fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Radość pracowników, strach pracodawców

Adobe Stock
Wzrost płac ustabilizował się w okolicy 7 proc. rocznie. Rosnące koszty pracy coraz bardziej dają się we znaki przedsiębiorcom, ale zarazem napędzają konsumpcję i całą gospodarkę.

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się w kwietniu o 7,1 proc. rok do roku – podał we wtorek GUS. To wynik zbieżny z ubiegłoroczną średnią. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku dynamika wynagrodzeń utrzyma się na tym poziomie.

Miesiąc wcześniej, w marcu, płace w sektorze przedsiębiorstw, obejmującym podmioty z co najmniej dziesięcioma pracownikami, zwiększyły się o zaledwie 5,7 proc. rok do roku, najmniej od lipca 2017 r. Ten wynik był szczególnie rozczarowujący na tle pierwszych miesięcy roku, gdy wzrost płac zdawał się nawet przyspieszać w porównaniu z 2018 r.

Mniej dla zarządów, więcej dla pracowników

I choć większość ekonomistów oceniała, że dynamikę wynagrodzeń stłumiły czynniki jednorazowe, takie jak przesunięcia w wypłatach premii, to nie brakowało też komentarzy, że mógł to być przejaw hamowania gospodarki. Stąd ankietowani przez „Parkiet" i „Rzeczpospolitą" ekonomiści nie oczekiwali powrotu dynamiki wynagrodzeń w kwietniu powyżej 7 proc. Przeciętnie spodziewali się wyniku na poziomie 6,5 proc.

Lekki hamulec PPK

Patrząc w nieco szerszej perspektywie, dynamika płac wciąż jest w trendzie lekko spadkowym. W minionych trzech miesiącach wynosiła średnio 6,8 proc. Zdaniem Moniki Fedorczuk, ekspertki ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan, ten trend się utrzyma. Jak tłumaczy, przedsiębiorcy ograniczą podwyżki wynagrodzeń ze względu na wzrost pozapłacowych kosztów pracy, związany m.in. z tworzeniem pracowniczych planów kapitałowych. Ponadto z początkiem 2020 r., jak zapowiedział rząd, zniesiony zostanie dodatkowo limit podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne (tzw. 30-krotność).

Prace sezonowe później i drożej

Większość ekonomistów spodziewa się jednak, że wzrost płac ustabilizuje się w okolicy 7 proc. rocznie. Siłom, które będą tłumiły dynamikę płac, przeciwdziałały będą inne, sprzyjające podwyżkom wynagrodzeń.

Najważniejszą z nich jest coraz bardziej dotkliwy dla przedsiębiorstw niedobór wykwalifikowanych pracowników. Z ankietowych badań Komisji Europejskiej wynika, że w II kwartale 49,4 proc. przedsiębiorstw przemysłowych uważa brak kadr za czynnik ograniczający produkcję. To tylko minimalnie mniej niż w rekordowym pod tym względem I kwartale (51 proc.).

FOR: Ile mamy płacy z pracy? Znacznie mniej od wartości dobra

Choć część firm w obliczu tej bariery po prostu rezygnuje z tworzenia miejsc pracy, inne konkurują o pracowników płacami. Zdaniem Jakuba Rybackiego, ekonomisty z ING Banku Śląskiego, tak można rozumieć wyniki ankietowych badań NBP wśród przedsiębiorstw, które pokazują, że w bieżącym kwartale przeciętne wynagrodzenie planuje podnieść 36 proc. firm, o 8 pkt proc. więcej niż w takim samym okresie ub.r. A jednocześnie podwyżki te mają objąć największy od co najmniej 2008 r. odsetek pracowników.

Cień wątpliwości na tezę, jakoby polskie firmy miały problem ze znalezieniem pracowników, rzucały w ostatnich miesiącach dane dotyczące zatrudnienia. W marcu w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się ono o 16 tys. W historii danych GUS tylko raz zatrudnienie w tym miesiącu zwiększyło się bardziej: w trakcie boomu gospodarczego w 2007 r., gdy stopa bezrobocia rejestrowanego przekraczała 14 proc. (dziś wynosi niespełna 6 proc.).

Także luty był pod tym względem bardzo udany: zatrudnienie zwiększyło się o 10 tys. osób, w porównaniu z 7 tys. miesięcznie średnio w minionych trzech latach. W kwietniu jednak liczba pracujących w sektorze przedsiębiorstw nieco nawet zmalała (o około 2 tys.). W ujęciu rok do roku zatrudnienie zwiększyło się o 2,9 proc., po 3 proc. w marcu. W ocenie ekonomistów Banku Ochrony Środowiska, zwycięzców konkursu prognostycznego „Parkietu" w latach 2017 i 2018, pod koniec roku dynamika zatrudnienia znajdzie się w okolicy 2 proc. rok do roku.

Inflacyjny dopalacz

Andrzej Kubisiak, ekspert ds. rynku pracy w Polskim Instytucie Ekonomicznym, zwraca uwagę, że oprócz niedoboru rąk do pracy wzrost wynagrodzeń napędzać może przyspieszająca inflacja. W kwietniu wyniosła ona 2,2 proc. rok do roku, w porównaniu z 1,7 proc. w marcu i zaledwie 1,2 proc. w lutym. – Za tę sytuację odpowiadają przede wszystkim zmiany cen produktów pierwszej potrzeby, a więc żywności, paliwa czy energii. Taki wzrost inflacji konsumenci odczuwają w portfelach, a będąc też pracownikami, mogą za sprawą narastania presji płacowej zapoczątkować tzw. efekt drugiej rundy – tłumaczy Kubisiak.

Z drugiej strony wzrost płac nawet na dotychczasowym poziomie może skłaniać firmy do podwyższania cen produktów i usług, aby zahamować spadek marż, który w ub.r. przyczynił się do pierwszego od 2013 r. spadku wyników netto polskich firm (więcej pisaliśmy o tym w poniedziałkowej „Rz"). Ekonomiści podkreślają jednak, że choć koszty pracy są dla firm coraz większym ciężarem, to zarazem ich wzrost działa stabilizująco na popyt. Dobra sytuacja dochodowa gospodarstw domowych napędza bowiem wzrost wydatków konsumpcyjnych, a to z kolei jest jedną z przyczyn odporności polskiej gospodarki na spowolnienie w zachodniej Europie.

Korzystają prawie wszyscy zatrudnieni

Wynagrodzenia w górnictwie węgla w I kwartale były aż o 21,5 proc. wyższe niż rok wcześniej – wynika z danych GUS. Ta branża jest liderem pod względem tegorocznego wzrostu płac, ale o solidnych podwyżkach można mówić praktycznie we wszystkich sektorach. Poza górnictwem zarobki rosną najszybciej – o ponad 8 proc. – także w handlu detalicznym, w firmach administrujących (np. sprzątających i ochroniarskich, choć tam wciąż poziom płac, podobnie jak w handlu detalicznym, nie przekracza 4 tys. zł brutto na miesiąc), budownictwie mieszkaniowych czy niektórych firmach przemysłowych (np. produkujących pochodne ropy naftowej, wyroby z tworzyw sztucznych, farmaceutyki czy meble). Wyjątkiem na rynku – wynika z danych GUS – jest branża energetyczne, gdzie płace w I kwartale tego roku zwiększyły się tylko o 1,2 proc. Co będzie się działo w kolejnych miesiącach? Z badań Work Service wynika, że 27 proc. firm planuje zwiększenie wynagrodzeń w kolejnym kwartale, a 66 proc. chce utrzymać zarobki na dotychczasowym poziomie. Tych planujących podwyżki jest stosunkowo sporo, ale ich liczba jest dosyć stabilna, co wskazuje na to, że wzrost płac nie będzie przyspieszał. Z kolei aż 60 proc. pracowników oczekuje podwyżek płac. Najwięcej optymistów w tym zakresie jest wśród osób zarabiających 2000–2999 zł, czyli na poziomie równym lub niewiele przewyższającym płacę minimalną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA