Konsumpcja to nadal jeden z filarów wzrostu gospodarczego w Polsce, ale mimo wzrostu płac Polacy nadal ograniczają wydatki. W 2025 r. na kategorie FMCG wydaliśmy niemal 315 mld zł – wartościowo więcej o prawie 5 proc., ale ilościowo mniej o 2 proc. – wynika z danych NielsenIQ. Wciąż utrzymują się negatywne trendy w ograniczaniu wydatków konsumpcyjnych, nie tylko na dobra trwałe, ale nawet na podstawowe kategorie. Niestety, zdaniem ekspertów, niewiele wskazuje, by miało się to znacząco zmienić w br.

Mniej na zakupy

Negatywne trendy w wydatkach na podstawowe kategorie pokazują też inne badania. Jak wynika z danych Polskiej Izby Handlu i CMR, w grudniu 2025 r. wartość sprzedaży w małych sklepach do 300 mkw. powierzchni wzrosła o 1,4 proc. r./r., ale liczba transakcji spadła o 3 proc. Z kolei w styczniu 2026 r. sprzedaż wartościowo spadła o 2 proc., zaś liczba transakcji zmniejszyła się w tym czasie aż o 10 proc., co jest zdaniem autorów badania efektem choćby wysokich mrozów. Spada sprzedaż alkoholu i napojów.

– W przypadku napojów alkoholowych obserwowane spadki sprzedaży wynikają z długofalowego trendu, który – jak się spodziewamy – utrzyma się też w kolejnych latach. Konsumenci, kierowani zmianą stylu życia, coraz częściej ograniczają spożycie alkoholu. Deklarują, że wolą pić mniej, ale wybierać produkty wyższej jakości – mówi Magdalena Zielińska, prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa. – Równolegle rozwój wariantów bezalkoholowych napędza trend NoLo, oferta ta pozwala na rezygnację z alkoholu, lecz nie z doświadczenia i ze smaku ulubionych napojów – dodaje.

W szerszym ujęciu problem jest podobny. – Polakom z roku na rok żyje się coraz gorzej. Ilościowo konsumpcja spada, natomiast wartościowo – na skutek wzrostu cen – rośnie. Jest to efekt wyłącznie czynnika ekonomicznego, który wyraźnie obrazuje zubożenie klasy średniej oraz osób mniej zamożnych – mówi prof. Błażej Podgórski z Katedry Finansów w Akademii Leona Koźmińskiego. – Producenci oraz sieci handlowe powinni już teraz przygotowywać się na nadchodzące zmiany strukturalne w popycie i zachowaniach konsumentów – dodaje.

Dr Mariusz Woźniakowski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego zauważa, że w przypadku zakupów podstawowych kategorii spożywczych i chemicznych rozdźwięk między wzrostem wartościowym a spadkiem ilościowym to jeden z kluczowych sygnałów nastrojów konsumenckich w Polsce.

– Wciąż mamy do czynienia z efektem „blizny inflacyjnej”. Nawet jeśli inflacja wyhamowała, konsumenci wciąż pamiętają gwałtowny wzrost cen z lat 2022–2023, a to zmienia zachowania na dłużej – konsumenci nauczyli się żyć mniejszą konsumpcją bieżącą i nie spieszą się z jej odbudową – mówi ekspert.

– Wzrost dochodów realnych nie musi się bezpośrednio przekładać na poczucie bezpieczeństwa, a nadal rosną koszty stałe. Duża część gospodarstw domowych nadal odbudowuje oszczędności. Konsumenci częściej myślą w kategoriach „czy będzie mnie stać za rok?” niż tradycyjnie „czy mogę sobie pozwolić teraz?” – dodaje.

Eksperci zauważają, że można zaobserwować widoczne przesunięcie wydatków poza FMCG. Część pieniędzy przepływa do innych kategorii, jak usługi (zdrowie, turystyka, gastronomia).

Sklepów przybywa

Na koniec 2025 r. działało w Polsce ponad 370 sklepów, a ich liczba wzrosła w ujęciu rocznym po raz pierwszy od 2008 r. W porównaniu z 2024 r. liczba sprzedawców detalicznych wzrosła o 0,85 proc. – wynika z danych wywiadowni Dun & Bradstreet.

Firma podkreśla, że w 2025 r. spośród 27 monitorowanych przez nią sektorów handlu detalicznego wzrost liczby podmiotów zanotowano w przypadku 20. – To dosłowne odwrócenie sytuacji z 2024 r. Było to możliwe za sprawą dynamicznego rozwoju internetu, który z każdym dniem na naszych oczach zmienia handel detaliczny – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet.

Dodatkowo trzeba podkreślić, że zmiana w liczbie sprzedawców nie do końca wskazuje na powrót do łask sklepów tradycyjnych, lecz jest rezultatem zmian w rejestracji działalności, która przy okazji uwypukliła zachodzące zmiany w handlu detalicznym. – Dodatkowo cieniem rzuca się ponad 16 tys. zawieszonych działalności w całym 2025 r. – dodaje Starzyk.

Największe zwyżki liczby podmiotów notuje się w przypadku sklepów ogólnego przeznaczenia z niewyspecjalizowanym asortymentem, gdzie wynik poprawił się o 3 proc. Dla sklepów ze sprzętem elektronicznym widać wzrost o 0,5 proc., a w przypadku AGD – o 0,3 proc. W przypadku sklepów sportowych wynik jest wyższy o 5 proc., z zabawkami i grami – o 14 proc., a w przypadku odzieżowych – o 3 proc.

– W tych też branżach średnio 20 proc. nowo rejestrowanych podmiotów poza kodem branżowym deklaruje jednocześnie działalność sprzedaży w internecie. Na tym tle wyróżnić można kilka branż: sklepy niewyspecjalizowane – 36 proc., z artykułami używanymi – 33 proc., w przypadku sprzedaży odzieży – aż 35 proc. z nowo powstałych podmiotów dodatkowo deklaruje sprzedaż internetową, sklepy z grami i zabawkami – 27 proc., sklepy sportowe – 25 proc. – podkreśla Tomasz Starzyk.

Pierwszy raz od wielu lat obserwujemy sytuację, kiedy znacząco wzrosła liczba podmiotów sprzedających owoce i warzywa w tradycyjnych sklepach (+3 proc.) i piekarniach (+3 proc.), a także symboliczne zwyżki zanotowały sklepy specjalizujące się w sprzedaży mięsa i ryb. Z kolei spadek liczby podmiotów zanotowały sklepy motoryzacyjne (-4,6 proc.), sklepy spożywcze ogólnego przeznaczenia (-0,6 proc.), księgarnie (-0,5 proc.) i sklepy z artykułami piśmienniczymi o niemal 2 proc.

Dyskonty „walczą”

Sieci dyskontów przemysłowych podbijają rynek od kilku lat i choć w całym kraju jest ich ledwie ponad 30 tys., to zakupy robi w nich niemal 60 proc. Polaków. Jak wynika z badania UCE Research i Hybrid Europe specjalnie dla „Rzeczpospolitej”, tylko 37,8 proc. badanych jednoznacznie zaprzeczyło kupowaniu w sieciach typu Pepco, Action, Dealz, TEDi lub KiK. 57,1 proc. robi to, a wśród nich aż ponad 55 proc. robi to przynajmniej raz w miesiącu.

Dodatkowo wynika z niego, że Polaków najbardziej przyciągają do tych sklepów zarówno promocje i okazje, jak i niskie, regularne ceny oraz oferta inna niż w konkurencyjnych kanałach. – Dyskonty niespożywcze przestały być formatem okazjonalnym. Stały się stałym i regularnym elementem cyklu zakupowego Polaków, jako stały element, a także cyklu wydatków zakupowych – mówi Michał Rosiak z Hybrid Europe.

Komentarz Partnera

Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor

Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor

Przedświąteczny handel – stabilizacja w biznesie, ostrożność w portfelach konsumentów

Dane BIG InfoMonitor i BIK z końca stycznia br. wskazują poprawę – łączna kwota niespłaconych zobowiązań spadła rok do roku o ponad 277 mln zł. Poprawę widać zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym. Konsumenci pozostają jednak powściągliwi: 61 proc. planuje wydawać z myślą o zachowaniu równowagi budżetowej, 29 proc. chce ograniczyć zakupy, a tylko 10 proc. zamierza wydać więcej. W tej sytuacji otwarte pozostaje pytanie, czy tak ostrożne podejście konsumentów pozwoli branży handlowej realnie poprawić płynność finansową.

Mimo że zaległe długi handlu wciąż należą do jednych z najwyższych w gospodarce, kondycja sektora ulega poprawie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy przyniosły wyraźny trend spadkowy, co może zwiastować stopniową odbudowę stabilności finansowej firm handlowych. Kluczowy wpływ na ten wynik ma przede wszystkim handel detaliczny, gdzie zaległe zadłużenie zmniejszyło się o niemal 6 proc. r./r. (196 mln zł). Co istotne, znacznie spadła liczba niesolidnych dłużników – o prawie 4 tys. podmiotów. Handel hurtowy również odnotowuje poprawę – na koniec stycznia br. zaległe zobowiązania w tym segmencie zmniejszyły się o ponad 13 mln zł, a liczba firm z problemami płatniczymi zredukowała się w ciągu roku o ponad 2300 podmiotów. Nie zmienia to jednak faktu, że przeterminowane zadłużenie w sektorze pozostaje nadal olbrzymie – w handlu detalicznym wynosi ponad 3,1 mld zł, a w hurtowym – ponad 4,4 mld zł.

Poprawa kondycji finansowej handlu detalicznego znajduje odzwierciedlenie również w danych GUS. W lutym 2026 r. sprzedaż detaliczna w cenach stałych była wyższa niż przed rokiem o 5 proc., co wskazuje na odbudowę popytu konsumenckiego. Choć w ujęciu miesięcznym odnotowano spadek o 5,6 proc. względem stycznia, to w okresie styczeń–luty 2026 r. wzrosła o 3,8 proc. r./r. (wobec wzrostu o 2 proc. w analogicznym okresie 2025 r.).

Spadek liczby zadłużonych firm w połączeniu z realnym wzrostem sprzedaży to sygnały trwałej zmiany, a nie tylko sezonowego wahnięcia. Obserwowana poprawa nie jest przypadkowa także z innego względu. Wynika również z nowej strategii przedsiębiorstw, które coraz większy nacisk kładą na dyscyplinę kosztowo-płynnościową oraz budowanie zaufania klientów. W skali całego sektora można mówić o umiarkowanej poprawie, bo sprzedaż idzie realnie w górę, ale marże nadal są pod presją. Branży sprzyjają niska inflacja, realny wzrost płac i niższe stopy procentowe. Przeciwwagą pozostają jednak wysokie ceny paliw, słabsze nastroje i zatory płatnicze. Te ostatnie stanowią aż 19 proc. łącznych zaległości firm w gospodarce, co jest ogromnym wyzwaniem dla handlu.

Prawdziwym testem nowej strategii firm będzie najbliższy okres świąteczny, który co roku stanowi jeden z kluczowych momentów dla tej branży. To właśnie teraz widać, na ile działania ukierunkowane na budowanie relacji z klientem i lepsze dopasowanie oferty przekładają się na realne decyzje zakupowe konsumentów.

Z badania BIG InfoMonitor wynika, że choć ponad jedna czwarta Polaków planuje wydać na Wielkanoc więcej niż rok temu, nie stoi za tym większy optymizm i większa skłonność do konsumpcji. Aż 83 proc. osób z tej grupy wskazuje, że powodem większych wydatków są wyższe ceny. Oznacza to, że ewentualny wzrost wartości sprzedaży w okresie przedświątecznym może być w dużej mierze efektem inflacji, a nie realnego zwiększenia ilości zakupów.

Taka sytuacja może krótkoterminowo poprawiać przychody firm handlowych, jednak nie gwarantuje poprawy ich kondycji finansowej. Jeśli konsumenci kupują mniej lub wybierają tańsze produkty, marże pozostają pod presją, co może osłabić tradycyjny efekt świątecznego ożywienia.