fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dobrych pływaków też gubi brawura

Fotorzepa, Kuba Krzsysiak Kub Kuba Krzysiak
Już 78 osób utonęło w Polsce od początku kwietnia. To absolutny rekord. Najwięcej tonie ludzi w średnim wieku – 40- i 50-latków.
Siedem osób utonęło w miniony weekend w Bałtyku w województwie pomorskim, a dwie nadal uznaje się za zaginione.
– Większość zlekceważyła czerwoną flagę, która najczęściej ostrzega o cofającej się fali. Oswojeni z morzem wiedzą, że prądy wsteczne są śmiertelnie niebezpieczne, bo mogą znieść nawet kilkadziesiąt metrów od brzegu – mówi st. asp. Łukasz Dettlaff z puckiej policji.
Akcje WOPR wśród młodzieży i dzieci przynoszą skutek. Młodzi toną rzadziej
Również w Zachodniopomorskiem większość tegorocznych utonięć w morzu dotyczyła turystów. W ubiegły weekend zginęła tylko jedna osoba, i to w jeziorze pod Białogardem, ale tydzień wcześniej w morzu utonęły aż trzy. Według danych komendy wojewódzkiej w Szczecinie od 1 czerwca w wodach województwa zginęło aż 16 osób.
Niechlubny rekord należy jednak do Warmii i Mazur, gdzie od maja odnotowano 28 utonięć, w tym trzy w ostatni weekend. Ostatnio na jeziorze Śniardwy policjanci zatrzymali kompletnie nagiego pijanego mężczyznę na rowerze wodnym i dwóch pijanych sterników, którzy spowodowali kolizję w kanale, wbijając się w burtę innego jachtu.
– W ubiegłych latach utonięcia dotyczyły nasto- i 20-latków, teraz coraz częściej toną ludzie w wieku ich rodziców. Najczęstszą przyczyną jest alkohol i idąca za nim bezmyślność oraz brawura – tłumaczy nadkom. Anna Fic z komendy wojewódzkiej w Olsztynie.
Konrad Kasjaniuk, instruktor Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, uważa, że pokoleniowa zmiana to wynik pracy nad młodzieżą: – Akcje, które WOPR od lat prowadzi w szkołach i przedszkolach, przynoszą skutek. Wiele dzieci zna zasady pierwszej pomocy, wie, że w razie niebezpieczeństwa trzeba zadzwonić pod 112 – tłumaczy Kasjaniuk. Akcje edukacyjne najintensywniejsze są w dużych miastach. Może dlatego stosunkowo niewiele jak na Warszawę i okolice (czyli mazowieckie plaże nad Wisłą, Narwią, Bugiem i nad Zalewem Zegrzyńskim), bo 10 utonięć odnotowała w tym sezonie komenda stołeczna. – Non stop patrolujemy plaże nad Wisłą i nad Zalewem Zegrzyńskim. W upalny weekend potrafi wypłynąć nawet pięć policyjnych jednostek. Prowadzimy wyrywkowe kontrole pływających na łódkach, skuterach i kajakach pod kątem uprawnień i trzeźwości – mówi asp. sztab. Paweł Brzeziński z komisariatu rzecznego w Warszawie.
Konrad Kasjaniuk nad wodą radzi rozwagę. – Ludzi gubi brawura. Najlepiej pływać wzdłuż brzegu, w takiej odległości, żeby ktoś nas zobaczył i usłyszał. A jeśli pływamy w morzu na dmuchanym materacu i prąd zniesie nas w głąb, trzymajmy się materaca – radzi ratownik.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA