fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Wybory prezydenckie: Polacy nie chcą głosować korespondencyjnie

Fotorzepa/Magdalena Kowalczyk
Samorządy i sztaby szykują się do wyborów. Jak się okazuje, mimo rosnącej liczby zakażeń, wyborcy nie są zainteresowani głosowaniem korespondencyjnym.

Spór o sposób przeprowadzenia wyborów prezydenckich był jednym z ważniejszych w tym roku. Wszystko ze względu na epidemię koronawirusa. Ostatecznie w życie wszedł projekt zakładający, że wybory będą miały mieszany charakter. Czyli będzie można głosować zarówno w lokalach wyborczych, jak i korespondencyjnie.

Ale chętnych, by zagłosować za pośrednictwem poczty, nie ma zbyt wielu. Zainteresowani mogą zgłaszać się do 16 czerwca. Tymczasem np. we Wrocławiu (zgodnie z informacjami z poniedziałku rano) takich wniosków wpłynęło zaledwie 1706, podczas gdy do głosowania w całym mieście uprawnionych jest blisko 490 tys. osób.

Podobnie jest w innych miastach. Radio Szczecin podało, że w stolicy województwa zachodniopomorskiego wnioski złożyły zaledwie 502 osoby (na 300 tys. uprawnionych). Niewielkie zainteresowanie wyborcami korespondencyjnymi jest też w Katowicach – to zaledwie kilkaset osób. I to w sytuacji, gdy na Śląsku jest najwięcej zakażeń. Wszystko to oznacza to, że samorządy i PKW nie będą miały problemu z organizacją głosowania pocztowego dla zainteresowanych.

Zgłoszeń można dokonywać także przez internet. Jak podało w poniedziałek Ministerstwo Cyfryzacji, łączna liczba takich wniosków w kraju wyniosła 24 tys. By się zarejestrować, potrzebny jest profil zaufany lub e-dowód.

Liczba osób głosujących korespondencyjnie może się jeszcze zwiększyć. I to z kilku powodów. Po pierwsze, wiele osób może odłożyć rejestrację swojego zamiaru na ostatnie godziny. Samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, spodziewają się niewielkiej fali zgłoszeń właśnie w ostatnich godzinach.

Po drugie, dużo później mijają terminy zgłoszenia osób, które przebywają na kwarantannie. To 23 czerwca, jeśli w dniu wyborów wyborcę będzie obowiązywała kwarantanna lub izolacja, i 26 czerwca, jeśli kwarantanna rozpoczęła się po 23 czerwca. Ministerstwo Zdrowia informuje, że obecnie objętych jest nią blisko 95 tys. osób.

Ponadto do końca tego tygodnia mają być znane rekomendacje Ministerstwa Zdrowia dotyczące obowiązkowego głosowania korespondencyjnego. MZ może wnioskować o wprowadzenie takiego trybu głosowania do PKW, które podejmuje decyzję w drodze uchwały. Resort zapewnia, że cały czas analizuje sytuację.

Sztaby wyborcze nie podnosiły kwestii głosowania korespondencyjnego w swoich politycznych strategiach. Politycy PO publicznie tylko przestrzegali PiS przed próbą „zamykania miast", aby obniżyć frekwencję tam, gdzie silny będzie Rafał Trzaskowski.

Co innego z głosowaniem za granicą. W niektórych krajach (jak w USA) możliwe będzie tylko głosowanie korespondencyjne. Poza Polską obecnie zarejestrowanych do głosowania jest już 305 tys. wyborców, w tym ponad 100 tys. w Wielkiej Brytanii. Dla porównania, w wyborach w 2015 roku było to 196 tys. osób.

Politycy opozycji – przede wszystkim Koalicji Obywatelskiej – przekonują, że polski rząd utrudnia wyborcom zgłoszenie się do głosowania, np. poprzez powołanie niewystarczającej liczby komisji wyborczych. – Słyszymy o problemach z kontaktem z konsulatami i rejestracją na wybory. Istnieje realne ryzyko, że nie wszyscy chętni będą mogli zagłosować 28 czerwca. Apeluję do premiera Mateusza Morawieckiego o pilne usprawnienie procesu rejestracji – mówił w specjalnym klipie kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. Termin minął 15 czerwca o północy.

Sztabowcy PO wiedzą o tym, że przy wyrównanej II turze wyborów o zwcięstwie lub porażce może zdecydować kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy głosów. Mobilizacja Polaków za granicą to element strategii Koalicji.

Jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpiera zarzuty polityków opozycji o utrudnianie głosowania. – To, jaka forma głosowania w danym państwie jet dopuszczalna, czy w ogóle wybory w danym państwie możemy przeprowadzić, nie jest decyzją polskiego MSZ – powiedział w poniedziałek wiceszef resortu Piotr Wawrzyk. Zwrócił uwagę na sytuację np. w Kuwejcie, gdzie liczba zakażeń dziennie jest bardzo wysoka, a lockdown – bardzo restrykcyjny.

W sześciu krajach głosowanie w wyborach prezydenckich w ogóle nie będzie możliwe – ogłosiło MSZ. To między innymi Chile, Afganistan czy wspomniany wcześniej Kuwejt.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA