fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Konieczne dalsze uwalnianie rynku

Wolny rynek w Polsce funkcjonuje z sukcesem nie we wszystkich obszarach. Na rynku pocztowym, telekomunikacyjnym czy energetycznym nowi niezależni gracze wciąż napotykają problemy, dotychczasowi monopoliści nie chcą dać za wygraną, a regulatorzy nie do końca spełniają rolę, do której zostali powołani. I właśnie to zagadnienie było jednym z głównych tematów, o których rozmawiali uczestnicy debaty „Rz”.
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski
Odważniejszy regulator, mniej monopoli i mocne lobby konsumentów – to konieczne warunki rozwoju.
Ćwierć wieku minęło już od zakończenia w naszym kraju epoki PRL. Uwolnienie rynku sprawiło, że sklepowe półki znów stały się pełne, Polacy na nowo odkryli talent do robienia interesów, a symbolizująca kapitalizm Giełda Papierów Wartościowych m.in. za sprawą dużych prywatyzacji zaczęła działać na pełnych obrotach, z czasem stając się największą tego typu instytucją w Europie Środkowo-Wschodniej.

Przyzwoita wolność

Jednak nie we wszystkich obszarach udało się odnieść sukces. Na rynku pocztowym, telekomunikacyjnym czy energetycznym nowi niezależni gracze wciąż napotykają szereg problemów, dotychczasowi monopoliści nie chcą dać za wygraną, a regulatorzy – jak przekonują – nie do końca spełniają rolę, do której zostali powołani. I właśnie to zagadnienie było jednym z głównych tematów debaty „Rz" odbywającej się pod hasłem „Przełamywanie monopoli i stereotypów... czyli gotowość rynku, prawa oraz Polaków na zmiany".
– Już w latach 50. XX w. polscy planiści stwierdzili, że gospodarkę centralnie sterowaną charakteryzuje brak innowacji i co pewien czas jakiś obszar gospodarki liberalizowano, co pokazuje, że już wtedy znany był dobry kierunek – przypominał Paweł Dobrowolski, ekspert z Instytutu Sobieskiego.
– To, co na pewno nam się udało przez te wszystkie lata, to osiągnięcie przyzwoitego poziomu wolności gospodarczej. Nie udaje się natomiast to, że tam, gdzie wystąpiło najwięcej demonopolizacji i deregulacji, było to spowodowane pomocą Unii Europejskiej. Gdyby nie presja zewnętrzna, podejrzewam, że takich działań po prostu by nie było – zaznacza. Eksperci zgodzili się co do tego, że monopole trzeba przełamywać.

Straszenie nic nie da

– Monopol jest korzystny tylko dla właściciela, dla konsumentów to katastrofa – podkreślał Tom Ruhan, członek zarządu Netii, która zmierzyła się z wieloletnim monopolistą – Telekomunikacją Polską (obecnie Orange Polska) i w 2007 r. rozpoczęła świadczenie usług na bazie sieci TP.
– Są takie obszary, gdzie wsparcie państwa daje pozorne bezpieczeństwo, a to bardzo niebezpieczne – dodawał Rafał Brzoska, prezes grupy pocztowej Integer.pl, konkurenta innego wieloletniego monopolisty, Poczty Polskiej. – Społeczeństwo jest przekonane, że państwo jest lepsze niż sektor prywatny. W naszym kraju rzadko słychać głos rozsądku, a dużo częściej jest strach czy poddawanie się fali. Proszę spojrzeć na ZUS i OFE. Straszenie społeczeństwa wywoła taki skutek, że moim zdaniem zdecydowana większość dokona bardzo złego wyboru – zaznaczał, dodając jednocześnie, że najlepszym lobby jest „głosowanie nogami", a jako przykład podał popularność tanich linii lotniczych Ryanair.
– Ponad 50 proc. rynku na świecie należy do tanich linii, które przecież należą do prywatnych przewoźników. Polacy szybko adaptują się do zmian, o ile nie są straszeni, bo wtedy do głosu dochodzi strach przed zmianą – podkreślał prezes giełdowej grupy pocztowej.

Ważna rola regulatora

Ewa Szurmińska-Jaworska, partner zarządzający w kancelarii PwC Legal, zwracała uwagę na przyczyny powstawania monopoli. Jej zdaniem od strony czysto prawnej mało jest obecnie takich dziedzin, w których państwo rzeczywiście miałoby prawny monopol na określonego rodzaju działalność gospodarczą.
– Taka sytuacja występuje w przypadku gier hazardowych, gdzie ustawodawca wprost wskazuje, że prowadzenie działalności w zakresie gier liczbowych, loterii pieniężnych i gier telebingo stanowi monopol państwa, a taka działalność może być wykonywana tylko przez jednoosobowe spółki Skarbu Państwa – zaznacza Szurmińska-Jaworska, dodając, że w innych wypadkach możemy mówić o monopolach naturalnych. – Czyli tam, gdzie natura danej usługi, a często też względy historyczne, związane z wcześniejszymi regulacjami, ograniczają faktyczny dostęp do rynku innym podmiotom. Jednak w takich przypadkach istotna jest rola regulatora, przede wszystkim Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który jest wyposażony w prawne narzędzia do przeciwdziałania szkodliwym dla rynku działaniom podejmowanym przez podmioty o pozycji dominującej – uważa Ewa Szurmińska-Jaworska.

Praktyka zupełnie inna

– Ale w praktyce UOKiK i inni regulatorzy z tym sobie nie radzą – przekonywał Tom Ruhan. – Monopoliści, często przy zupełnej bierności regulatorów, stosują praktykę odmawiania i opóźniania. Pamiętam argumentację monopolisty, że będzie niebezpiecznie, gdy Netia będzie działać na łączach TP – mówił.
Rafał Brzoska idzie jeszcze dalej, przekonując, że prawdziwych regulatorów w Polsce już nie ma. – Powinien być przecież bezstronny, aktywny i wspierający rozwój rynku – argumentował. – W ciągu ostatnich pięciu lat operatorzy prywatni złożyli do UOKiK kilkanaście skarg, a do dziś nie ma żadnej odpowiedzi. Mamy zatem do czynienia z rozłożeniem parasola ochronnego nad spółkami Skarbu Państwa. I Bruksela jest jedynym wyjściem z tej sytuacji – podsumował.
– Fundamentem dobrego rynku jest właściwy poziom konkurencyjności, na straży którego stoi regulator – dodawał Krzysztof Walenczak, dyrektor zarządzający Societe Generale Polska. – Fenomen powstawania monopoli jest – paradoksalnie – integralną częścią systemów wolnorynkowych. Dana firma wprowadza na rynek nowy produkt czy serwis, który cieszy się taką popularnością, że wypiera z rynku innych uczestników. Klasycznym przykładem jest Microsoft – przekonywał Walenczak, dodając jednak, że takie przypadki dotyczą jednak gospodarek wysoko rozwiniętych, a więc niekoniecznie Polski.
– Polskie monopole są dziedzictwem gospodarki socjalistycznej – podkreślił. – Tym samym po 25 latach polskiej transformacji nie dokończyliśmy jeszcze budowania ram wolnego państwa. Co zrobić, żeby strażnicy konkurencyjności w Polsce byli bardziej efektywni? – zastanawiał się Krzysztof Walenczak.

Więcej odwagi

– Potrzeba odwagi i kompetencji, co było widoczne w historii Netii, ale już nie na rynku pocztowym. Czasem regulator powinien stanąć w obronie racjonalnego podejścia do biznesu – odpowiadał na pytanie Walendziaka Brzoska. – Dominuje przeświadczenie, że silny podmiot w rękach państwa, z dominującą strukturą, jest w lepszej sytuacji niż ten sam podmiot działający na zasadach rynkowych. 17 miesięcy temu zwróciliśmy się do Poczty Polskiej o odpłatne udostępnienie placówek. Dwukrotnie usłyszeliśmy odmowę. Musieliśmy zatem stworzyć alternatywną infrastrukturę, podczas gdy w kraju nie jest konieczne utrzymywanie dwóch sieci. Co więcej, takie zagranie uszczupliło budżet państwowej spółki o kilkadziesiąt milionów złotych, zwalniani są pracownicy, w ciągu roku zniknęło 500 placówek Poczty Polskiej, a ich godziny otwarcia są skracane – mówił.
– Problem z monopolami tkwi nie w samej literze prawa, ale w sposobie jego stosowania w praktyce – oceniła Ewa Szurmińska-Jaworska.
Paweł Dobrowolski przypomniał przetarg na obsługę korespondencji sądów i prokuratur, którego warunki były de facto zapisane w ten sposób, aby wygrała go PP. – I gdyby Polska Grupa Pocztowa się nie odwołała, to właśnie państwowa spółka znowu wygrałaby kontrakt, podobnie jak w poprzednich latach – zaznaczył.
Ruhan radził Brzosce, aby nie bał się składać pozwów sądowych. – Czasem to jedyny sposób, żeby monopolista traktował nas poważnie – zaznaczył.
– Zwróćmy uwagę, ile biznesów w Polsce nie powstało dlatego, że nie miało dostępu do szybkiego internetu, do czego mogłaby doprowadzić liberalizacja rynku. Jesteśmy dziś o to biedniejsi – mówił Dobrowolski.
– Sama Komisja Europejska szacuje, że to setki miliardów strat w całej Unii w stosunku do Korei czy Singapuru – wtórował mu Ruhan.

Prywatne ?więzienia

Na pytanie o to, czy są jakieś obszary, gdzie monopolizacja powinna być utrzymana, zdania były podzielone.
Ewa Szurminska-Jaworska wskazała na potrzebę refleksji w odniesieniu do działalności tych podmiotów, które uprawnione są do produkcji banknotów lub dowodów osobistych – jak obecnie Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych – gdzie potrzeba zmian nie jest tak oczywista.
– W USA są prywatni właściciele więzień i nie widzę przeciwwskazań, żeby podobnie było w Polsce. Ekonomicznie taki ruch byłby w pełni uzasadniony – zaznaczył z kolei Ruhan.
– Tak, ale w USA społeczeństwo jest dużo bardziej liberalne – skomentował Walenczak, który przypomniał prywatyzację Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Świetnie się odnalazła w warunkach rynkowych, i to nawet w sytuacji spadających cen węgla. Jest też jednym z filarów polskiego rynku kapitałowego – mówił.
Eksperci podkreślili też rolę związków zawodowych. – Najsilniejsze są w branżach, w których są monopole – przekonywał Dobrowolski. – Połączenie monopoli i związków zawodowych jest nieprzypadkowe – ocenił.
– Jeśli w jednej instytucji jest kilkadziesiąt związków zawodowych, to jej funkcjonowanie jest bardzo utrudnione – przypomniał Walenczak.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA