fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory szefa Platformy na finiszu

Lewa część karty do głosowania służy do głosowania korespondencyjnego, prawa – internetowego
Rzeczpospolita
W poniedziałek ostatni dzień głosowania na szefa PO. Wyniki poznamy w piątek. Kandydują Jarosław Gowin i Donald Tusk, faworytem jest oczywiście ten drugi.
42 tysiące uprawnionych do głosowania członków PO i ponad 30 dni na oddanie głosu – to podstawowe dane dotyczące wyborów w PO. Można było głosować w dwóch trybach: internetowym i korespondencyjnym. Termin głosowania internetowego upłynął 6 sierpnia. Korespondencyjnie głos teoretycznie można oddać jeszcze w poniedziałek, jednak w praktyce nie jest to już możliwe.
W wyborach nie liczy się data stempla, więc głosy muszą do poniedziałku trafić na adres podany przez komisję wyborczą. – Te, które nadejdą później, będą miały znaczenie jedynie przy obliczaniu frekwencji – mówi posłanka PO Krystyna Skowrońska, szefowa partyjnej komisji.
Wyniki mają być znane już w piątek. – Spodziewamy się, że będziemy mogli podać je między godz. 9 a 10 rano – wyjaśnia posłanka. Komisja zamierza też zorganizować konferencję prasową z ekspertami od bezpieczeństwa danych. Bo wątpliwości dotyczące technicznej strony głosowania pojawiały się w kampanii.
Nasiliły się po publikacji „Rz” z początku sierpnia. Napisaliśmy, że nietrudno zdobyć kartę i oddać ważny głos. Na dowód pod okiem kamer nasz dziennikarz zagłosował dwukrotnie: internetowo na Tuska i korespondencyjnie na Gowina.
Tak "Rz" zagłosowała w wyborach na szefa PO
Poseł PO Jacek Żalek, który pełni funkcję męża zaufania Jarosława Gowina, mówi „Rz”, że nieprawidłowości mogło być więcej. – Wiem, że część korespondencji z kartami do głosowania trafiała do osób nieuprawnionych. Trzeba to zweryfikować – dodaje.
Żalek wysłał też pismo do Krystyny Skowrońskiej z prośbą o zbadanie, dlaczego korespondencja do członków PO, nadana przez obu kandydatów na przełomie lipca i sierpnia, została wysłana różnym trybem. Materiały od Gowina wysłano zwykłym listem, a od Tuska – priorytetem. W związku z tym te drugie nadeszły wcześniej.
Listy do członków partii były jedynym z niewielu porywających momentów kampanii. Tusk nie zgodził się na debatę z Gowinem, więc ten drugi skupił się na objeździe kraju.
Mimo to tylko w głosowaniu internetowym frekwencja wyniosła 27 proc., a zdaniem Skowrońskiej ostatecznie przekroczy ona 50 proc. Byłby to sukces PO, bo w prawyborach prezydenckich w 2010 r. głos oddało niespełna 48 proc. członków partii. Od tamtego czasu w PO przeprowadzono jednak weryfikację działaczy.
Wybory szefa PO miały początkowo odbyć się w 2014 roku. Tusk je przyśpieszył i przeforsował tryb wyboru przez wszystkich członków. – Premier więcej zyskał, niż stracił. Przez bardziej symboliczny niż realny spór z Gowinem odwrócił uwagę od rzeczywistego sporu ze Schetyną i stworzył wrażenie ponadstandardowego poziomu demokracji w PO – mówi politolog dr hab. Rafał Chwedoruk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA