fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemcy i Polska mówią jednym głosem w sprawie Ukrainy

PAP/serwis codzienny, Pawel Supernak Pawe Supernak
Berlin coraz bardziej docenia znaczenie Warszawy w polityce europejskiej.
Tradycji stało się zadość i już po raz trzeci bezpośrednio po wyborze na szefową niemieckiego rządu kanclerz Angela Merkel swą pierwszą podróż odbyła do Paryża. Towarzyszył jej nowy szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier. To sygnał, że Niemcy i Francję łączą szczególne relacje.
Ale także z Polską, gdzie pani kanclerz zawita z początkiem stycznia. Forpocztą był minister Steinmeier, który przybył w czwartek do Warszawy. Taka sekwencja wizyt jest zgodna z programem nowego rządu, w którym wyraźnie zapisano, że Francja i Polska są niezwykle ważnymi partnerami Niemiec.
Spotkanie ministra Steinmeiera z prezydentem Bronisławem Komorowskim świadczy o tym, że Warszawa docenia intencje Berlina dalszego ocieplania wzajemnych relacji. Tym bardziej że są w doskonałym stanie i problemy natury historycznej nie przesłaniają już spraw bieżących.
W dodatku zarysowała się wspólna linia postępowania w polityce dotyczącej Rosji oraz Ukrainy. Są już pierwsze sygnały, że Steinmeier, znany w przeszłości jako zagorzały zwolennik zbliżenia Niemiec i Rosji zmienił zdanie. – Oburzające jest, w jaki sposób rosyjska polityka wykorzystała kryzys gospodarczy na Ukrainie, by nie dopuścić do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE – powiedział kilka dni temu, kiedy obejmował powtórnie urząd szefa dyplomacji. Ukraina była też głównym tematem jego rozmów z ministrem Radosławem Sikorskim.
– Ubolewamy wspólnie, że zawieszone zostało podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE – powiedział w Warszawie. Szef polskiej dyplomacji przypomniał, że oferta UE jest nadal aktualna. Steinmeier pragnął także usłyszeć, jakie wnioski wyciągnął ze swojej misji na Ukrainie Aleksander Kwaśniewski, którego zaprosił na rozmowę do niemieckiej ambasady.
To inny Steinmeier niż ten, który kierował niemieckim MSZ w czasach poprzedniej koalicji CDU/CSU i SPD w latach 2005–2009. Podobnych słów pod adresem Rosji nikt od niego wtedy nie słyszał.
– Jego polityka wobec Moskwy poniosła porażkę i doskonale zdaje on sobie z tego sprawę – przekonuje „Rz" Steven Bastos z polsko-francusko-niemieckiej fundacji Genshagen. Ekspert od spraw niemieckich z UW Marek Cichocki jest nawet zdania, że Niemcy są nawet dzisiaj gotowe do wejścia w pewien konflikt interesów z Rosją. – To diametralna zmiana w porównaniu z czasami kanclerza Schrödera – mówi „Rz". A Steinmeier był wtedy najbliższym współpracownikiem kanclerza.
Dzisiaj Berlin ma zdecydowanie większe zaufanie do ocen Warszawy w sprawach polityki wschodniej UE. Docenia się tam sukces tzw. trójkąta kaliningradzkiego, czyli forum spotkań szefów dyplomacji Polski, Niemiec i Rosji w postaci otwarcia granic obwodu dla małego ruchu granicznego. – Powinniśmy kontynuować współpracę w tym formacie – powiedział wczoraj szef niemieckiego MSZ. – Można śmiało powiedzieć, że Niemcy i Polska mogą odgrywać główną rolę w relacjach z krajami Partnerstwa Wschodniego, w tym z Ukrainą – przekonuje „Rz" Kai-Olaf Lang z berlińskiej fundacji Nauka i Polityka.
Szef niemieckiego MSZ przypomniał też o potrzebie rozwoju współpracy w ramach  francusko-niemiecko-polskiego Trójkąta Weimarskiego. Z prezydentem François Hollande'em jest to do zrobienia. – Tym bardziej że i Paryż w obliczu konfliktu o Ukrainę inaczej traktuje Rosję, czego wyrazem jest bojkot przez François Hollande'a igrzysk w Soczi – mówi „Rz" Georges Mink, francuski politolog.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA