fbTrack

Wiadomości

Flota Tuska i Kim Dzong Una

Statki Chopolu pływają pod koreańską banderą
AFP
Choć cały świat izoluje Koreę Północną, polski rząd rozwija spółkę żeglugową prowadzoną z Pjongjangiem
W spółce Chopol prawie wszystko jest tajne. Wiadomo tylko, że po połowie udziałów mają w niej polski rząd oraz koreański dyktator.
Jak ustaliła „Rz", za rządów Platformy spółka rozkwita. Kupuje kolejne statki i zarabia pieniądze na wożeniu ładunków między Koreą a Chinami. Co wożą statki? – Nie mogę udzielać informacji – ucina Zofia Rutkowska, dyrektorka oddziału Chopolu w Gdyni.
Oficjalnie statki Chopolu przewożą węgiel i rudę żelaza pomiędzy Chinami a Koreą Północną – w zeszłym roku blisko 109 tys. ton. Z tym że to dane od spółki, w praktyce kontrolowanej przez Koreę. Statki załadowują Koreańczycy, a wszystkie załogi są koreańskie. A nasz przedstawiciel w centrali Chopolu w Phenianie? – Bywa czasem na statkach – słyszymy w oddziale w Gdyni. Nadzorujące Chopol Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej też nie jest zbyt wylewne. – Nie chcę się wypowiadać w tej sprawie – oświadczył nam minister Sławomir Nowak, który musi znać kulisy działalności Chopolu. Czemu rząd Tuska rozwija interesy z Kimem Dzong Unem, który właśnie straszy wojną i atakami jądrowymi USA, Japonię i Koreę Południową? Historia Chopolu zaczęła się w 1965 r. W Polsce rządził wówczas Władysław Gomułka, zaś w Korei – twórca komunistycznego reżimu Kim Ir Sen, dziadek obecnego dyktatora. Wówczas powstało Koreańsko-Polskie Towarzystwo Maklerów zajmujące się obrotem ładunkami morskimi. W 1987 r. zostało ono przekształcone w Koreańsko-Polskie Towarzystwo Żeglugowe „Chopol", wtedy też powstał obowiązujący do dzisiaj statut firmy. Zakłada on, że zarząd Chopolu jest sześcioosobowy, a we władzach oba rządy mają po jednym prezesie, jednym dyrektorze centrali firmy w Pjongjangu i po jednym dyrektorze polskiego oddziału firmy w Gdyni. Obecnie prezesem ze strony polskiej jest wieloletnia urzędniczka resortu transportu Janina Mentrak, a koreańskiej – Ohwan Ryong. Początkowo polsko-koreański armator dysponował kilkoma statkami, ale wraz z upadkiem PRL i ograniczeniem współpracy z coraz bardziej izolowaną Koreą, jednostek ubywało. W finale Chopol dysponował tylko jednym starym, pamiętającym czasy Gierka i dziadka Kima masowcem m/v JO PPOL 2 (Chopol 2) o nośności 33 tys. ton zarejestrowanym pod banderą koreańską. Wydawało się, że los archaicznej współpracy jest przesądzony. A jednak. Od zmiany ustrojowej w Polsce żaden rząd nie przykładał większej wagi do działalności tej spółki, ale równocześnie nie było woli do jej likwidacji. Za rządów PO znalezione zostało nowe uzasadnienie, aby Chopolu nie tykać. 11 czerwca 2011 r. zawarta została umowa pomiędzy naszym rządem a KRLD w sprawie spłaty zadłużenia Koreańczyków wobec Polski. Według umowy spłata długu nastąpiła poprzez wpłatę przez Kima 1,5 mln dol. na rzecz Chopolu. Według naszych ustaleń zaskórniaki Kima zostały wydane na zakup w maju minionego roku drugiego statku – m/v RYO MYONG, który także pływa pod banderą koreańską. Odkąd 11-letnia jednostka o nośności 3500 ton rozpoczęła przewozy, Chopol odbił się od dna. Rok 2010 armator zakończył stratą 658 tys. dol., a w 2011 r. był tylko na minimalnym plusie – 6,7 tys. dol. Za to po zakupie nowego statku, w 2012 r., Chopol zarobił już stabilne 80 tys. dol. Ale to nie koniec. Spółka ma szansę powrócić do lat świetności. Według naszych ustaleń, w lipcu władze Chopolu planują zakup trzeciego statku o nośności 4500-5000 ton. Polska kontrola nad spółką jest iluzoryczna. W sądzie gospodarczym jest gruba teczka z korespondencją z Urzędu Skarbowego, Urzędu Statystycznego i Sądu Rejonowego, które próbowały wymusić na spółce składanie sprawozdań finansowych. Władze Chopolu zawsze odmawiały, powołując się na swój specjalny status spółki międzyrządowej. W jednym z pism dyrektor oddziału w Gdyni napisała do sądu wprost: „Siedzibą spółki jest Phenian, a obowiązującym prawo koreańskie". Do Urzędu Skarbowego z kolei przekazano: „Roczne sprawozdania finansowe nie podlegają badaniu przez biegłych księgowych i stanowią tajemnicę naszej jednostki". Resort transportu zapowiada w piśmie do redakcji „Rz": „Zakładana jest dalsza działalność spółki". Ale minister Nowak nie chciał nam powiedzieć, jakie są jego poglądy w kwestii interesów z Kimem Dzong Unem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL