fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Grupa Azoty rozważa budowę fabryki w Indiach

spółka
Przemysł chemiczny. Chiny są coraz mniej atrakcyjnym rynkiem dla koncernu. Dlatego bierze on pod uwagę budowę fabryki w Indiach.
Największy polski koncern chemiczny  analizuje nowy kierunek ekspansji zagranicznej dotyczącej produkcji kaprolaktamu (tworzywo stosowane do wyrobu np. włókien tekstylnych oraz żywic).
Tarnowska Grupa Azoty wraz z należącymi od niedawna do niej Zakładami Azotowymi Puławy od kilku lat planowały wspólną budowę fabryki kaprolaktamu w Chinach. Tymczasem do dziś to się nie udało, a upływ czasu spowodował, że inwestycja wydaje się coraz mniej opłacalna. Dlatego Azoty poważnie rozważają zmianę lokalizacji na Indie.
Spółka współpracuje już z lokalnymi producentami kaprolaktamu i sprzedaje w Indiach swoje technologie.
– Niedawno zakończyliśmy tam modernizację jednej z instalacji opartej na naszej technologii. Prowadzimy też dalsze rozmowy biznesowe dotyczące sprzedaży rozwiązań technologicznych na ten rynek – podkreśla Grzegorz Kulik, rzecznik Grupy Azoty. – Nie wykluczamy również zaangażowania kapitałowego w tym obszarze, zważywszy na to, że rynek tego produktu w Indiach rozwija się bardzo dynamicznie – dodaje.
Chiny w ostatnich latach były prawdziwym rajem dla producentów kaprolaktamu. To tam popyt na ten produkt rośnie najszybciej na świecie i sięga 8 proc. rocznie, podczas gdy średni globalny wzrost utrzymuje się na poziomie 3 proc. Dlatego Chiny są największym importerem kaprolaktamu na świecie z roczną konsumpcją wynoszącą około 1,3 mln ton.
Korzystają na tym również polskie Azoty. Rynek chiński przechodzi jednak dużą metamorfozę i eksperci przyznają, że prognozy na najbliższe lata nie sprzyjają inwestycjom w tym regionie.
– Azoty o planach budowy fabryki kaprolaktamu za granicą mówią od dawna. Pierwotny kierunek, jakim były Chiny, miał jeszcze kilka lat temu swoje uzasadnienie, ze względu na rosnący popyt na ten produkt na Dalekim Wschodzie. Jednak w międzyczasie zdolności produkcyjne lokalnych graczy wzrosły o ponad 60 proc. i wkrótce Chiny mogą stać się w tym zakresie samowystarczalne. Zmiana lokalizacji fabryki wydaje się więc uzasadniona – przekonuje Krystian Brymora, analityk DM BDM.
Zwraca jednak uwagę na wysokie koszty planowanej inwestycji. Z wcześniejszych zapowiedzi władz spółki wynika, że budowa fabryki w Azji mogłaby kosztować od 600 mln do nawet 1 mld dol. – Biorąc pod uwagę koszty azjatyckiego przedsięwzięcia, ambitne plany inwestycyjne spółki po stronie upstreamu czy politykę dywidendową, środków na realizację wszystkich pomysłów może po prostu zabraknąć – twierdzi Brymora.
Chemiczny koncern specjalizuje się przede wszystkim w produkcji nawozów, ale wyrób tworzyw jest również istotną częścią biznesu – w I półroczu stanowił 14 proc. obrotów całej grupy. Po połączeniu Grypy Azoty z zakładami w Puławach władze spółki jeszcze raz przyglądają się wszystkim planowanym inwestycjom. Do końca roku mają ustalić, które projekty będą realizowane w pierwszej kolejności.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA