fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Inflacja w Japonii najwyższa od niemal pięciu lat

Bloomberg
Inflacja w Japonii jest najwyższa od listopada 2008 r., ale wciąż daleka od celu, do którego dąży Bank Japonii.
W lipcu ceny konsumpcyjne, z pominięciem świeżej żywności, wzrosły o 0,7 proc. rok do roku, po zwyżce o 0,4 proc. w czerwcu. Wcześniej przez rok ceny w Kraju Kwitnącej Wiśni spadały.
Japonia z deflacją zmaga się z przerwami już od dwudziestu lat. W tym roku Bank Japonii (BoJ) wypowiedział jednak wojnę temu zjawisku. W styczniu podwyższył cel inflacyjny do 2 proc., a w kwietniu zapowiedział, że osiągnie go w ciągu dwóch lat. W tym celu rozpoczął agresywny program ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (QE), czyli skup obligacji skarbowych za wykreowane pieniądze, który ma podwoić bazę monetarną Japonii.
Zdaniem części ekonomistów, najnowsze dane potwierdzają, że działania BoJ przynoszą efekty. – Japonia wchodzi na ścieżkę prawdziwej inflacji. Dzisiejsze dane są obiecujące, więc BoJ przypuszczalnie nie będzie w najbliższym czasie zmieniał polityki pieniężnej – ocenił Junko Nishioka, główny ekonomista ds. Japonii w banku RBS.
Ale ekonomiści firmy analitycznej Capital Economics wskazują, że przyspieszenie inflacji to głównie skutek osłabienia jena od jesieni ub.r., które podbiło ceny dóbr z importu, w tym ropy naftowej. Indeks cen nieuwzględniający cen żywności i energii, spadł w lipcu o 0,1 proc., po zniżce o 0,2 proc. w czerwcu. To sugeruje, że w Japonii wciąż brak prawdziwej presji inflacyjnej, bo luka popytowa (przewaga podaży nad popytem) wciąż jest ogromna.
Z opublikowanej w piątek analizy Ryutaro Kono, ekonomisty banku BNP Paribas, wynika, że w warunkach zerowych stóp procentowych program QE może podbić inflację tylko na drodze deprecjacji waluty. O tym, że ilościowe łagodzenie polityki pieniężnej nie ma bezpośredniego wpływu na inflację, mówił pod koniec ub.r. nawet Ben Bernanke, przewodniczący amerykańskiej Rezerwy Federalnej, która taki program prowadzi z przerwami od jesieni 2008 r.
Kono wskazuje jednak, że mimo to Japonii może się udać zażegnać deflację, bo luźna polityka pieniężna idzie w parze z ekspansywną polityką fiskalną rządu Shinzo Abego, która może zmniejszyć lukę popytową.
- Choć cel inflacyjny BoJ na poziomie 2 proc. powszechnie uchodzi za nieosiągalny w ciągu dwóch lat, skutki deprecjacji jena i wzrostu wydatków fiskalnych mogą szybko podbić inflację do 1 proc. – napisał ekonomista BNP Paribas.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA