fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wyobraźnia na granicy szaleństwa

Moda Polska, 1959, najlepszy plakat Warszawy
PGS Sopot
Jan Bończa-Szabłowski
Wystawa „Cieślewicz. Legenda polskiego plakatu" to opowieść o mistrzu z panteonu sztuki XX wieku - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
„Moim marzeniem było robienie obrazów publicznych, żeby jak największa liczba ludzi mogła je zobaczyć. W związku z tym plakat – obraz uliczny – był dla mnie najważniejszy. Myślałem o nim jeszcze przed akademią. Wejść w ulicę. To jest szalenie ważne" – mówił przed laty artysta. Zobacz galerię zdjęć
Był mistrzem grafiki, fotomontażu, plakatu, fotografii. Jego życie rozpięte było między polskim Lwowem, gdzie w 1930 r. się urodził, i Paryżem, w którym zmarł w wieku 66 lat.
Uważany jest za ojca „polskiej szkoły plakatu". Był artystą, który wywarł znaczący wpływ na tę dziedzinę sztuki. Wystawa w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie pokazuje, że w pracach Cieślewicza wyobraźnia i fantazja idą w parze z prostotą wypowiedzi artystycznej. Powiedzieć, że wyobraźnia artysty ma w sobie nutę szaleństwa, byłoby zbytnim uproszczeniem – ona ma w sobie całą gamę szaleństwa.
Roman Cieślewicz: – Moim marzeniem było robienie obrazów publicznych
Jego prace pojawiały się na okładkach prasy młodzieżowej miesięcznika „Ty i Ja", magazynu artystycznego „Projekt", książek wydawanych przez PIW czy Czytelnika.
Plakaty Cieślewicza zaskakują przewrotnym poczuciem humoru. Trafność prostych skojarzeń widzimy już w pierwszym obiekcie sopockiej ekspozycji. Plakat dla nieistniejącego już przedsiębiorstwa Moda Polska to kolaż, na którym popiersie kobiety w wymyślnym nakryciu głowy (Moda) ustawione jest na biało-czerwonej podstawce w kształcie naszego kraju (Polska). Tego typu „proste" skojarzenia pojawiają się znacznie częściej w jego twórczości, choć wcale nie dominują.
Uczeń Pronaszki i Rzepińskiego był jednym z barwnych ptaków siermiężnych lat PRL. Na początku lat 60. po krótkim pobycie w RFN i Włoszech Cieślewicz przeniósł się na stałe do Francji. Tam szybko stał się m.in. dyrektorem artystycznym pisma „Elle", któremu narzucił własną wizję graficzną, ścisłą współpracę nawiązał też z magazynem „Vogue" i „Opus International". Jej efekty możemy obejrzeć na wystawie w Sopocie. Silna pozycja i uznanie na Zachodzie, wykłady w Paryżu nie przeszkadzają Cieślewiczowi interesować się życiem kulturalnym w Polsce.
Możemy obejrzeć słynny plakat z legendarnych już „Dziadów" Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym. Popiersie człowieka, którego skamieniała skorupa powoli pęka, okazało się proroczą zapowiedzią, tego, co zdarzyło się w marcu 68 roku, a czego źródłem stała się właśnie inscenizacja arcydramatu Mickiewicza.
W plakacie „Dziady" wyraźnie widoczny jest element symetrii, który dostrzegalny jest też w innych pracach artysty. Pojawia się szczególnie często w plakatach, m.in do głośnego spektaklu Wajdy „Gdy rozum śpi" w warszawskim teatrze Na Woli czy „Raju utraconego" Krzysztofa Pendereckiego w stołecznym Teatrze Wielkim.
Wśród ulubionych motywów Cieślewicza jest wizerunek Giocondy, czyli Mona Lisy. Często zmieniał jej wyraz twarzy, ubierał w egzotyczny kostium, a nawet łączył z innymi postaciami z historii. Udało mu się nawet „ocieplić" wizerunek komunistycznego dyktatora Mao Tse-tunga. Gdy w mundur przywódcy Chin wkleił twarz Mona Lisy, powstał Mona Tse-tung.
Szczególne miejsce w sopockiej ekspozycji stanowią barwne kolaże. To swoista podróż w świat wyobraźni, różnych epok. Most łączący dawnych mistrzów ze współczesnością. Oto XVII-wieczny uczony z obrazu Rembrandta wiedzie spór z prostym robotnikiem dumnie wykuwającym socjalistyczną przyszłość. Cieślewicz prowadzi też dialog z mistrzami renesansu i baroku, z arcydziełami Dürera, Rubensa, ale też z twórczością Brunona Schulza i Witkacego. W barwnych kolażach artysta drwi z praw fizyki.
Cieślewicz miał ponad 100 wystaw indywidualnych niemal na całym świecie. Przyjaźnił się z artystami, fascynował intelektualistów. Sopocka wystawa to hołd złożony artyście, którego twórczość wywodziła się z ducha polskiego romantyzmu i poszybowała daleko poza horyzont naszego codziennego widzenia i odczuwania świata.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA