Rada Ochrony Pracy ma w przyszłym tygodniu zaopiniować wniosek marszałka Sejmu dotyczący odwołania Marcina Staneckiego z funkcji głównego inspektora pracy i powołania jego następcy. Wszystko to w przededniu wejścia w życie dużej reformy Państwowej Inspekcji Pracy.

Czytaj więcej:

Prawo pracy Pracownik nie powinien być zaskakiwany zmianami w grafiku

Pro

To nie jest dobry czas na zmianę głównego inspektora pracy

Z harmonogramu prac Komisji ds. Kontroli Państwowej wynika, że w środę 1 lipca odbędzie się posiedzenie ws. zaopiniowania odwołania Marcina Staneckiego ze stanowiska Głównego Inspektora Pracy. Opinia ta przekazana zostanie potem marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu.

Pracodawcy nie kryją zaskoczenia.

– Jako członek Rady Ochrony Pracy faktycznie otrzymałam zaproszenie na posiedzenie Rady, którego tematem będzie głosowanie nad wnioskiem marszałka Sejmu w sprawie wyrażenia opinii dotyczącej m.in. odwołania głównego inspektora pracy – mówi prof. Grażyna Spytek-Bandurska z FPP.

Jak wskazuje, pracodawcy oceniają ten ruch krytycznie.

– Pomijając kwestie polityczne, największe obawy budzi sam moment przeprowadzenia tej ewentualnej zmiany. Jesteśmy tą sytuacją bardzo zaskoczeni. Niepokoi nas chwiejność i brak stabilności w funkcjonowaniu tak ważnego urzędu, zwłaszcza w momencie, gdy powierzane są mu nowe kompetencje. Przed nami bowiem duża reforma PIP. Powstaje wiele niewiadomych, a to nie sprzyja ani stabilności instytucjonalnej, ani spokojnemu prowadzeniu działalności gospodarczej – mówi ekspertka.

Szczególnie że, jak dodaje, do zmian ma dojść bez wcześniejszych zapowiedzi i bez wskazania istotnych zastrzeżeń dotyczących funkcjonowania całej inspekcji czy sposobu wykonywania obowiązków przez Marcina Staneckiego.

W ocenie profesor dotychczasowy kierunek działania PIP był właściwy.

– Duży nacisk położono na edukację, szkolenia i działania prewencyjne. Udzielano przedsiębiorcom wsparcia i porad, a przede wszystkim prowadzono otwarty dialog oparty na wymianie informacji i merytorycznych argumentach. Takie podejście spotykało się z uznaniem pracodawców – mówi.

Dlatego prof. Grażyna Spytek-Bandurska FPP zapowiada, że będzie głosowała przeciwko odwołaniu szefa GIP podczas posiedzenia Rady Ochrony Pracy.

W podobnym tonie wypowiada się też Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego. 

– Z perspektywy pracodawców obecny główny inspektor pracy jest oceniany pozytywnie. Naszym zdaniem prezentował on do tej pory podejście uwzględniające obie strony stosunku pracy – zarówno pracowników, jak i pracodawców. Oczywiście jego podstawowym zadaniem było dbanie o sytuację osób zatrudnionych, jednak w jego działaniach i wypowiedziach było widać zrozumienie dla specyfiki rynku pracy oraz praktycznych aspektów funkcjonowania stosunku pracy. Przedsiębiorcy mieli poczucie, że ich głos jest słyszany i brany pod uwagę. Dlatego oceniamy dotychczasową współpracę jako dobrą – mówi. 

Czytaj więcej

Płaca minimalna zależna od regionu. W Warszawie można byłoby zarabiać więcej

Więcej inspektorów, a nie zmiana kierownictwa 

Zdaniem ekspertki PIP wymaga przede wszystkim wzmocnienia kadrowego, a nie zmian na górze.

– Od lat obserwujemy systematyczne zwiększanie zakresu obowiązków i kompetencji PIP. Jednocześnie skuteczne wykonywanie tych zadań wymaga odpowiednich zasobów kadrowych i finansowych. Trudno oczekiwać pełnej efektywności działania urzędu, jeśli nie dysponuje on środkami pozwalającymi na pozyskanie i utrzymanie wysoko wykwalifikowanych specjalistów – mówi.

W ocenie Katarzyny Kameckiej jakiekolwiek zmiany na stanowisku szefa GIP powinny być natomiast przedyskutowane z partnerami społecznymi, a nie dokonywane arbitralnie.

– Chociaż oczywiście marszałek Sejmu ma kompetencje, aby samodzielnie podjąć decyzję w tym obszarze – mówi.