fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Matras opóźnia płatności wydawcom

Fotorzepa, Tomasz Żurek Tomasz Żurek
Magdalena Lemańska
Piotr Mazurkiewicz
Matras, drugi gracz na rynku księgarskim, zamroził zobowiązania należne firmom wydawniczym, by nie stracić płynności finansowej – dowiedziała się „Rz".
Matras ma sieć 150 księgarń i choć nie jest tak gigantyczną siecią – jak Empik (ok. 200 księgarni) – wiadomość o tym, że przez wakacje będzie niewypłacalny, szybko obiegła wydawców. – Dotarła do nas nieoficjalnie taka informacja – przyznaje Sonia Draga, prezes i właścicielka wydawnictwa Sonia Draga. Wydawnictwo Nasza Księgarnia wie już od samego Matrasu, że przez większość wakacji firma nie będzie wypłacać należnych mu kwot i ureguluje należne dzisiaj płatności dopiero w sierpniu. – Szefostwo Matrasu poinformowało nas, że przez wakacje może mieć kłopoty z wypłatami, i w tej sytuacji negocjujemy teraz warunki współpracy w tym okresie – mówi „Rz" Maciej Dobrowolski, dyrektor handlowy Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
Jak tłumaczą „Rz" wydawcy, sieć księgarska ma kłopoty z płynnością, bo w wakacje musi spłacić wydawców podręczników. – Wobec tej grupy wydawców obowiązują krótsze terminy płatności i trzeba im płacić gotówką, a sprzedaż podręczników przypada na lipiec i sierpień – mówi Sonia Draga.
Maciej Dobrowolski wyjaśnia, że firmy wydające podręczniki zazwyczaj wykupywały na swoje transakcje ubezpieczenia. – Jednak firmy ubezpieczeniowe bardzo zaostrzyły w tym roku warunki tego typu działań. W związku z tym nieubezpieczeni wydawcy podręczników chcą od księgarni płatności w gotówce – mówi.
Potwierdza to prezes Matrasu Mariusz Rutowicz. – Sytuacja na rynku podręczników sprawiła, że Matras musi za podręczniki zapłacić gotówką z góry, co niestety oznacza dla innych wydawców przesunięcie płatności. Współpraca i wzajemne zaufanie jest dla nas bardzo ważne, dlatego porozmawialiśmy już ze wszystkimi naszymi partnerami biznesowymi i uprzedziliśmy ich o takiej sytuacji. Przyjęli te informacje ze zrozumieniem, za co jesteśmy im wdzięczni. Ich należności będą uregulowane pod koniec sierpnia – mówi „Rz". Jak dodaje,  firma nie korzysta z kredytów bankowych, a w ostatnich miesiącach „była lepszym płatnikiem niż w poprzednich latach".
Wydawcy na razie podchodzą do sytuacji spokojnie, bo  nie jest to pierwszy taki przypadek. – To sezonowy problem, który zdarzał się już w poprzednich latach. Nie mamy jeszcze na ten temat żadnej oficjalnej informacji, ale w rozmowach z przedstawicielami Matrasu pojawiały się zapowiedzi, że może się tak stać. Jeśli dojdzie do opóźnienia płatności, będzie to jednak zdecydowanie mniejszy kłopot niż opóźnienia, jakie zdarzały się Empikowi, bo chodzi o mniejsze kwoty – mówi Maciej Makowski, prezes wydawnictwa Prószyński Media.
Wydawcy regularnie się skarżą, że firma nie dotrzymuje i tak bardzo długich, sięgających 120 dni, terminów rozliczeń. W poprzednich latach najwięcej konfliktów pojawiało się po sezonie świątecznym, kiedy to tradycyjnie sprzedaje się najwięcej książek. Wydawcy musieli czekać na pieniądze wyjątkowo długo, jednocześnie wracało do nich wiele uszkodzonych egzemplarzy. Z tego powodu buntowali się przeciwko wprowadzanym przez Empik promocjom, w czasie których klienci mogli w ciągu 60 dni zwrócić zakupioną książkę czy inny produkt.
Problemy pojawiły się również po uruchomieniu nowego magazynu centralnego. Empik zaczął wtedy zamawiać dużo towaru, a potem zmuszał wydawców do przyjmowania zwrotów. Obecnie wydawcy nadal czują się przez firmę wykorzystywani, bo Empik kupił kilka wydawnictw i to ich oferta jest teraz szczególnie mocno promowana na półkach. Z racji ciągłego spadku sprzedaży książek ich oferta w salonach sieci jest też systematycznie ograniczana m.in. na rzecz gadżetów, prezentów czy artykułów papierniczych.

Rynek książki

Wydawcy walczą też ze spadkami rynku i piractwem
Oprócz powtarzających się kłopotów z zaległymi należnościami od dystrybutorów wydawcy książek mają też kłopot z kurczącą się siecią sprzedaży, zwłaszcza mniejszych księgarń, nierównymi stawkami VAT na papierowe książki i e-booki oraz z piratowaniem tych ostatnich. Niemożliwym do rozwiązania na poziomie krajowym problemem z wysokim VAT na e-booki (wynosi 23 proc., podczas gdy papierowe książki obejmuje stawka 5-proc. – to skutek wad ustawodawstwa unijnego) obiecał się już zająć resort administracji i cyfryzacji. W kwestii spadającego czytelnictwa i piratowania e-booków w sieci wydawcy muszą radzić sobie sami. Według monitorującej rynek Biblioteki Analiz potencjalne wpływy, jakie wydawcy mogliby osiągać rocznie ze sprzedaży piratowanych w sieci e-booków, mogłyby wynosić nawet 250 mln rocznie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA