fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Smuda i dwaj emeryci

Stefan Szczepłek
Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek
Mecz Wisły z Legią uratował ekstraklasie twarz.
Ostatnio było nudno i coraz zimniej. Efektowne akcje i strzały rozgrzewają piłkarzy i kibiców, ale jest ich niedużo. Tylko w Krakowie było wszystkiego pod dostatkiem.
W porównaniu z meczem przeciw Apollonowi w wyjściowym składzie Legii zabrakło czterech piłkarzy, a drużyna zagrała lepiej niż w czwartek. Oczywiście, że nieobecność Radovicia to strata. Ale Vrdoljaka czy tym bardziej Helio Pinto – już nie. A gdyby od początku Wawrzyniak grał na lewej obronie, a Brzyski po tej samej stronie pomocy, być może wyszłoby to Legii na korzyść.
Jan Urban oczywiście musiał szukać takich rozwiązań, które po nieudanych meczach poprawiłyby sytuację. Ale znowu trochę namącił.
Jakub Rzeźniczak wrócił na środek obrony, Tomasz Jodłowiec przeszedł do pomocy, a Jakub Wawrzyniak został na ławce. Wszyscy trzej są powołani na mecze z Ukrainą i Anglią. Ciekawe, na jakich pozycjach widzi ich Waldemar Fornalik.
Mecz w Krakowie był bardzo dobry, Wisła wygrała trochę szczęśliwie. W pojedynku dwóch zespołów na mniej więcej takim samym poziomie o wyniku decyduje czasami jedna akcja.
Zwycięską bramkę strzelił zawodnik, który ma już 30 lat, kiedy wyjeżdżał z Krakowa, nikt go nie opłakiwał, a kiedy Fornalik powołał go na mecz z Czarnogórą, spadła na niego krytyka. I słusznie, bo to nie jest przyszłość kadry. Tyle że ten Brożek, wielokrotnie skreślany, mający opinię wiecznego talentu, który się nie rozwinął, nawet w tym wieku i po kilkudniowej przerwie spowodowanej kontuzją, zadecydował o wyniku.
Mało tego, bodaj najlepszym zawodnikiem na boisku był 34-letni Arkadiusz Głowacki, który przykrył czapką wszystkie gwiazdy Legii. Czy wobec tego chcielibyście państwo Głowackiego na środku obrony reprezentacji w meczach na Ukrainie i Wembley? Bo ja bym się trochę bał.
Wszystkie te niedzielne komentarze ligowe dotyczą tylko naszego podwórka. A potem przyjeżdża Apollon i zmienia się skala porównawcza. Wniosek z tego taki, że warto drużyny powierzać trenerom, którzy negocjując kontrakt, nie pytają prezesa, ile dostaną na transfery zawodników. Smuda dostał niewiele. Odbudował poobijaną Wisłę, dodał jej dwóch emerytów i zwycięża. Bo jest dobrym trenerem ligowym.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA