fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Notatka służbowa. Dotyczy: problemów niewymawialnych

Ppłk Wiesław Górnicki

nr AX/005/88
Warszawa, dnia 1988-02-04
Tajne
Melduję, że z zakłopotaniem i nie bez obaw przystępuję do sporządzenia niniejszej notatki. Kilku odpowiedzialnych i mądrych towarzyszy powiedziało mi jednak, że poza mną nikt nie ośmieli się podnieść wobec Tow. Generała spraw związanych ... trudno, nazwę je po imieniu: związanych z przypadającą 6 lipca br. 65 rocznicą urodzin Tow. Generała.
Melduję, że po tylu latach pracy w pobliżu Tow. Generała dobrze nam głęboko zakodowaną niechęć Tow. Generała do jakichkolwiek form eksponowania na forum publicznym, ascetyczną awersję do wszelkiego rozgłosu i porywczy czasami perfekcjonizm, nie dopuszczający w tekstach i wystąpieniach elementu indywidualnego. Dobrze pamiętam, z jakim niesmakiem odesłał Tow. Generał pierwsze życzenia urodzinowe, jakie mój mały wówczas Zespół skierował z okazji 6 lipca; od tego czasu zrezygnowaliśmy z życzeń. W istocie imponuje mi ta cecha, ale to nie znaczy, że ją akceptuję. Przywódca każdego kraju w każdej sytuacji, a już zwłaszcza w obecnej dobie głasnosti, staje się jednak własnością publiczną.
Melduję, że bardzo dobrze mam w pamięci kretyńskie samochwalstwo Edwarda Gierka, włącznie z legendarnym filmem, na którym wiosłował po jeziorze, a łabędzie trzepotały skrzydłami.
Melduję, że zdaję sobie sprawę z zakodowanej w naszym społeczeństwie niechęci do wszelkich przywódców, od Narutowicza do Gomułki, od Piłsudskiego do Gierka; jedynie dwa wyjątki, choć paradoksalne, dotyczyły tylko Mościckiego i Bieruta.
Melduję wreszcie, że dokładnie, z reporterską wrażliwością śledziłem ewolucję społecznej recepcji Tow. Generała, poczynając od „krwawego tyrana" aż po absolutne apogeum przed wyborami sejmowymi w 1985 roku; śledzę ją również w obecnej, dużo mniej korzystnej fazie.
Dlatego też zechce Tow. Generał potraktować niniejszy raport z obiektywnego, a nie subiektywnego punktu widzenia. Mam nadzieję, że nigdy nie byłem winien śmiertelnego grzechu "podchalimstwa". Mam nadzieję, że Tow. Generał nie uważa mnie za dworaka. Mam wreszcie nadzieję, że nawet w sprawach zupełnie na pozór osobistych czy wręcz intymnych, przeważy w decyzjach Tow. Generała wzgląd na interes państwa nad osobistą, awersyjną reakcją.
Pragnę przede wszystkim stwierdzić, że 65 rocznicy urodzin przywódcy polskiego PRZEMILCZEĆ SIE NIE DA. Wszystko wskazuje, że Gorbaczow przywiezie ze sobą Order Rewolucji Październikowej. Skoro nawet Konduktor dostał od nas Wielki Krzyż Zasługi: bo tak wymaga protokół, należy przyjąć za pewnik, że z okazji 6 lipca otrzyma Tow. Generał co najmniej kilkanaście wysokich odznaczeń zagranicznych.
Czy w tej sytuacji doprawdy możemy udawać w kraju, że wstydzimy się własnego przywódcy, że najchętniej tę okrągłą rocznicę wolelibyśmy przemilczeć?
Obawiam się, że żaden z członków Biura Politycznego nie wie, jak to organizacyjnie rozegrać, choć wszyscy bez wyjątku podzielają pogląd, że przemilczenie czy zminimalizowanie okrągłej rocznicy urodzin byłoby rzeczą poniżającą i niestosowną. Kto i w jakim trybie zaproponuje uchwałę Rady Państwa o odznaczeniu Przewodniczącego Rady Państwa np. Wielkim Krzyżem OOP, bo drugi tytuł (nie tylko order!) Budowniczego Polski Ludowej raczej nie wchodzi w rachubę? Osobowość Tow. Generała jest tak paraliżująca, że już w lutym problem do rozstrzygnięcia w lipcu zaczyna być zmorą.
Niezależnie od tego sygnału, który moim zdaniem Tow. Generał powinien rozważyć możliwie wcześnie, czuję się zobowiązany zameldować o następujących własnych działaniach, które podejmuję na własną odpowiedzialność i co do których nie oczekuję formalnej aprobaty Tow. Generała, jakkolwiek uważam za niezbędne, aby były one tow. Generałowi znane.
I. Książka Maxwella
W ciągu najbliższych dni sporządzę projekt nowego wyboru do anglosaskiego wydania nowego zbioru przemówień Tow. Generała oraz propozycję nowej przedmowy, następnego wywiadu z Maxwellem, a także szkic wstępu mojego pióra o objętości ok. 1 strony maszynopisu, nawiązującego do 65 rocznicy urodzin. Tow. Generała. Całość propozycji przedstawię do zatwierdzenia.
II. Film dokumentalny
Tow. Tadeusz Zakrzewski - jedyny dziennikarz DTV, posiadający uprawnienia reżyserskie - zgromadził znaczną ilość bardzo cennych zdjęć dokumentalnych Tow. Generała. Są wśród nich zdjęcia unikalne i dotąd nie znane polskiej i zagranicznej widowni. Tow. Zakrzewski zwrócił się do mnie z propozycją zmontowania krótkiego filmu dokumentalnego o Tow. Generale przeznaczonego do emisji w dniu 6 lipca br.
Odpowiedziałem, że przekracza to moje kompetencje i wydaje mi się mało prawdopodobne. Nie mniej prosiłem tow. tow. Roszkowskiego i Bilika, aby udzielili tow. Zakrzewskiemu wszelkich możliwych ułatwień w gromadzeniu dalszych materiałów, bez względu na to, czy film będzie emitowany w br.
Dokumentacja filmowa współczesnych dziejów Polski jest przeraźliwie uboga. Jest obowiązkiem historycznym obecnego pokolenia zanotowanie na taśmie filmowej możliwie największej ilości ujęć, dokumentów i zdjęć, w tym zwłaszcza dotyczących Tow. Generała.
Uważam za celowe - i w zasadzie uzyskałem dla tego pomysłu „nielegalną", tzn. całkowicie prywatną aprobatę Tow. Czyrka - aby tow. Zakrzewski oraz inne ekipy pod jego kierownictwem zgromadziły w ciągu bieżącego roku maksimum dostępnych materiałów. Wśród nich powinny się znaleźć np. następujące:
• reportaż z Kurowa, wraz z reprodukcją wpisu w księdze chrztów, co już 5 lat temu wykorzystała pani Whiters; rozmowa z proboszczem; rozmowy z mieszkańcami;
• wspomnienia kolegów Tow. Generała z Riazania; jest wśród nich również kolega z kompanii karabinów maszynowych;
• krótkie wypowiedzi ludzi, którzy zetknęli się z Tow. Generałem w różnych okresach życia - mam na myśli głównie gen. Janiszewskiego, gen. Siwickiego, M.F. Rakowskiego, a także siebie samego;
• może należałoby również skierować ekipę TV do Bijska;
• należy sfilmować wszystkie dostępne zdjęcia Tow. Generała z dzieciństwa i najwcześniejszej młodości, z wyjątkiem okresu walk z bandami;
• film powinien zawierać fachowo zmontowane, możliwie najbardziej sugestywne fragmenty publicznych wystąpień Tow. Generała, zachowane w archiwach: od expos? rządowego 12 lutego 1981, poprzez proklamację stanu wojennego, aż po występ w Teleexpressie;
• do filmu powinny być włączone magnetofonowe zapisy różnych wypowiedzi Tow. Generała, wytrwale gromadzone przez tow. Rudnika, a także zachowane w archiwach Polskiego Radia - np. wspaniała wypowiedź o matce dla łódzkiego dziennikarza;
• nieuchronna byłaby krótka rozmowa z tow. Zakrzewskim według z góry uzgodnionych pytań;
• oczywiście do filmu powinny wejść na zasadzie szybkiej sekwencji montażowej krótkie plany ze wszystkich kluczowych podróży zagranicznych Tow. Generała;
• istnieje wyraźny deficyt wartościowych zapisów filmowych z krajowych spotkań i rozmów Tow. Generała, z nielicznymi wyjątkami w rodzaju spotkania z plażowiczami w Kołobrzegu; pech prześladujący projekt spotkania i długiej rozmowy z tow. Julianem Kotwicą sprawia, że większość materiałów filmowych tego typu ma charakter kronikarski i nie zasługuje na wykorzystanie w pełnowartościowym filmie dokumentalnym.
Z satysfakcją melduję, że pomysł konstrukcyjny tow. Zakrzewskiego wydaje mi się szczególnie trafny. Pragnie on wykorzystać Monikę jako współautora filmu. Ma już kilkanaście ujęć Moniki filmującej Tow. Generała w różnych sytuacjach. Twierdzi, że umiejętność kadrowania, filmowe widzenie i absolutne opanowanie ruchu kamery czynią z Moniki obiecującego adepta sztuki filmowej na przyszłość. Sądzę, że film mający w „ukrytym" tytule hasło „córka o ojcu" byłby bez porównania bardziej atrakcyjny niż film wykonany przez profesjonalnych realizatorów telewizji.
Zobowiązałem się być konsultantem i pośrednio honorowym scenarzystą w przygotowaniu tego filmu - niezależnie od tego, czy będzie on emitowany w br.
Pozostaje do naprawdę niełatwego rozstrzygnięcia namówienie dr Barbary Jaruzelskiej do wystąpienia przed kamerą, choćby nawet „na użytek potomności". Być może dr Jaruzelska byłaby skłonna porozmawiać z córką w innym klimacie niż stwarzany przez jupitery profesjonalnej telewizji.
Niezależnie od mojego głębokiego przeświadczenia, że uszczuplone przez wojny zasoby archiwalno-dokumentacyjne powinniśmy jako partia możliwie hojnie wzbogacać, pragnę się powołać na samą istotę gorbaczowowskiej filozofii głasnosti. Wielkiemu narodowi w środku Europy nie może więcej przewodzić człowiek pozbawiony życiorysu, emocji, życia rodzinnego i chwil słabości. Od ośmiu lat naród polski ogląda Wojciecha Jaruzelskiego wyłącznie na trybunie (z niewielkimi wyjątkami). Nie wiem - biorąc pod uwagę rozwój sytuacji od referendum do obecnych podwyżek - czy rzeczywiście byłaby to pora na ukazywanie „męża opatrznościowego". Natomiast jestem zupełnie pewien, że narodowi bardziej niż kiedykolwiek potrzebny jest „ojcowski wizerunek", jakiś trwały punkt odniesienia - a nie można go uzyskać bez zaspokojenia zwykłej, nieuleczalnej ludzkiej ciekawości: kim ten człowiek naprawdę jest, co robi wieczorem, o czym rozmawia z żoną i córką, jak upływają mu sześćdziesiąte lata życia. Nic na to nie poradzimy. Argument o niechęci Tow. Generała do rozgłosu działa na Biuro Polityczne, ale nie ma żadnego znaczenia w szerokiej opinii polskiej.
Melduję Zwierzchnikowi Sił Zbrojnych o przedsięwziętych przeze mnie działaniach, jednakże nie oczekuję formalnego zatwierdzenia scenariusza i poszczególnych ujęć filmu.
III. Artykuł w „Trybunie Ludu"
Proponuję, że napiszę, do akceptacji przez Tow. Generała, anonimowy, a więc jak gdyby redakcyjny artykuł o objętości nie większej niż 2 strony maszynopisu, odnotowujący rocznicę urodzin i sumujący w możliwie najbardziej syntetyczny sposób dotychczasową rolę Tow. Generała w historii PZPR i PRL. Artykuł tego rodzaju musiałby zawierać przynajmniej jedną aluzję krytyczną („miał być Dzierżyńskim, a stał się „dobrym panem"), aby podnieść wiarygodność tekstu i uwolnić go od stylistyki urodzinowej laurki.
IV Artykuł w „Polityce"
Sądzę, że tego rodzaju materiał, zawierający wiele nieznanych i indywidualizujących szczegółów, powinien napisać tow. Rakowski na podstawie własnych doświadczeń. Jeśli nie spotkam się ze zdecydowanym zakazem, załatwię tę sprawę we własnym zakresie.
V. Artykuł w „Żołnierzu Wolności"
Proponuję, aby ten artykuł - ew. we współpracy ze mną- napisali wspólnie tow. tow. Tuczapski i Skalski, którzy mieli do czynienia z Przewodniczącym Komitetu Obrony Kraju, człowiekiem, którego sposób myślenia o obronności Polski ma zawsze jednakowo wielki i dalekowzroczny wymiar. Byłoby to pioniersko nowe ujęcie, gdyż KOK pisze się u nas niezwykle rzadko, a rola Przewodniczącego KOK - relatywnie nowa w naszej strukturze politycznej - jest zupełnie narodowi nieznana.
Uważam za niewskazane, aby rocznica urodzin Tow. Generała była obszerniej odnotowywana w pozostałej prasie oraz w telewizji. „Mniej ale lepiej" - to leninowskie hasło wydaje mi się najstosowniejsze w obecnej sytuacji. Uważam też, że  już obecnie należy powściągnąć tzw. spontaniczne inicjatywy,  których na pewno namnoży się sporo, przy czym nie wszystkie z pewnością będą przejawem „podchalimstwa". Tym ważnym dla narodu i partii wydarzeniem trzeba sterować rozumnie w podwójnym tego słowa znaczeniu: z jednej strony nie dopuszczać do recydywy gierkowskiej mitologii, z drugiej jednak zachować godność narodu i partii, która naprawdę - nawet w obecnej, fatalnej sytuacji - nie ma powodu aby się wstydzić swego przywódcy.
Zechce Tow. Generał przyjąć niniejszy raport wyłącznie jako meldunek służbowy podpułkownika Górnickiego. Tylko konkretny zakaz w tym lub innym punkcie może mnie odwieść od podjętych działań.
Na koniec ostatnia uwaga o charakterze pozasłużbowym. Moim zdaniem Monika - dziewczyna nieprawdopodobnie wykształcona i oczytana, z ogromną wrażliwością literacką i plastyczną - zasługuje na to, aby zrekompensować jej swoiste niepowodzenie życiowe u progu osobistej kariery. Z tego, co wiem, zapowiada się na naprawdę utalentowanego filmowca. Nie trzeba jej protekcji „możnego taty", bo i ja stronię od jakichkolwiek działań ułatwiających życie mojemu ukochanemu synowi. Trzeba jej natomiast ułatwić start, a jest to obowiązek zarówno ślusarza, jak i generała. Mogłaby już teraz zdobyć sobie nazwisko (w środowisku tzw. nazwisko bardzo często rozstrzyga o dalszych losach zawodowych), gdyby była przynajmniej współautorką filmu, co do którego mam pewność, że obiegłby ekrany telewizyjne całego świata.
ppłk Górnicki
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA