fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Podsumowanie Festiwalu Szekspirowskiego

Jan Klata i Wojciech Ziemianski podczas prób „Tytusa Andronikusa" w reżyserii Jana Klaty we wrocławskim Teatrze Polskim
materiały prasowe
Festiwal w Gdańsku udowodnił, że miniony sezon przyniósł ciekawe inscenizacje dramatów genialnego Anglika - pisze Jan Bończa-Szabłowski
Kryzys wymusił spore oszczędności na organizatorach Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku, mniej było zwłaszcza spektakli zagranicznych. Bardzo brakowało choćby „Burzy" – ostatniego spektaklu Henryka Baranowskiego. Inscenizacja ze scenografią Jerzego Kaliny w Jarosławiu stała się rodzajem teatralnego testamentu niedawno zmarłego reżysera. I przyjęta została w Rosji entuzjastycznie.
W Gdańsku największym hitem był w tym roku polsko-niemiecki „Tytus Andronicus" Jana Klaty.
– To z pewnością drugi, tak ważny szekspirowski spektakl tego reżysera po pamiętnym „H... ", czyli „Hamlecie" rozgrywanym w scenerii Stoczni Gdańskiej – uważa profesor Jerzy Limon, twórca festiwalu.
Klata znów rozdrapuje bolesne rany nie tylko najnowszej historii Polski. Tę przetykaną parodią i groteską inscenizację krwawego dzieła Szekspira Teatr Polski we Wrocławiu zrealizował w koprodukcji z drezdeńskim Staatsschauspiel.
Obsadzając Niemców w rolach Rzymian, a Polaków w rolach Gotów, Klata odniósł się do stereotypów między naszymi narodami. Ewa Skibińska, jako królowa Gotów wijąca się na bryle lodu unaoczniała stereotyp seksownej Polki, ale też prostytutki ze Wschodu. Długa, rozgrywana w rytm ostrej, metalowej muzyki, scena wnoszenia przez Tytusa skrzyń z ciałami 21 synów przywoływała echa katastrofy smoleńskiej. Skrzynie – trumny stanowiące potem główny element scenografii spektaklu można odczytać jako aluzję do budowania historii na tym tragicznym wydarzeniu. Klata nie wydaje jednoznacznych sądów co do stron konfliktu. Obie przyczyniają się do rozkręcania spirali okrucieństwa.
Z kolei Agata Duda-Gracz, odnosząc się do wojny trojańskiej i konfliktu między Trojanami a Grekami, przywołuje ciągle aktualne tematy stosunku władzy do społeczeństwa. Zwraca uwagę na problem tolerancji, ukazuje rasizm, a nawet homofobię.
Spektakl „Każdy musi kiedyś umrzeć, Porcelanko, czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej" to wysmakowana plastycznie i przygotowana z wielkim rozmachem inscenizacja rzadko granego szekspirowskiego dramatu „Treulus i Kresida".
Bilety na festiwal rozeszły się błyskawicznie. Wśród hitów były też nagrodzone na festiwalu w Edynburgu „Pieśni Leara". Spektakl zrealizowany przez Grzegorza Brala w Teatrze Pieśń Kozła przyjęty został w Gdańsku owacyjnie. To przykład doskonałego warsztatu aktorskiego, tanecznego i wokalnego.
Kluczem jest tu muzyka, która rządzi grą aktorów, a każdy ruch i każdy dźwięk układa się w magiczną partyturę. Jeśli dziś w teatrze można przeżywać catharsis, to dzięki takim realizacjom.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA