fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Bronię nauczycieli

Fotorzepa, Ignacy Morawski i.mo. Ignacy Morawski
Mamy w Polsce efektywnych nauczycieli, którzy zarabiają żenujące pieniądze. Dlatego do likwidacji przywilejów nauczycieli podchodziłbym wyjątkowo ostrożnie.
Czytanie felietonów sportowych „Rz" to zawsze była duża przyjemność. Ostatnio pojawiła się jednak kolumna, która wywołuje u mnie mieszane uczucia: rzut młotem publicysty Bartosza Marczuka w nauczycieli. Jako że lubię czytać teksty tego autora, dostrzegam, że w niemal co drugim miażdży on nauczycielskie przywileje, uznając pewnie postulat ich zlikwidowania za sprawę najwyżej rangi. Ostatnio drwi z raportu pokazującego, że nauczyciele pracują dużo i ciężko. Uważam, że z ataku na nauczycieli ani dla polskiej szkoły ani dla polskiej gospodarki wiele dobrego nie wyniknie, postanowiłem więc podjąć krótką polemikę.
W warunkach gospodarki opartej na wiedzy w naturalny sposób rośnie rola edukacji. A skoro tak, to zawód nauczyciela musi być coraz bardziej atrakcyjny, by przyciągać osoby o dużych talentach. Szkoła potrzebuje wielu zmian: większej autonomii nauczania, większej roli instytucji społecznych i oddolnych inicjatyw, większej konkurencji, ale gwałtowne obniżanie atrakcyjności zawodu nauczyciela sprawiłoby, że wszystkie te zmiany szlag by z miejsca trafił.
Fakt jest tak, że nauczyciele w Polsce są efektywni, a pracują za żenujące pieniądze (nie wszyscy, to prawda, mówię o średniej).
W niewielu rankingach na świecie zajmujemy tak wysokie miejsce jak w jakości nauczania. Wśród krajów OECD – czyli prestiżowej grupy 34. najbardziej rozwiniętych państw świata – w badaniu PISA mierzącym umiejętności uczniów w 2009 r. Polska zajmuje miejsce w połowie stawki, z wynikami na poziomie średniej lub powyżej średniej (w zależności od dziedziny). Warto walczyć o poprawę, ale pamiętajmy, że we wszystkich rankingach opisujących jakość instytucji w Polsce zawsze jesteśmy w ogonie państw rozwiniętych. Z biurokracją jest źle, z sądami źle, z placówkami badawczymi źle, a tymczasem szkoła w swoich wynikach wypada całkiem nieźle.
Jednocześnie wynagradzamy nauczycieli w skali niemal najgorszej wśród krajów z czołówki rankingu PISA. Stosunek płacy nauczyciela do średniej krajowej po 15 latach pracy w szkole podstawowej wynosi u nas niecałe 90 proc., podczas gdy krajach o dobrych wynikach nauczania nauczyciele zarabiają powyżej średniej – w niektórych nawet do 40 proc. powyżej (porównanie na podstawie danych OECD w dolarach po uwzględnieniu siły nabywczej). Porównajmy się z Niemcami, do których tak lubimy się często porównywać. Po uwzględnieniu siły nabywczej, nasze PKB per capita wynosi ok. 50 proc. niemieckiego PKB per capita, a płaca nauczyciela szkoły podstawowej to ledwie ponad ... 25 proc. płacy w Niemczech.
Wniosek? Po uwzględnieniu różnic w zamożności, wynagradzamy nauczycieli gorzej niż w innych krajach. Formą rekompensaty za to są pewne przywileje, jak wolne wakacje, niższe pensum itd. Pewnie nad przywilejami powinniśmy dyskutować, ale nie w formie nagonki „zabrać, odebrać", ale w formie szerszej debaty o zmianach w edukacji, które przyciągnęłyby do szkół ambitnych i inteligentnych ludzi.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA