fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Z Bergiem do Europy

ROL, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Henning Berg został oficjalnie przedstawiony jako nowy trener Legii. Norwega w takiej roli jeszcze na Łazienkowskiej nie było.
Henning Berg ma 44 lata i piękną piłkarską karierę za sobą. W barwach Blackburn Rovers i Manchesteru Utd zdobywał mistrzostwo Anglii. W reprezentacji Norwegii rozegrał sto meczów. Był z nią dwukrotnie na mundialach i raz na mistrzostwach Europy.
Jednak jaki jest Berg jako trener - nie wiadomo. Nie da się go ocenić na podstawie pracy w norweskich klubach Lyn i Lillestroem oraz dwóch miesiącach spędzonych w Blackburn. Kiedy został stamtąd zwolniony, pracował jako skaut dla Norwich City. Może będzie preferował grę ofensywną, jak jego nauczyciel w Manchesterze Alex Ferguson, a może bardziej zachowawczą, jak trenerzy norwescy Egil „Drillo" Olsen i Nils Johan Semb.
- Drużyna ma duży potencjał a to daje nadzieje na przyszłość. Mam świadomość, że taki klub jak Legia ma ambicje odgrywania czołowej roli w Polsce i zaistnienia w Europie - powiedział Norweg na konferencji prasowej, podczas której został zaprezentowany kilkudziesięciu dziennikarzom. Prezes Legii Bogusław Leśnodorski zaprzeczył jakoby władze klubu straciły zaufanie do Jana Urbana, ale przyznał, że od pół roku przyglądano się różnym trenerom, zastanawiając się, czy pasowaliby do Legii.
Michał Żewłakow, dyrektor skautingu klubu dodał, że z przyjściem Henninga Berga Legia widzi nadzieje nie tylko na lepszą współpracę między pierwszą drużyną, drugą i akademią piłkarską, ale i na kontakty nowego trenera.
- Mamy nadzieję, że Henning Berg nie tylko przekaże nam swoją wiedzę i doświadczenie, ale i otworzy nowe rynki w Europie. To jest też dla klubu zmiana wizerunkowa. Kto do tej pory nie dostrzegał nas w Europie, po zatrudnieniu Berga może zmieni zdanie - powiedział Michał Żewłakow.
Zmiana w Legii była konieczna i raczej nikt jej nie kwestionuje. Jan Urban przyszedł do pracy w połowie ubiegłego roku, kiedy Legia lizała rany po stracie pewnego, wydawałoby się tytułu mistrzowskiego. Zajął miejsce Macieja Skorży, obwinianego za to niepowodzenie. Urban wziął sobie do pomocy dwóch trenerów hiszpańskich, sprowadził 34-letniego Marka Saganowskiego, czemu dość powszechnie się dziwiono a okazało się, że Saganowski, ze swoim doświadczeniem i poważnym stosunkiem do obowiązków (tym różnił się od wielu kolegów z drużyny) stał się jedną z najważniejszych osób w Legii.
Z wypożyczenia do Lechii wrócił Jakub Kosecki, co było ruchem naturalnym. Ale pojawił się też słoweński obrońca Marko Suler. Od pierwszego meczu widać było, że zdecydowanie odstaje od poziomu Legii i że ktoś wyrzucił pieniądze w błoto. To był przykład dalekiej od ideału współpracy między sztabem szkoleniowym a dyrektorem sportowym Markiem Jóźwiakiem, który w sprawach transferów miał jeden z głosów decydujących. Na razie widocznych efektów tej różnicy zdań nie było, ponieważ Legia pozbyła się też innych kiepskich piłkarzy - Ismaela Blanco i Nacho Novo. Ci, których Urban miał, grali coraz lepiej. A ponieważ do pierwszej drużyny awansowali też najlepsi wychowankowie klubowej akademii (Dominik Furman, Daniel Łukasik, Michał Żyro, Rafał Wolski) Legia miała powody do optymizmu. W zimie wzięła z Polonii Tomasza Brzyskiego i Wladimera Dwaliszwiliego, osłabiła Lecha, zabierając mu Bartosza Bereszyńskiego oraz Śląsk, sprowadzając do stolicy Tomasza Jodłowca.
Pierwszy rok pracy Jan Urban zakończył się podwójnym sukcesem - Legia zdobyła tytuł i Puchar Polski. W dodatku okazała się najlepsza w kraju w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy a juniorzy zdobyli mistrzostwo Polski. Czegoś takiego, w jednym sezonie nie dokonał nigdy żaden polski klub.
Ale wewnątrz Legii coraz częściej dochodziło do sporów. Nowy prezes (od grudnia 2012 roku) Bogusław Leśnodorski wymienił kilku pracowników, wstrząsając nieco zakonserwowany, chociaż stosunkowo dobrze funkcjonujący mechanizm. Pierwszym szokiem była zmiana na stanowisku kierownika drużyny. Mało eksponowanym, ale bardzo ważnym. Zwolniono Piotra Strejlaua, którego miejsce zajęła Marta Ostrowska, jedyna kobieta w lidze na tym stanowisku. Wcześniej zajmowała się w klubie flotą samochodową. Latem zmienił się cały sztab medyczny, bo słychać było coraz więcej zarzutów, że zawodnicy zbyt często donoszą kontuzję i jeszcze dłużej dochodzą po nich do zdrowia. Dr Stanisław Machowski był najdłużej pracującym lekarzem w lidze i cieszył się dobrą opinią. Ale uznano, że pora to wszystko zmienić. Nowa ekipa nie była gorsza, zresztą nie w sztabie medycznym tkwiły problemy.
Być może największy dotyczył polityki transferowej. Zarzucano Markowi Jóźwiakowi, że zbyt często myli się w doborze piłkarzy do Legii. W rezultacie Jóźwiaka zwolniono i zmieniono wiosną zasady. O zatrudnieniu nowego zawodnika decyduje od tamtej pory komisja transferowa, w skład której wchodzi trzech trenerów, prezes Bogusław Leśnodorski i dyrektor sportowy Jacek Mazurek. Źle działo się też wewnątrz drużyny. Potworzyły się grupy interesów, można było donieść wrażenie, że nie wszystkim jednakowo zależało na wynikach. O Danijelu Ljuboi niektórzy koledzy mówili, że biega w ataku mniej niż Duszan Kuciak w polu karnym. Ale Ljuboja miał charakter i być może bez niego Legia nie zdobyłaby mistrzostwo. Wystarczył pretekst, pozaboiskowy wyskok, żeby pozbyć się go z drużyny.
Bez niego, Michała Żewłakowa, Dicksona Choto i Tomasza Kiełbowicza, którzy zakończyli kariery Legia zaczęła szukać nowej tożsamości, ale jej nie znalazła. Nie było zdecydowanego lidera, cudzoziemiec w roli kapitana Legii to nie był najlepszy pomysł. Drużyna grała w kratkę, nowi zawodnicy Helio Pinto i Henrik Ojamaa okazali się za słabi na ekstraklasę a Dossa Junior na stoperze też niczym się nie wyróżniał.
Urban jakby to przewidział. W wywiadzie dla „Rz" udzielonym w maju powiedział: „Teraz jesteśmy rzeźnikami a jesienią możemy stać się baranami. Jesteśmy rzeźnikami, ponieważ zarżnęliśmy ligę. A baranami będziemy, kiedy zarżną nas w rozgrywkach europejskich". Miał sto procent racji. Nie dostał pieniędzy na transfery dobrych zawodników, Legia nie zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów i zagrała beznadziejnie w Lidze Europejskiej. Mimo że rok kalendarzowy zakończyła na pierwszym miejscu, coraz rzadziej była faworytem meczów. Wszystko zaczęło się rozłazić.
Niezależnie od kłopotów kadrowych, coraz częściej, patrząc na skład Legii i dokonywane przez Urbana zmiany zastanawialiśmy się nad jego umiejętnościami trenerskimi. Chyba nigdy nie były duże. Urban, przychodząc do Legii pierwszy raz (w roku 2007) debiutował w pracy z drużyną seniorów. Uczył się na Łazienkowskiej, potem krótko w Polonii Bytom i Zagłębiu Lubin. Ale wciąż jest trenerem z niedużym doświadczeniem. Cieszył się sympatią mediów, bo miał piękną przeszłość jako zawodnik, zawsze mówił z sensem, był sympatyczny i otwarty. I nie udawał, że jest drugim Mourinho. Takie cechy charakteru nie tylko zjednywały mu sympatyków, ale sprawiały, że rzadko go krytykowano. A przecież po prostu, ostatecznie nie dał sobie rady.
Czy da sobie radę Henning Berg? Jest w podobnej sytuacji jak Urban. Nigdy by nie trafił na Łazienkowską gdyby nie nazwisko, jakie wyrobił sobie jako bardzo dobry piłkarz. Nie wiemy jakim jest trenerem. Zresztą, w Legii potrzeba czasami nie tyle trenera, co twardego szefa, który uświadomi kolejnym gwiazdkom, że Legia to obowiązek, wyzwanie i trzeba ciężko pracować żeby zasłużyć na jedne z najlepszych poborów w lidze, gdzie średnia przekracza 50 tys. złotych miesięcznie.
Henning Berg siedział na konferencji obok Michała Żewłakowa. Norweg ma na koncie 100 meczów w swojej reprezentacji a Polak 102 w naszej. Kiedy w roku 2001 grali przeciw sobie dwukrotnie zwyciężył Żewłakow. Kiedy Berg był piłkarzem Blackburn, przegrał z Legią na Łazienkowskiej 0:1 a w Anglii był remis 0:0.
Stefan Szczepłek
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA