fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wojna wisi na włosku

Wielka manifestacja związków zawodowych ma się odbyć 8 lub 10 września. Może trwać kilka dni i zamienić się w strajk generalny.
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Związkowcy ustalają szczegółową strategię walki z rządem Donalda Tuska.
Dziś po południu premier Donald Tusk weźmie udział w posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Sęk w tym, że przedstawiciele związków zawodowych nie chcą już z nim rozmawiać. Jak dowiedziała się „Rz", wszystkie trzy centrale związkowe umawiają się między sobą po cichu, że opuszczą posiedzenie. Twierdzą, iż  Donaldowi Tuskowi już nie wierzą.
– Komisja Trójstronna przestaje mieć jakikolwiek sens. Nasi związkowcy widzą, że rząd pozostaje głuchy na nasze argumenty i słucha tylko tego, co mówią pracodawcy. Po co więc tracić czas na posiedzenia – mówi „Rz" Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Z informacji, które dotarły do związkowców z Kancelarii Premiera, wynika, że Donald Tusk chce podczas dzisiejszego posiedzenia przedstawić pracodawcom i przedstawicielom związków zawodowych informację o bieżącej sytuacji gospodarczej Polski. Udział premiera w Komisji to także realizacja obietnicy złożonej partnerom społecznym podczas posiedzenia w kwietniu, kiedy dyskutowano o projekcie wprowadzenia rocznego rozliczenia czasu pracy. Rozmów nie zakończono, a premier obiecał ich kontynuację w maju. – Zapewniał nas też, że prace nad nowelizacją zostaną do tego czasu wstrzymane. Tymczasem Sejm właśnie przegłosował nowe rozwiązania – opowiada Radzikowski.
Bardziej niż na rozmowy z premierem związkowcy szykują się teraz na wrześniową manifestację. Liderzy „Solidarności", OPZZ i Forum Związków Zawodowych zamierzają się w tej sprawie spotkać 4 lipca. Miejsce spotkania nie jest jeszcze znane, ale najprawdopodobniej odbędzie się ono w Gdańsku. Tego dnia związkowcy zdecydują o przeprowadzeniu manifestacji. To będzie tylko formalność, bo wszystkie związki już opowiedziały się za tą formą protestu.
Wstępnie manifestacja planowana jest na 8 lub 10 września. Ma potrwać kilka dni i niewykluczone, że przerodzi się w strajk generalny. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie odbywała się tylko w Warszawie czy także w innych dużych miastach w Polsce. Planowane jest rozbicie  miasteczka namiotowego przed Sejmem lub Kancelarią Premiera.
Poza wspólną, ogólnopolską manifestacją wszystkie trzy związki zawodowe planują przez całe lato inne akcje. – Dwa miesiące wakacji chcemy poświęcić na informowanie społeczeństwa o negatywnych skutkach zmian w sposobie rozliczania czasu pracy – zapowiada Marek Lewandowski, rzecznik „Solidarności".
Związkowcy „S" wyjdą na ulice z ulotkami, powstaną także specjalne stoiska w centrach miast, gdzie mieszkańcy będą mogli o prawie pracy porozmawiać z ekspertami. Krucjatę przeciwko zmianom prowadzić będzie także przewodniczący Piotr Duda, który przez całe lato będzie wygłaszał ogólnodostępne wykłady o prawach pracowniczych. Związkowcy mają nadzieję, że w ten sposób zyskają poparcie społeczeństwa dla swoich działań.
Akcje informacyjne planują też Forum Związków Zawodowych i OPZZ. Ten ostatni związek zapowiada drastyczne akcje protestacyjne,  m.in. strajk głodowy. – Ludzie są zdesperowani. W Krakowie właśnie podpalił się  wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Drużyn Konduktorskich RP. Dotarły do nas także informacje o planowanych głodówkach w kopalniach. Musimy włączyć się w te działania – mówi Radzikowski.
Związkowcy podkreślają, że  są już tak zdesperowani, że tym razem na pewno nie ustąpią. – Będziemy jesienią siedzieć przed Sejmem tak długo, aż rząd wreszcie wycofa się ze zmian. Nasi członkowie wymagają od nas, żebyśmy wreszcie ten spór z rządem wygrali. Nie możemy odpuścić tak jak przy podwyższaniu wieku emerytalnego – podkreśla związkowiec z FZZ.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA