fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Wirus opryszczki śmiertelnie niebezpieczny dla noworodków

W przypadku noworodków i niemowląt zarażenie wirusem opryszczki może wymagać hospitalizacji i podania leków przeciwwirusowych.
AdobeStock
Lekarze apelują, by nie całować noworodków, bo ich organizm może nie poradzić sobie z wirusem HVS-1, który nam nie robi większej krzywdy. Przekonali się o tym rodzice małej Alizy Rose Friend, która z powodu zarażenia opryszczką zmarła, mając zaledwie 8 dni.

Aliza Rose Friend  urodziła się zdrowa. Niestety od drugiej doby życia dziewczynka walczyła z chorobą, wywołaną przez wirusa opryszczki  wargowej VHS-1. Dostała wysokiej temperatury, przestała jeść i zrobiła się ospała. Jej stan bardzo szybko się pogarszał. Pojawiły się problemy z oddychaniem i ataki padaczki. Po kilku dniach dziecko zmarło.

Jak czytamy w onet.pl matka Alizy, 19-letnia Abigail z Oakland w stanie Maryland w USA, po kilku miesiącach od tragedii zdecydowała się opisać swoją historię ku przestrodze innych rodziców.

Czytaj też: Leki przeciw opryszczce pomogą na alzheimera?

Aliza prawdopodobnie złapała infekcję w wyniku pocałunku nosiciela opryszczki. Możliwe również, że ktoś z odwiedzających dotykał dziecko, a nie umył wcześniej rąk. Organizm dziecka nie był w stanie poradzić sobie z infekcją. Nie wiadomo, kto przekazał Alizie wirusa. Dziewczynkę odwiedzało wiele osób spośród  krewnych. Mógł to być także ktoś z personelu medycznego, kto nie zastosował się do zasad higieny i bezpieczeństwa.

Ostatnio  głośny był podobny przypadek dziewczynki z Dublina, Eibhlin Wills, która  zmarła 12 dni po tym, jak została zakażona w szpitalu wirusem opryszczki. Po tej tragedii jej rodzice zaangażowali się w kampanię społeczną, której celem jest informowanie i nagłaśnianie, jak niebezpieczna może być zwykła opryszczka dla malutkich dzieci. Koroner, który prowadził sprawę małej Eibhlin zalecił Ministrowi Zdrowia uwzględnienie opryszczki jako choroby podlegającej obowiązkowi zgłoszenia, a także pochwalił wysiłki rodziny Willsów mające na celu podniesienie świadomości zagrożeń związanych z opryszczką u noworodków.

Wirus opryszczki wargowej jest bardzo powszechny. Jego nosicielami może być nawet jedna trzecia ludzkiej populacji. Często nie daje żadnych objawów i nie stanowi zagrożenia dla zdrowych dorosłych. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku nowonarodzonego dziecka. Wirus opryszczki jest dla niego jednym z niebezpieczniejszych patogenów. Niewykształcone jeszcze w pełni mechanizmy immunologiczne maleńkiego dziecka nie rozpoznają w porę i nie zareagują prawidłowo na zakażenie.

Choć zarażenie noworodka opryszczką jedynie w skrajnych przypadkach prowadzi do zgonu, to niebezpieczne jest zawsze. Może np. wywołać bolesne opryszczkowe zapalenie jamy ustnej, które może wymagać hospitalizacji, bo dokuczliwy ból sprawia, że maluch nie chce ssać i szybko się odwadnia.

Pediatrzy zalecają, by pierwsze dni życia dziecko spędzało jedynie z rodzicami.  Potem można je odwiedzać, ale nie całować ani nie oblizywać smoczka. Zawsze należy dokładnie myć ręce. Osoby z widocznym na wargach „zimnem” powinny wstrzymać się z odwiedzinami, a jeśli kontakt z dzieckiem jest konieczny, opryszczka powinna być zaklejona plastrem.

Źródło: rp.pl, Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA