fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus: ile osób będzie mogło zasiąść przy wigilijnym stole

Fotorzepa/Rafał Guz
Rząd chce narzucić limit gości przy wigilijnym stole. Jego egzekucja w praktyce będzie trudna. Prawnicy radzą: wystarczy nie otwierać drzwi.

Z sobotniej zapowiedzi premiera wynika, że w Boże Narodzenie nie będzie spotkań rodzinnych, a Wigilię i święta spędzimy w wąskim gronie. Prawnicy nie mają wątpliwości. To nierealne. Lepiej, gdyby rząd zaapelował do naszego zdrowego rozsądku, niż wprowadzał tego typu zakazy.

Martwe prawo?

Rząd planuje zakazać do 27 grudnia spotkań prywatnych powyżej pięciu osób w mieszkaniach oraz domach. Limit nie dotyczy osób mieszkających pod jednym dachem. Tego rodzaju ograniczeń nie będzie dla imprez i spotkań służbowych. Dziś przepisy są bardziej liberalne.

Czytaj też:

Aktualnie obowiązujące rozporządzenie Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dopuszcza spotkania prywatne do 20 osób. Nie ma też limitu dla spotkań służbowych.

– Żaden przepis projektu nie mówi wprost, że zakaz dotyczy Wigilii czy spotkań rodzinnych w czasie świąt Bożego Narodzenia. Ale data 27 grudnia nie pozostawia złudzeń. Trudno będzie ich jednak zabronić –mówi Piotr Pałka, radca prawny, partner w Kancelarii Derc, Pałka. – Jak co roku Polacy będą raczej podróżować po całej Polsce i wzajemnie się odwiedzać. Wątpię też, by ktokolwiek liczył gości przy stole – uważa.

Jak będzie więc wyglądało przestrzeganie zakazu?

Prawnicy są pewni, że to będzie martwe uregulowanie.

Pewne jest jedno: szykują nam się święta w karykaturze. Czy służby ruszą od drzwi do drzwi i będą liczyć gości wigilijnych? Czy będziemy świadkami spektakularnych ucieczek albo wyprowadzania gości od stołu wigilijnego przez policję?

Jak u Barei

W opinii prawników zakaz trudno będzie egzekwować.

– Brakuje podstawy prawnej takiej jak dla zgromadzeń w miejscach publicznych. W ich wypadku policja ma prawo ukarać mandatem, skierować sprawę do sądu albo do sanepidu. Gdy chodzi o spotkania rodzinne, nie ma żadnego ustawowego przepisu. Podejrzewam, że policja będzie powoływała się na ogólne przepisy ustawy o Policji dotyczące ochrony zdrowia, to jednak za mało – tłumaczy Anna Zielińska-Jadwiszczok, radca prawny w MGM Kancelaria Radców Prawnych Mirosławski Galos Mozes sp.j. w Sosnowcu.

W ocenie prawników ewentualne mandaty będą natomiast uchylane przez sądy z uwagi na niekonstytucyjność wprowadzanych rozwiązań.

– Moim zdaniem po prostu dla świętego spokoju wystarczy nie otwierać drzwi, aby nie tracić czasu na przedstawianie racji o niekonstytucyjności wprowadzanych rozwiązań, jeżeli takie kontrole będą – uważa Piotr Pałka.

Rząd ostrzegł też o możliwości wprowadzenia ograniczeń przemieszczania się w okresie świąt Bożego Narodzenia.

– Jeszcze tych ograniczeń nie wprowadził. Jeżeli ograniczenia nie zostaną wprowadzone, to wyjazd świąteczny nie będzie naruszał prawa. Kwestią osobistą i rodzinną pozostanie, czy się na taki wyjazd w celu spotkania świątecznego zdecydujemy. Może nam jednak grozić to samo, co za złamanie innych nakazów i zakazów covidowych. Czyli mandat 500 zł (który ma być podniesiony do 1000 zł) lub grzywna nakładana przez sanepid z limitem 30 tys. zł – mówi Maciej Gawroński, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Gawroński & Partners.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA