fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Prace sezonowe później i drożej

Fotolia
W tym roku pracodawcy zwlekają z rekrutacją chętnych do wakacyjnych prac, którym trzeba będzie zapłacić o 7–10 proc. więcej niż rok temu.

O ile w poprzednich latach poszukiwania kandydatów do wakacyjnych prac ruszały na większą skalę już w połowie marca, o tyle w tym roku wystartowały dopiero w kwietniu, a i to z mniejszą intensywnością niż zwykle.

Wakacyjne saksy za granicą nie tylko dla fachowców

– Nie obserwujemy jeszcze wzrostu zamówień wynikającego z wiosennego ożywienia gospodarki, jakie towarzyszyło nam w poprzednich latach – przyznaje Kamil Sadowniczyk, ekspert rynku pracy z agencji zatrudnienia Manpower, który spodziewa się nasilenia rekrutacji sezonowych pracowników dopiero w kolejnych tygodniach.

Nie tylko on zwraca uwagę na opóźnienie w działaniach pracodawców. – Z reguły już przed majówką mieliśmy ustaloną z klientami zdecydowanie większą liczbę zamówień, lokalizacji i zapotrzebowania na pracowników w poszczególnych branżach. W tym momencie swoje potrzeby zdeklarowało ok. 30 proc. firm, które zwykle mają zwiększone zapotrzebowania w sezonie – ocenia Cezary Maciołek, wiceprezes Grupy Progres.

Według niego, widać wyczekiwanie klientów, którzy są ostrożni w składaniu zamówień. – Na takie działanie wpływa wiele czynników, m.in. zmieniająca się sytuacja na rynku, trudny do przewidzenia popyt na sezonowe produkty i usługi spowodowany np. niesprzyjającą pogodą – twierdzi Maciołek.

Cień Niemiec

Zdaniem Tomasza Dudka, dyrektora zarządzającego Otto Work Force, tegoroczne opóźnienie sezonowych rekrutacji (zwłaszcza w produkcji) wynika głównie ze spowolnienia na niemieckim rynku motoryzacyjnym, który jest odbiorcą podzespołów z polskich firm. – Jest także związane z brexitem, bo część polskich firm dostarcza swoje produkty na Wyspy – dodaje Dudek.

Anna Wicha, prezes Polskiego Forum HR i dyrektor generalna agencji zatrudnienia Adecco Poland, ocenia, że opóźnienie w sezonowych rekrutacjach ma również związek z sytuacją na polskim rynku pracy: w wielu firmach produkcyjnych przedłużył się czwarty kwartał. Do niedawna realizowały jeszcze ubiegłoroczne zamówienia m.in. z powodu rotacji i braku pracowników. – W niektórych firmach rotacja wynosi aż 40 proc. To powoduje przerwy produkcyjne, konieczność poszukiwania kolejnych pracowników i wreszcie potęguje biurokrację związaną z odejściem i zatrudnianiem nowych ludzi – twierdzi szefowa Adecco Poland. Dodaje, że intensywne rekrutacje do prac sezonowych ruszyły tam dwa tygodnie temu. Najwięcej zleceń napływa z firm e-commerce, z branży logistyczno-magazynowej i budowlanej. Kolejnego dużego zapotrzebowania na pracę sezonową Adecco spodziewa się w maju.

Jednak już teraz, w ostatnich dniach kwietnia, przed długim weekendem majowym, który w Polsce otwiera sezon turystyczny, powinien zacząć się wysyp ofert pracy w hotelach i restauracjach (czyli w tzw. horeca). – To bardzo ważny okres dla Pomorza, Warmii i Mazur, gdzie poza sezonem jest dużo trudniej o zatrudnienie na dobrych warunkach – zaznacza Piotr Modliński z ASM Sales Force Agency. Jak dodaje, w połowie maja, gdy na rynku pojawiają się zwykle krajowe truskawki, otwiera się sezon dla pracowników w ogrodnictwie i sadownictwie.

– Lato to gorący okres dla pracodawców z branży gastronomicznej, hotelarskiej, kurierskiej (zwłaszcza dla kurierów rowerowych i na skuterach) i handlu detalicznego. W okresie od maja do sierpnia, liczba ogłoszeń sezonowych z tych branż będzie stanowiła ok. 40 proc. wszystkich ofert pracy w segmencie blue collar – twierdzi Katarzyna Godlewska, szefowa Kiwi Jobs (jej aplikacja rekrutacyjna specjalizuje się w pracach fizycznych, z ang. blue collar).

Nawet 20 proc. więcej

Jak wynika z danych agencji zatrudnienia, pracownicy sezonowi mogą w tym roku liczyć średnio na 7–10-proc. wzrost stawek w porównaniu z ubiegłym rokiem. Przejawem konkurencji o pracowników jest też większa otwartość pracodawców, którzy – jak podkreśla Katarzyna Godlewska – w tym roku dużo chętniej publikują stawki wynagrodzenia w ogłoszeniach.

Jak ocenia Anna Wicha, wynagrodzenie podstawowe pracowników tymczasowych waha się od 2250 zł brutto (we wschodniej Polsce do 3400 zł brutto na zachodzie kraju. Do tego często dochodzą dodatki i premie.

– Pracodawcy robią wszystko, by zapewnić ręce do pracy i zapobiegać uciążliwym rotacjom – dodaje szefowa Adecco Poland.

Jak twierdzi Cezary Maciołek, z obserwacji Grupy Progress wynika, że w miejscowościach nadmorskich, w handlu i w branży horeca tegoroczne stawki są wyższe o 15–20 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Tak znaczących podwyżek nie ma natomiast w produkcji i logistyce, gdzie firmy łatwiej mogą wypełniać kadrowe niedobory pracownikami z zagranicy. W usługach czy w handlu, gdzie potrzebny jest bezpośredni kontakt z klientem, łatwiej o wyższe zarobki, bo dostępność krajowych pracowników jest ograniczona.

– Pracodawcy, którzy decydują się na zwiększenie zatrudnienia, szukają najpierw pracowników wśród Polaków, jeżeli nie mogą ich znaleźć, decydują się na zatrudnienie obcokrajowców – twierdzi Tomasz Dudek.

Według niego część firm czeka z podwyżkami stawek do pełni sezonu, gdy presja związana z brakiem pracowników będzie wyższa (od połowy czerwca do końca sierpnia).

– Wtedy zapotrzebowanie na pracowników jest o 30–40 proc. wyższe niż w pozostałych miesiącach – twierdzi Cezary Maciołek.

Opinia dla „rz"

Agnieszka Zielińska, kierownik Polskiego Forum HR

Co roku w drugim i trzecim kwartale notujemy największe zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych do sezonowych prac – zwłaszcza w przemyśle spożywczym i w branży hotelarsko-restauracyjnej. W tym roku, pomimo dużego zapotrzebowania ze strony firm, przewidujemy spadek zatrudnienia przy pracach sezonowych w porównaniu z 2018 r. Powodem jest malejąca podaż pracowników tymczasowych, którym pracodawcy coraz częściej proponują stałą pracę.

Legalnie i nie

Co roku rozpoczęcie sezonowych prac wiąże się z nasileniem zatrudnienia w szarej strefie. Jak ostrzega Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia, praca na czarno i nieuczciwe praktyki (w tym zaniżanie albo niewypłacanie wynagrodzenia) to częsty problem, zwłaszcza w branży hotelarskiej i gastronomicznej. Nie zawsze jest to wina nieuczciwych pracodawców. Jak zwraca uwagę SAZ, nierzadko za pracą na czarno i wykorzystywaniem pracowników stoją nieuczciwe agencje zatrudnienia. Wiele firm usług HR to małe podmioty, które o klientów konkurują głównie ceną. Według danych Polskiego Forum HR w 2018 r. w Polsce zarejestrowano prawie 2,9 tys. nowych agencji zatrudnienia i na koniec roku ich liczba przekroczyła 8,2 tys. Ponad 4,8 tys. z nich stanowiły te zajmujące się pracą tymczasową. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA