fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Andrzej Halicki: Pełzający polexit trwa od 2015 roku

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Polska musi wrócić do centrum decyzyjnego UE – mówi Andrzej Halicki, kandydat Koalicji Europejskiej do europarlamentu.

Donald Tusk mówił 3 maja o wyzwaniach współczesności, ale też o potrzebie odbudowy wspólnoty. To wesprze KE w kampanii?

Przewodniczący Donald Tusk przede wszystkim mówił o wartości, jaką jest wspólnota Unii Europejskiej oraz o korzyściach członkostwa Polski w UE. Mam nadzieję, że jego wystąpienie zmobilizuje Polaków do pójścia na wybory i zagłosowania za Unią Europejską.

Co jest stawką tych wyborów? O co KE się bije?

Los całej Europy zależy częściowo od tego, co wydarzy się w Warszawie. Czy Europa, a w niej Polska będzie solidarna i otwarta, nastawiona na wartości wspólnotowe, czy zmiany w Polsce niestety przyczynią się do budowy nowego układu sił w Europie – bardziej zatomizowanego i egoistycznego, rozbijającego wspólnotę.

Prezydent Andrzej Duda chce wpisania członkostwa w UE do polskiej konstytucji.

Nie wierzę mu, prezydent Duda jest, delikatnie mówiąc, mało wiarygodny. Nasuwa się pytanie: dlaczego akurat teraz sobie o tym przypomniał? Przecież tak niedawno głośno mówił, że Unia Europejska jest nam niepotrzebna, że to wyimaginowana wspólnota. Uważam, że dzisiaj politycy PiS zaczynają zdawać sobie sprawę, że ludzie, pamiętając ich zachowania antyunijne, skandaliczne wypowiedzi, a także słynne głosowanie z wynikiem 27:1 gdzie jedynie Polska głosowała przeciwko Polakowi, po prostu nie wierzą w ich europejską przemianę. Ta inicjatywa dziwnie brzmi w ustach polityków PiS, bo oni nie akceptują ani Unii Europejskiej, ani zapisów konstytucji.

Polacy będą mieć przekonanie, że od obsadzenia 51 mandatów zależy los Europy?

Myślę, że to sprawa cywilizacyjnego rozwoju. To widać wokół nas. Kiedy rozmawiam z ludźmi na ulicy, to główny ideologiczno-polityczny spór z Wiejskiej schodzi na inny poziom, czyli chodników, dróg, szpitali, szkół i basenów. I nie mam wątpliwości, że bylibyśmy zupełnie w innym miejscu, gdyby 15 lat temu Polska nie weszła do UE. Dzisiaj ważne jest, aby Polska była skutecznym decydentem, by tych środków było jeszcze więcej dla naszego kraju.

Jarosław Kaczyński też mówi, że Europa to europejski poziom życia. Definiuje to poprzez wynagrodzenia, transfery społeczne. To do ludzi może trafić.

Ludzie są raczej zniesmaczeni, kiedy europejskie szanse są zamienianie na osobiste benefity rządzących, a jednocześnie dominuje ignorancja, bierność i niezdolność do realizacji projektów. Polacy, kiedy go słuchają, to jedno słyszą, a drugie widzą. Mówię to przez pryzmat utraconych korzyści, jak np. ponad 10 mld zł w ramach POPC (Centrum Projektów Polska Cyfrowa), które nie jest przeznaczone na nowe technologie, usługi cyfrowe. Wręcz mamy regres.

I to wszystko się rozstrzygnie w maju?

To jedynie pierwszy krok, jesienią – krok drugi, a później wybory prezydenckie. Polska musi powrócić do centrum decyzyjnego UE. Dzisiaj dla Polek i Polaków smog jest tematem – słyszę o nim na każdym spotkaniu. A ludzie widzą, że rząd opiera gospodarkę na rosyjskim węglu sprowadzanym do Polski za miliardy złotych i zastanawiają się, jak Polska będzie wyglądać za dziesięć lat. Inna sprawa to problem plastiku. Zaczynamy mieć świadomość, że w Europie decydujemy także o przyszłości Polski. Gdyby nie było dyrektywy antyplastikowej, to nie byłoby mowy o tym, by eliminować np. plastikowe sztućce z restauracji i grillów.

Dla PiS stawka jest krajowa. To kontynuacja programów socjalnych.

Dla nich problemem jest kalendarz wyborczy. Dla Jarosława Kaczyńskiego jesienne wybory są na wagę złota, a te europejskie są kłopotliwe – nie może ich przegrać, bo jesień będzie zagrożona. Te wybory są im niewygodne, bo politycy PiS w Unii Europejskiej są po prostu niewiarygodni. W większym budżecie uzyskali mniej pieniędzy dla Polski, dopłaty dla rolników pozostały na tym samym poziomie, podobnych przykładów jest wiele.

Koalicja Europejska będzie miała ofertę dla młodych na jesień?

Mamy dobrą ofertę dla młodych, ale jeśli coś ma pobudzić młodych do działania, to aktywność publiczna, a nie polityczna. Widzę to w tych kategoriach. Dla pokolenia młodych nadzieję budują najbardziej w Koalicji Europejskiej Zieloni. Cieszę się, że przyłączyli się do nas.

Dlaczego pan startuje? Gdyby jesienią KE wygrała, to mógłby pan zapewne myśleć o powrocie do rządu.

Liczę na zmianę władzy jesienią. Ale pierwszy krok jest bardzo ważny. Nie będzie jesieni bez maja. Maj trzeba wygrać. Szlag mnie trafia, kiedy widzę jak PiS zmarnował dwie dekady spójnego działania różnych rządów. Jestem aktywny na arenie europejskiej, m.in. w Radzie Europy. Od kilku lat pojawiają się ciągle pytania: co się z Polską stało? Musimy także odbudować pozycję Polski wewnątrz Parlamentu Europejskiego. Konfrontacja polsko-polska w PE jest szkodliwa. Chciałbym, aby delegacja Polski była poważna, słuchana i szanowana. Nasz cel to odbudowanie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, to godna i skuteczna obecność Polski w Unii Europejskiej.

Nie ma pan wrażenia, że w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Jean-Claude Juncker zadał cios narracji KE o polexicie. Stwierdził, że go nie będzie, nawet jeśli PiS wygra.

Przykre jest dla mnie to, że do 2015 roku Polska była w gronie strategicznych decydentów w UE, była krajem, z którym się liczono, a dzisiaj wymieniana jest jedynie w kontekście... polexit. Myślę, że uważny obserwator widzi, że pełzający polexit już u nas jest od 2015 roku. Przecież zachowania przedstawicieli polskich władz nie przechodzą bez echa. To, co politycy PiS wyrabiają w Polsce i na arenie europejskiej, składa się w tę nieszczęsną całość.

Ale chyba Juncker jako szef Komisji Europejskiej wie, co mówi.

Gdyby mieszkał w Polsce, to widziałby znacznie więcej. To nie w tym rzecz, że w Polsce nie ma teraz referendum, jak było w Wielkiej Brytanii. Dzisiaj większość społeczeństwa brytyjskiego też nie chce brexitu. Mimo że nie ma takiego procesu, to przez niefrasobliwość rządzących niechcący może dojść do polexitu.

Mówił pan, że nie ma jesieni bez maja. A będzie zwycięstwo nad PiS bez Biedronia i współpracy z nim?

Dzisiejsze postępowanie Biedronia jest dla mnie zagadką. Nie rozumiem, dlaczego pośrednio wspiera Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby rozłożyć te wybory na czynniki pierwsze, to w maju odbędzie się swoiste referendum: „za" czy „przeciw" Europie.

To jest jedna interpretacja. Głosujący mogą odczytać wybory w maju jako wybór między partiami.

Nie, bo w tym wypadku to nie są partie, nie ma mowy o poszczególnych rozwiązaniach społecznych. Kto szuka trzeciej drogi, kto próbuje ją znaleźć między starciem dwóch bloków, to będzie dla niego bardzo bolesne. Nie ma trzeciej drogi. Jest TAK lub NIE dla Europy. Ludzie, którzy próbują ten wybór podważyć przekonają się wkrótce, jak bolesne to dla nich będzie.

Grzegorza Schetyna mówił o węglu, pan wspomina o plastiku. Zmieniają się akcenty socjalne jak 1000 zł dla nauczycieli, o których mówi opozycja. To jest nowy plan na jesień?

Tak, to są kluczowe wyzwania dla nas i następnych pokoleń. Aby to osiągnąć, trzeba być skutecznym, dlatego zbudowaliśmy szeroką koalicję. Od dawna słyszymy od wyborców: podstawą jest zjednoczenie demokratycznej opozycji. Tego ludzie chcieli, protestując pod Sejmem, gdy w środku trwał strajk parlamentarzystów w obronie wolnych mediów. Oczywiście ten proces miał pewne perturbacje i rożne fazy. Ale jest konsekwentny od samego początku. Wielu komentatorów mówiło, że na pewno się to nie uda. Przeszliśmy wybory samorządowe z dobrym skutkiem. Na początku opierając się na Platformie Obywatelskiej i Nowoczesnej. Mówiliśmy, że w maju będzie szeroka koalicja. Wszyscy mówili: nie, nie. My twierdziliśmy, że się uda. Nie warto ufać niedowiarkom. Może jesienią będzie koalicja z Biedroniem?

Mówi pan o tym, że ludzie pod Sejmem czy na marszach tak krzyczeli. Ale czy nie jest to oczekiwanie wyborców „rdzenia” opozycji. Ale by wygrać jesienią, trzeba będzie jeszcze sięgnąć po innych, których układ sił na pozycji raczej nie obchodzi.

Od 1989 roku nie było żadnej ekipy, która by zanegowała kurs pro-europejski jak to zrobił PiS. To bardzo dobry punkt wyjścia do dyskusji, gdy zaczynamy skutecznie decydować o wyborze tej drogi. Tylko najpierw trzeba mieć realne szanse, aby te postulaty realizować.

Ale w ubiegłą sobotę Kaczyński mówił, że przynależność do UE i NATO to wymóg patriotyzmu.

To przecież tylko retoryka wyborcza bo jednocześnie przyjmuje u siebie Salviniego. Albo skrajnych narodowców z Hiszpanii. A dla Junckera, o którym pan mówił, prezes Kaczyński nie znalazł czasu, bo nie zależy mu na tym. Słownie deklaruje jedno, a w praktyce stopniowo wyprowadza Polskę z UE.

Na ile ważny będzie dla KE marsz 18 maja?

To będzie kolejny marsz przez nas organizowany, na który przychodzą rodzice z dziećmi, starsi i młodsi. Atmosfera towarzysząca tym marszom jest radosna, rodzinna. W 2016 roku pojawił się pierwszy marsz po wyborach, który nawiązywał do słynnego "Błękitnego marszu”. Przez lata te marsze wrosły w tradycję upominania się o wartości społeczne. Dzisiaj, w przeddzień wyborów "za" czy "przeciw" Unii Europejskiej nabierają szczególnego znaczenia.

Będzie 100 kandydatur opozycji do Senatu jesienią?

Tak. Jestem przekonany, że podobnie jak Komitet Obywatelski w 1989 roku ułożymy od lewa do prawa taką wspólną drużynę, która da zwycięstwo i odsunie "pisokomunę" od władzy i Polska znów się będzie mogła rozwijać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA