fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Tak zwane gadane

Mariusz Cieślik
Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
Nie da się ukryć, że prof. Krystyna Pawłowicz „ma tak zwane gadane”, jak sama zresztą wyznała w rozmowie z Marcinem Wójcikiem opublikowanej w czwartkowym magazynie „Gazety Wyborczej” „Duży Format”.
To dzięki owemu „gadanemu” nieznana prawniczka i szeregowa posłanka PiS zmieniła się w ciągu kilku miesięcy w osobę, której wypowiedzi są hitami Internetu i telewizji. A na spotkania z nią, organizowane przez Rodziny Radia Maryja, przychodzą tłumy, czego można się dowiedzieć choćby z tego samego tekstu „GW”. Krystynę Pawłowicz bardzo lubią media niechętne PiS, bo przez jej krasomówczy temperament łatwo ją ośmieszyć. Nawet jeśli mówi rzeczy rozsądne, to często robi to w sposób karykaturalny. A i wypowiedzi nierozsądnych też w jej karierze nie brakuje.
Są to jednak wypowiedzi udzielone przez nią konkretnym mediom czy osobom, ale wśród tych mediów nie ma „Wyborczej”. Podobnie jak wiele innych osób związanych z prawicą, prof. Pawłowicz z tym dziennikiem i jego autorami nie rozmawia. Posłanka PiS odmówiła nawet wypowiedzi do tekstu sylwetkowego na swój temat. Dlatego fakt, że rozmawiała z reporterem „Dużego Formatu”, czego efektem jest pełen barwnych wypowiedzi artykuł „Ze mną trzeba grzecznie”, był dla wielu zaskoczeniem.
Dla mnie również. Szybko się jednak wyjaśniło, że Krystyna Pawłowicz rozmawiała z Marcinem Wójcikiem, ponieważ nie wiedziała, że ma on coś wspólnego z „Gazetą Wyborczą”. Kiedy udzielała mu wywiadu, był bowiem związany z „Gościem Niedzielnym”.
Tego dowiedzieliśmy się z oświadczenia posłanki PiS. Dlaczego prof. Pawłowicz odmawiała rozmowy z „Gazetą Wyborczą”, nie jest się trudno domyślić. Zapewne obawiała się stronniczości i manipulacji ze strony redakcji. No i wychodzi na to, że miała rację, bo elegancko ją zmanipulowano.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA