na prezydenta ?Jurij Mieszkow otwarcie głosił, że chce przyłączyć półwysep do Rosji.
Tak, ale to były czasy prezydentury Jelcyna. Rosja nie prowadziła tak zuchwałej polityki. Mieszkow zaczął od tego, że wprowadził czas rosyjski, chciał jeszcze wprowadzić rubla, stworzył MON i MSZ. Ponieważ jednak nie było groźby wtargnięcia rosyjskich wojsk, Kijów prowadził spokojną i mądrą politykę. Rosyjscy działacze szybko się pokłócili, głównie o podział środków płynących z Moskwy. Mieszkow uciekł w końcu do Rosji.
Znajomi opowiadali mi ostatnio, że gdy chodzi na zakupy, to w sklepach prosi o rabat „dla byłego prezydenta Krymu".
Co by pan dzisiaj poradził światowym przywódcom?
Najważniejsze to wzmocnić ukraińską gospodarkę i obronność. Gdyby Rosja nie była pewna, że ukraińskiej armii prawie nie ma, toby nie ośmieliła się działać tak zuchwale.
No i wprowadzać kolejne sankcje. W ponad 60 proc. rosyjska gospodarka zależy od sprzedaży ropy i gazu. Z punktu widzenia rosyjskiego budżetu ropa powinna kosztować 110 dol. za baryłkę. Gdyby cena spadła do 80 dol., Moskwa nie byłaby w stanie prowadzić takiej agresywnej polityki.
Jak się czuje były łagiernik Dżemilew, gdy musi rozmawiać z byłym pułkownikiem KGB Putinem?
Na szczęście są już trochę inne warunki. Wtedy siedziałem zazwyczaj na ławie oskarżonych, a ci pułkownicy naprzeciwko.
Zdążyłem dobrze poznać ich psychikę. Nie mają żadnych moralnych zasad. Za to potrafią się targować: my tobie to, ty nam tamto.
Dokładnie tak zachowuje się Putin. W trakcie rozmowy ze mną 12 marca mówił: my Tatarom – to i tamto, a w zamian mieliśmy uznać przyłączenie Krymu do Rosji.
Powiedziałem mu, że oczywiście nie odrzucamy pomocy Rosji, bo to w końcu ona ponosi za wszystko odpowiedzialność. Tyle że powinna udzielać jej w ramach międzynarodowej umowy z naszym państwem, czyli Ukrainą. Ale warunkiem wstępnym jest wycofanie rosyjskich wojsk z naszego terytorium. A on w odpowiedzi powtarzał te propagandowe klisze: że władzę w Kijowie przejęli ultranacjonaliści, faszyści, banderowcy. I on to mówi mnie, człowiekowi, który był na Majdanie...
Putin wierzy w tę swoją propagandę?
Na tym polega problem, że Kreml najpierw tworzy jakieś propagandowe mity, a potem sam w nie zaczyna wierzyć. W każdym razie był bardzo przekonujący w rozmowie ze mną.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA