fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Efekt zmian w OFE krótkotrwały dla finansów publicznych

Bloomberg
Agnieszka Kamińska
Mateusz Pawlak
Robert Mazurek
Szacunki Brukseli nie pozostawiają złudzeń. Korzyści dla finansów publicznych z planowanych zmian w systemie emerytalnym będą niewielkie.
Rząd przekonuje, że proponowane zmiany w OFE są  niezbędne, bo w przeciwnym razie zmuszony byłby do poważnego zacieśnienia fiskalnego, grożącego Polsce recesją i wzrostem bezrobocia. Jak jednak wynika z wyliczeń Komisji Europejskiej, pozytywne skutki dla finansów publicznych z tytułu zmian w systemie emerytalnym nie będą znaczące.

Sztuczna nadwyżka

W 2014 r. zalew pieniędzy z OFE spowoduje, że w finansach publicznych pojawi się nadwyżka rzędu 4,6 proc. PKB (ok. 79 mld zł). KE szacuje jednak, że gdyby nie ten jednorazowy efekt, państwo wciąż miałoby ubytek w kasie równy 4,2 proc. PKB (ponad 72 mld zł). We wrześniu przyszłego roku zmienia się metoda liczenia statystyk finansów publicznych krajów UE i wtedy na jaw wyjdą księgowe sztuczki polskiego rządu.
– Dotychczasowa metodologia nie uwzględnia przyszłych zobowiązań, wynikających z przejęcia aktywów OFE. Traktowała przeniesienie obligacji do ZUS jako przychód sektora finansów publicznych, stąd planowana nadwyżka w 2014 r. – tłumaczy Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Nowy sposób liczenia uznaje, że jeśli rząd zabiera OFE obligacje i obiecuje, że w przyszłości tę kwotę zapłaci w postaci emerytury, to takie zobowiązanie zostaje i trzeba je policzyć w momencie, kiedy powstało.
Dlatego KE szacuje, że w 2015 r. korzyści dla finansów publicznych wynikające ze zmian w OFE wyniosą już tylko ok. 14 mld zł (0,75 proc. PKB). Według Komisji państwo zaoszczędzi wówczas tylko na niższych kosztach obsługi długu i mniejszych transferach z ZUS do OFE.

Mniej kasy dla OFE

W tym roku ZUS przekaże funduszom emerytalnym prawie 11 mld zł. Jednak w przyszłym kwota ta będzie mniejsza, bo część ubezpieczonych zdecyduje się na przejście z OFE do ZUS. Tym samym ich składki przestaną płynąć do funduszy emerytalnych, a trafią do ZUS, czyli do publicznej kasy. Nie wiadomo, ilu członków OFE zdecyduje się w nich pozostać. Według naszych szacunków przy założeniu, że do ZUS przejdzie połowa ubezpieczonych, kwota składek, które popłyną do OFE w przyszłym roku, wyniesie około 8,6 mld zł. Dzięki temu w kasie państwa zostanie prawie 2,5 mld zł. Z kolei przy scenariuszu, gdy 10 proc. członków OFE zdecyduje się w nich zostać, wartość transferów do funduszy wyniesie już tylko 6,8 mld zł. Oszczędności dla finansów publicznych rosną wówczas do przeszło 4 mld zł.

Jednorazowy efekt

Już rok po tym, jak rządzący załatają budżetowe dziury pieniędzmi z OFE, znów będziemy mieli problem, bo kasa państwa znajdzie się na minusie. Według KE deficyt wyniesie 60 mld zł (3,3 proc. PKB). – Jak pokazują wyliczenia KE, korzyści ze zmian w OFE dla salda sektora finansów publicznych w perspektywie 2015 r. wyniosą tylko 0,75 proc. PKB (13–14 mld zł), co stanowi nieco ponad jedną czwartą dostosowania fiskalnego, jakiego Polska zdaniem KE powinna w tym czasie dokonać – mówi Stefan Kawalec, prezes Capital Strategy, były wiceminister finansów.
– Skok na OFE nie poprawia sytuacji finansów publicznych. Rząd i tak będzie musiał szukać oszczędności gdzie indziej – mówi Aleksander Łaszek.

W kleszczach deficytu

Dodatkowe działania, które mają zmniejszać deficyt, zaleca Polsce KE, wyznaczając limit deficytu w 2015 r. na 2,8 proc. PKB. Jeśli uda nam się go osiągnąć, mamy szansę na pozbycie się tzw. procedury nadmiernego deficytu. To gorset, który od 2009 r. miał za zadanie trzymać w ryzach nasze finanse publiczne. Procedura zakazuje m.in. wprowadzania ulg i zwolnień podatkowych oraz ustaw powodujących zwiększenie tzw. wydatków sztywnych budżetu. A do takich należą np. składki na osoby na urlopach macierzyńskich. Rząd chce je zwiększyć, wydłużając urlopy.
Polska miała już w tym roku wypełnić unijne wymogi dotyczące deficytu, ale nie jest jedynym krajem, który nie zrobił tego na czas. Pod koniec maja Komisja Europejska przedłużyła termin korekty luki w finansach publicznych również  Hiszpanii, Francji, Holandii, Portugalii i Słowenii. Za niewywiązywanie się z zaleceń odnośnie do procedury nadmiernego deficytu grozi zawieszenie przelewów środków unijnych. W praktyce jednak tego typu sankcje nigdy jeszcze nie dotknęły żadnego z krajów UE.
Są też kraje, w których emerytalne sztuczki zadziałały. Mowa o Węgrzech. W tym roku udało się im pozbyć gorsetu nadmiernego deficytu. KE uchyliła też procedurę czterem innym krajom: Włochom,  Litwie, Łotwie i Rumunii.

Prezydent podpisze

Prezydent ocenia, że zmiany w OFE nie są optymalne dla systemu emerytalnego. Prawdopodobnie jednak podpisze ustawę , która ma je wprowadzić. – Konsekwencje zmian są już zaplanowane w przyszłorocznym budżecie – mówił Bronisław Komorowski.
Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Co powinien zrobić rząd, aby poprawić kondycję finansów publicznych?

Krytycy zmian w OFE nie składają broni

Do podpisywania sprzeciwu wobec zmian w OFE namawiają ekonomistów i prawników prof. Leszek Balcerowicz oraz Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
– Nie możemy dać za wygraną i uznać, że głosowanie w parlamencie przesądza o wprowadzeniu zmian w systemie emerytalnym, które są niedobre dla rozwoju polskiej gospodarki, złe dla stabilności i poziomu przyszłych emerytur oraz – na dodatek – budzą zasadnicze zastrzeżenia z punktu widzenia zgodności z konstytucją naszego kraju – apelują ekonomista prof. Leszek Balcerowicz oraz konstytucjonalista prof. Jerzy Stępień.
Obaj eksperci piszą, że promotorzy tej fatalnej ustawy liczą na bierność i krótką pamięć społeczeństwa. Przestrzegają, że taka bierność społeczeństwa poskutkowałaby tym, że uchwalanie złego prawa w Polsce stałoby się normą, bo politycy nie odczuwaliby żadnych ograniczeń ze strony obywateli. – Dlatego musimy działać, pamiętając, że są kolejne etapy procesu legislacyjnego – wzywają.
– Wyrażając swój sprzeciw wobec uchwalania złego prawa przez większość polityków w parlamencie, wpłyniemy na świadomość społeczną i – w efekcie – zwiększymy prawdopodobieństwo, że takie postępowanie spotka się z negatywną oceną obywateli przy urnach wyborczych. A tylko to może ostatecznie powstrzymać polityków, którzy nie mają w sobie wystarczająco dużo wewnętrznych ograniczeń – przed destrukcyjnymi dla społeczeństwa działaniami – piszą ekonomista i prawnik, zachęcając do podpisywania oświadczeń wzywających rząd do odstąpienia od reformy systemu emerytalnego.
W zeszłym tygodniu 31 niezależnych od rządu prawników sprzeciwiło się zmianom w systemie emerytalnym, wystosowując specjalne oświadczenie. W sprawie zmian w systemie emerytalnym głos zabrali zarówno przedstawiciele znaczących ośrodków akademickich, jak i członkowie adwokatury.
Również ekonomiści wyrazili sprzeciw, rozsyłając swój apel. 115 polskich ekonomistów wystosowało oświadczenie przeciw demontażowi systemu emerytalnego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA