fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Grypa: Nadwaga może zwiększać ryzyko powikłań

Dorośli z niedowagą lub chorobliwie otyli są częściej hospitalizowani z powodu choroby grypopodobnej niż osoby o normalnej wadze.
Adobe Stock
Jesienne osłabienie zwiększa ryzyko infekcji dróg oddechowych. Okazuje się, że na przebieg choroby istotny wpływ ma to, ile ważymy. Zarówno osoby z nadwagą, jak i niedowagą są narażone na więcej komplikacji w wyniku inwazji wirusów.

Grypa lub infekcje grypopodobne nie stanowią bezpośredniego i poważnego zagrożenia dla zdrowia, ale już powikłania po nich nie są błahą sprawą. Od zarażenia do pierwszych objawów mija od dwóch do trzech dni. Kolejny tydzień zajmuje leczenie grypy, ale osłabienie może trwać nawet przez kilka tygodni. W tym czasie jesteśmy narażeni na komplikacje, takie jak ostre zapalenie oskrzeli, ucha, zatok przynosowych, zapalenie płuc, a nawet niewydolność krążenia.

Na powikłania najbardziej narażone są dzieci, seniorzy, osoby przewlekle chore i z osłabioną odpornością. Jak dowodzą najnowsze analizy, istotną rolę może odgrywać również waga pacjenta.

Zaskakujące związki z BMI

Szeroko zakrojone badania przeprowadzone w sześciu meksykańskich szpitalach obejmowały 4778 osób z objawami grypy lub podobnych infekcji. 43 proc. badanych miało ciężką postać infekcji grypopodobnej, 16,3 proc. osób chorowało na grypę, u 55,2 proc. pacjentów potwierdzono obecność innego wirusa oddechowego (koronawirus, metapneumowirus, paragrypa i rinowirus), a u 28,5 proc. badanych nie określono rodzaju drobnoustrojów atakujących układ oddechowy.

Wyniki analiz były zaskakujące. Najniższe ryzyko hospitalizacji po infekcjach dróg oddechowych dotyczyło osób z mieszczącym się w normie indeksem masy ciała (BMI).

Badacze często używają BMI do badania ryzyka zdrowotnego związanego z wagą na poziomie populacji lub w bardzo dużych grupach. Wskaźnik ten oblicza się dla danej osoby. Waga w kilogramach podzielona jest przez kwadrat wzrostu w metrach. Większość ludzi spotkała się z tym pomiarem w kontekście doboru diety. Natomiast badacze często używają BMI do określania ryzyka zdrowotnego związanego z wagą na poziomie populacji lub w bardzo dużych grupach.

Wykres, jaki powstał na podstawie liczby osób przyjętych do szpitala po infekcjach grypowych w połączeniu z ich BMI, przybrał wyraźny kształt litery „U". Okazało się, że nieprawidłowa waga jest istotnym czynnikiem ryzyka powikłań po chorobach wirusowych atakujących układ oddechowy. Związek między otyłością a ryzykiem powikłań odkryty i opisany podczas pandemii grypy w 2009 r. w Meksyku był aż do teraz słabo zdefiniowany dla sezonowej grypy i innych wirusowych przyczyn choroby grypopodobnej. Okazuje się, że gdy mówimy o łagodnych infekcjach, ich przebieg również łączy się z wagą ciała, choć w przypadku otyłości sześciokrotnie rzadziej niż w zetknięciu z pandemiczną grypą meksykańską typu AH1N1.

Duża waga – częstsze pobyty w szpitalu

Badania populacyjne powiązały nadwagę i otyłość z przedwczesną śmiercią, cukrzycą, wysokim ciśnieniem krwi, chorobami układu krążenia, niektórymi nowotworami oraz wieloma innymi dolegliwościami. Jak jednak dowodzą badania przeprowadzone dla National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID) w Bethesda przez zespół kierowany przez dr. Johna H. Beigela, wachlarz zagrożeń jest znacznie szerszy. Przebieg jesienno-zimowych infekcji i zagrożenia z nimi związane mogą zależeć od wagi ciała.

W raporcie z badania czytamy m.in., że dorośli z niedowagą lub chorobliwie otyli są częściej hospitalizowani z powodu choroby grypopodobnej niż osoby dorosłe o normalnej wadze. To zwiększone ryzyko staje się jeszcze wyraźniejsze w przypadku grypy, gdzie otyłość niosła ponadtrzykrotnie większe zagrożenie powikłań niż niedowaga.

W przypadku innych infekcji układu oddechowego związek z wagą pacjenta nie był tak wyraźny, choć nadal istotny.

Co więcej, zależność masy ciała i zapadalności na choroby będące powikłaniami po grypie oraz podobnych chorobach nie dotyczyła osób poniżej 19. roku życia. Dzieci stanowiły 32 proc. osób biorących udział w badaniu, a mimo to naukowcy nie znaleźli wyraźnego powiązania między BMI a ryzykiem zachorowania na grypę w tej grupie.

Niedowaga równie niekorzystna

O ile nadwaga i otyłość wydają się oczywistym obciążeniem dla zdrowia, o tyle zbyt niski wskaźnik masy ciała to problem jeszcze bardziej skomplikowany. Powodów niedowagi może być wiele – zaburzenia odżywiania, niedożywienie i inne schorzenia. Z raportu z norweskich badań przeprowadzonych w 2017 r. wynika, że jeśli weźmiemy pod uwagę osoby palące lub nieaktywne fizycznie, jest ich tak samo wiele w grupie ze zbyt niskim BMI jak z za wysokim. Oznacza to, że ryzyko poważnych problemów zdrowotnych jest podobne. Potwierdza to meksykańskie badanie, z którego wynika, że osoby z niedowagą dwukrotnie częściej niż otyłe zapadają na powikłania po infekcjach spowodowanych koronawirusem, metapneumowirusem, rinowirusami oraz podobnymi drobnoustrojami.

Autorzy badania sugerują, że dorośli, którzy mają niedowagę lub są chorobliwie otyli, nawet jeśli nie mają przewlekłych schorzeń zwiększających ryzyko powikłań po grypie, są narażeni na rozwinięcie się ciężkiej choroby z powodu sezonowej infekcji grypy, a także innych wirusowych infekcji dróg oddechowych. Zalecają, by lekarze pamiętali o wskaźniku masy ciała pacjenta, który zgłasza się do nich z przeziębieniem lub grypą. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA