fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Polacy kupują smartfony online

materiały prasowe
Pandemia doprowadziła do polaryzacji na rynku smartfonów – mówi Marcin Garbarczyk, szef dywizji mobile w Samsung Electronics Polska. Wystrzelił popyt na tanie, ale i najdroższe telefony. Udział e-sprzedaży skoczył z 20 do ponad 30 proc.

Czy po ubiegłorocznym boomie na smartfony i tablety został jeszcze ślad? Część badań pokazuje, że 2021 r. na tym rynku przyniósł spowolnienie.

Rok 2021 zaczęliśmy bardzo dobrze, z dwucyfrowym wzrostem. I kwartał przyniósł naszej dywizji mobile rekordowy wynik pod względem wartości sprzedaży, najlepszy, od kiedy działamy w Polsce. Ale nowy rok okazał się generalnie wyjątkowo korzystny dla całego rynku urządzeń mobilnych – rok do roku zanotował on skok o 21 proc. Na tym rosnącym rynku Samsung odnotowuje wzrost udziałów. Wpływ na nasz świetny początek roku z pewnością miało mocne portfolio produktowe, w tym nowe smartfony z serii Galaxy A oraz wcześniejsza premiera rodziny flagowych smartfonów Galaxy S21.

IDC informowało niedawno, że niemal co trzeci sprzedany nad Wisłą w 2020 r. smartfon miał logo Xiaomi, a chiński koncern niespodziewanie został liderem naszego rynku takich urządzeń. Spadliście na drugie miejsce?

Nie chcę się odnosić do tych badań, bo my opieramy się na danych GfK, które uważamy za standard mierzenia udziałów rynkowych. W naszej opinii są one najbardziej wiarygodne, gdyż nie odnoszą się do wielkości dostaw do magazynów, lecz oparte są na faktycznych danych o sprzedaży do użytkowników końcowych. Jesteśmy numerem 1 w Polsce. Udział rynkowy Samsung wynosi 38,5-proc. pod względem wartości i ponad 33-proc. ilościowo. Notujemy wzrost w każdym z mobilnych segmentów: smartfonach, tabletach i urządzeniach typu wearables (tzw. technologie ubieralne, np. smartwatche – red.).

Jak te dobre wyniki plasują Polskę wśród innych rynków Samsunga?

W 2020 r. koncern odnotował dobre wyniki w całej Europie, ale nie ma wątpliwości, że Polska to jeden z największych rynków na kontynencie. W Polsce rośniemy szybciej niż rynek, którego dynamika rok do roku wyniosła ilościowo 1 proc. i 4 proc. wartościowo.

Jak pandemia zmieniła rynek, na którym działacie?

Zmieniła, i to na kilku poziomach. Przede wszystkim wzrosło znaczenie sprzedaży online. Ten kanał okazał się motorem sprzedaży w ub. r. W okresie sprzed pandemii przez internet sprzedawano ok. 20 proc. naszych urządzeń. To trend, który zyskuje na sile, bo obecnie ów udział przekracza już 30 proc. Ze względu na epidemię dziś zapoznanie się z produktem w fizycznym salonie jest niemożliwe, dlatego kładziemy duży nacisk na odpowiednią prezentację naszych sprzętów w sieci. Stawiamy na technologie rozszerzonej rzeczywistości czy możliwość oglądania produktów z obrotem wirtualnie o 360 stopni. Wykorzystujemy wszelkie narzędzia marketingu digitalowego, social media i współpracę z influencerami.

To znaczy, iż przez pandemię salony Samsunga w galeriach handlowych zaczną znikać?

Nasza strategia dotycząca salonów nie ulega zmianie. Nie ma wątpliwości, że pewne trendy i zachowania, które przybrały na sile w czasie pandemii, utrzymają się na dłużej. Sądzę, że sprzedaż internetowa będzie coraz ważniejsza. Choć potrzeba doświadczenia produktu w rzeczywistości, konsultacji z doradcą to elementy, które nie znikną.

Wspomniał pan o kilku wymiarach tego, jak pandemia wpłynęła na rynek. Wciąż problemem są zerwane łańcuchy dostaw?

Doświadczyliśmy tego jako cała branża. Do dziś są spore kłopoty z dostępnością półprzewodników. I raczej szybko to się nie zmieni. W perspektywie II kwartału 2021 r. ograniczenia te wciąż będą wyzwaniem. Na szczęście Samsung posiada własne fabryki komponentów, zintegrowane łańcuchy dostaw i liczne partnerstwa, co zapewnia nam stabilność.

Ale pandemia sprawiła też, że doszło do polaryzacji rynku urządzeń mobilnych.

Co to znaczy?

Obserwujemy wzrost popularności droższych produktów premium, ale jednocześnie zwiększoną sprzedaż tych masowych. Potrzeba smartfona wykorzystywanego w zdalnym środowisku, do pracy i nauki w domu, sprawiła, że świetnie sprzedawały się tańsze urządzenia. Jednocześnie użytkownicy, którzy poszukiwali odpowiedniej jakości i niezawodności zbliżonej do profesjonalnych sprzętów biurowych, sięgali po droższe produkty. Udział smartfonów premium, czyli kosztujących powyżej 600 euro, wzrósł w I kwartale br. do ponad 38 proc. Sprzedaż smartfonów w cenie do 150 euro także zanotowała wzrost – udział tego segmentu dziś sięga około 12 proc., podczas gdy w I kwartale 2020 r. było to nieco ponad 8 proc.

Samsung zawsze był mocny w średniej półce smartfonów. Jak odczuliście ten trend?

Jesteśmy też mocni w segmencie premium, a to półka, która wciąż rośnie. Faktycznie, średnia półka zanotowała mniejszą dynamikę. Ale weszliśmy na rynek z nowymi smartfonami z serii Galaxy A, które oferują wiele funkcji dostępnych jak dotąd tylko w smartfonach premium. Liczymy, że to będzie impuls dla rynku.

Choć na polskim rynku smartfonów mocno naciska Xiaomi, to jednocześnie ewidentnie spadło konkurencyjne ciśnienie ze strony Huawei. A do tego LG ogłosiło, że wycofuje się z segmentu smartfonów. Macie prostą drogę do umocnienia wiodącej pozycji?

Nie chcę się odnosić do tego, co robią rywale. Rynek zmienia się dynamicznie – jedni konkurenci znikają, ale w ich miejsce pojawiają się kolejni. My koncentrujemy się na sobie, na realizacji naszej strategii biznesowej i bardzo bliskiej współpracy z partnerami handlowymi. I mamy plan, aby w II połowie roku zastymulować rynek innowacjami.

Jakimi?

Nie mogę zdradzać, ale powiem, że naszą strategią jest rozszerzanie kategorii smartfonów składanych. To produkty, które przestaną być już tylko technologiczną ciekawostką.

Pandemia okazała się zbawienna dla rynku tabletów. Popyt wystrzelił, choć w poprzednich latach trend był odwrotny. Sądzi pan, że moda na te urządzenia powróci?

Niewątpliwie tablety przeżyły renesans w związku z zastosowaniem ich do zdalnej nauki i pracy. Sprzedaż w ub. r. skoczyła aż o 42 proc., a w I kwartale br. o 50 proc. Niemniej utrzymanie tak wysokiej dynamiki jest mało realne, a prognozy mówią o wypłaszczeniu tego rynku, choć wciąż w tendencji wzrostowej. Będzie to zresztą dotyczyć właściwie wszystkich segmentów rynku elektroniki, dla której II połowa 2020 r. okazała się rekordowa.

A co ze sprzedażą tzw. wearables, czyli technologii ubieralnych, jak inteligentne opaski czy zegarki?

To segment rynku, który okazał się jednym z wygranych pandemii, i to w dalszej perspektywie. Popyt na ubieralne technologie w minionym roku skoczył o 35 proc. i będzie dalej rósł. Już teraz kategoria ta pod względem wartościowym zbliża się do sprzedaży tabletów. W I kwartale br. rynek wearables wzrósł o 62 proc. W przypadku naszych urządzeń napędem sprzedaży okazały się funkcje, którymi dysponują tego typu urządzenia. Mam na myśli m.in. monitorowanie zdrowia i sprawności fizycznej, czyli cechy, które właśnie w okresie pandemii stały się niezwykle pożądane. Mamy smartwatche, które potrafią zmierzyć ciśnienie, wykonać badanie EKG, a nawet posiadają funkcję pulsoksymetru. O popyt na nie jestem spokojny.

CV

Marcin Garbarczyk od roku kieruje dywizją mobile w polskim oddziale Samsunga. Z firmą związany od 2015 r. Wcześniej pracował m.in. w McKinsey & Company. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i MBA w Northwestern University w Chicago.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA