fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Przeszkody systemowe przeszkadzają w szczepieniu na COVID-19 w aptekach

Adobe Stock
Narodowy Program Szczepień mógłby przyspieszyć dzięki farmaceutom, ale wadliwy system utrudnia nabywanie odporności przez Polaków.

Niedoskonałe przepisy, brak szczepionek i miejsc na szkoleniach. Aptekarze chcieliby szczepić, a pacjenci, którzy widzą ich apteki w wykazie punktów szczepień, pytają o taką możliwość. W zwiększaniu odporności zbiorowej przeciw Covid-19 przeszkadzają im jednak wady systemu.

Czytaj także:

Apteki typu B też mogą szczepić

Po środowym artykule „Rzeczpospolitej" minister zdrowia wydał komunikat, w którym zapewnia, że w akcji szczepień mogą brać udział także apteki ogólnodostępne, które „nie dostosowały swojej działalności do wymagań określonych w art. 97 ust. 5 prawa farmaceutycznego i mogą funkcjonować do czasu wygaśnięcia lub cofnięcia zezwolenia". Chodzi o apteki ogólnodostępne typu B, które po wejściu w życie w 2002 r. obowiązującego do dziś rozporządzenia w sprawie wykazu pomieszczeń wchodzących w skład powierzchni podstawowej i pomocniczej apteki nie spełniają obecnych kryteriów apteki ogólnodostępnej, głównie dotyczących metrażu (apteki typu B miały mniej niż 100 mkw., a w ich skład nie musiały wchodzić pomieszczenia do sporządzania leków recepturowych).

Jak pisaliśmy, farmaceuci, po odpowiednim przeszkoleniu z wykonywania szczepień przeciw Covid-19 i kwalifikacji do nich dopiero po otrzymaniu dawek szczepionki z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych dowiadywali się od urzędników NFZ, że szczepić nie mogą, bo ich pomieszczenia nie spełniają norm. Musieli naprędce odwoływać zapisanych pacjentów, a zamówione szczepionki zostały w aptece w oczekiwaniu na zmianę przepisów.

Na szczęście ta nadeszła szybciej, niż się spodziewali. „Apteki ogólnodostępne, w których przeprowadzane są szczepienia ochronne przeciwko Covid-19, muszą spełniać wymagania określone w par. 6 ust. 5 oraz par. 8 ust. 4 i 5 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 30 września 2002 r. w sprawie szczegółowych wymogów, jakim powinien odpowiadać lokal apteki" – czytamy w komunikacie podpisanym przez wiceministra zdrowia ds. polityki lekowej Macieja Miłkowskiego.

– To ogromna ulga, bo po pierwsze, szczepionki się nie zmarnują, a po drugie, nie będę musiał odprawiać z kwitkiem pacjentów dzwoniących i przychodzących do apteki z pytaniem o możliwość zaszczepienia się – mówi nam właściciel apteki w zachodniej Polsce. Dodaje, że takich pytań ma po kilka dziennie: – W mniejszych miejscowościach, szczególnie oddalonych od dużych ośrodków zdrowia, znalezienie punktów szczepień nie jest takie proste. Zwłaszcza gdy chcemy być zaszczepieni konkretnym preparatem – mówi aptekarz.

Uprawnienia do wykonywania szczepień przeciw koronawirusowi daje im nowelizacja ustawy dotyczącej przeciwdziałania i zwalczania Covid-19, a możliwość kwalifikowania do nich – rozporządzenie w sprawie kwalifikacji osób przeprowadzających badania kwalifikacyjne i szczepienia ochronne przeciw koronawirusowi.

Mimo że od wiosny uprawnienia zdobyło blisko 2 tys. farmaceutów, szczepienia wykonywane są w nieco mniej niż pół tysiącu aptek. Błędna interpretacja rozporządzenia w sprawie aptek jest tylko jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy. Jak poinformował przewodniczący Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA) Marcin Wiśniewski, kursy praktyczne szczepienia przeciw covidowi organizowane przez Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego (CMKP) zostały zamknięte.

Mogą zastąpić lekarzy

- CMKP twierdzi, że to decyzja resortu zdrowia. Chcemy poznać stanowisko ministra Milkowskiego. Sam jestem wśród farmaceutów, którzy wcześniej z różnych względów nie mogli odbyć kursu, a gdy chcieli się zarejestrować w lipcu, okazało się, że link jest nieaktywny - mówi nam Marcin Wiśniewski. Z naszych informacji wynika, że na kurs praktyczny czeka ponad tysiąc farmaceutów po szkoleniu teoretycznym.Nieoficjalnie mówi się, że kształcenie większej liczby aptekarzy nie jest konieczne, skoro liczba chętnych do szczepień wciąż maleje. Aptekarze uważają, że jeżeli rząd chce uzyskać odporność zbiorową, powinien zapewnić jak najwięcej możliwości zaszczepienia chętnym.

Część ekspertów podkreśla, że farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni czy ratownicy uprawnieni do szczepień mogliby odciążyć lekarzy, z których wielu zaangażowało się w akcję szczepień. Odciążenie ich mogłoby pomóc zwiększyć dostępność do specjalistów, którą obiecywał minister zdrowia, zapowiadając choćby program Profilaktyka 40 Plus, gwarantujący badania profilaktyczne dla osób po 40. roku życia.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jerzy Przystajko, farmaceuta, ekspert ds. ochrony zdrowia

Wykonywanie szczepień to prosta procedura, którą w cierpiącym na niedobory kadr polskim systemie ochrony zdrowia mogą się zajmować inne grupy zawodowe niż lekarze.

Trzeba wykorzystywać wszystkie narzędzia, które mogą pomóc w kryzysie kadrowym. Jednym z nich jest przenoszenie kompetencji, polegające na identyfikacji zadań, które mogą wykonywać osoby z innych grup zawodowych, osoby bez wykształcenia medycznego przyuczone do niektórych rzeczy, a nawet pacjenci. Powinniśmy skorzystać z tego narzędzia, bo, jak większość krajów europejskich, cierpimy na niedobór kadr medycznych, zwłaszcza lekarzy. Należy umożliwiać farmaceutom, diagnostom laboratoryjnym, pielęgniarkom i ratownikom medycznym przejęcie większej liczby zadań od lekarzy i pozwolić im na większą samodzielność.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA