fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Elimelech i Czerwony Kapturek

W nocy z 4 na 5 marca, czyli gdzieś między kontrowersjami wywołanymi wydaniem „Strachu” Grossa a 40. rocznicą Marca ’68, doszło do przykrego wydarzenia, pozornie drobnego, z kategorii tych, którym nikt już praktycznie nie poświęca żadnej uwagi.
Jakiś osobnik, zainspirowany już to internetowym bełkotem o niepoczciwości wszystkich Żydów, już to szklaneczką taniego, niegronowego wina, sprofanował grób cadyka Elimelecha w Leżajsku, wymalowując na nim swastykę, gwiazdę Dawida i szubienicę.Pomińmy oczywistą refleksję na temat profanowania jakichkolwiek grobów oraz istotny dla wizerunku Polski fakt, że przy grobie Elimelecha modlą się co roku setki chasydów z całego świata, i zastanówmy się przez chwilę, co osobnik ów chciał powiedzieć, wybierając taką, a nie inną ikonografię swej nocnej ekspresji. Czyżby zapragnął, żeby hitlerowcy (swastyka) powiesili (szubienica) cadyka Elimelecha (gwiazda Dawida)? Jeśli tak, to ktoś powinien go poinformować, że jego życzenie nie może zostać spełnione, i to nie na skutek jakiegoś międzynarodowego spisku żydowskiego, ale z tej prostej przyczyny, że rabi Elimelech zmarł śmiercią naturalną w 1786 roku, cztery lata przed uchwaleniem Konstytucji 3 maja.Z tych samych powod...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA