fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Sondaż: 44 proc. dla Dudy, 37,3 proc. dla PiS

Fotorzepa, Marta Bogacz
Kandydaci na prezydenta dzielą się na lepszych lub gorszych od własnych partii.

Wszystkie partie polityczne zgłosiły już swoich kandydatów w wyścigu o prezydenturę. Jedynie Konfederacja nie zdecydowała się jeszcze ostatecznie – nazwisko jej kandydata poznamy 18 stycznia. Ponieważ jednak po kolejnych spotkaniach regionalnych faworytem jest Krzysztof Bosak, to właśnie jego nazwisko uwzględniliśmy w naszym sondażu.

Czytaj także:

Szułdrzyński: Prezydent nie może sobie pozwolić na błąd

Według badania wykonanego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej" urzędujący prezydent Andrzej Duda – kandydat PiS i pozostałych partii tworzących Zjednoczoną Prawicę – może liczyć na 44 proc. głosów, co gwarantuje mu zwycięstwo w I turze. W II turze Duda spotkałby się z kandydatką Koalicji Obywatelskiej Małgorzatą Kidawą-Błońską, która notuje poparcie nieco powyżej 23 proc. Tych dwoje kandydatów zdystansowało resztę.

Trzecie miejsce zajmuje kandydat ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, z wynikiem 7 proc., czwarte – Robert Biedroń z Lewicy – 6,6 proc, piąte Szymon Hołownia, przedstawiający się jako „kandydat obywatelski" – 5,7 proc., a nieco ponad 5 proc. otrzymał w sondażu Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Co czwarty z badanych zadeklarował, że „zdecydowanie nie" wziąłby udziału w wyborach prezydenckich. W zestawieniu prezydenckim są nazwiska już od kilku miesięcy kojarzone z wyścigiem do pałacu prezydenckiego, np. Andrzej Duda czy Władysław Kosiniak-Kamysz, ale też takie, które oficjalnie wystartowały bardzo niedawno, jak np. Robert Biedroń. Można więc uznać, że sondażowy ranking to niejako pozycje na starcie przed prawdziwą kampanią i prezentacją programów wszystkich kandydatów.

Lepsi niż partia

W tym samym sondażu zbadaliśmy też preferencje partyjne. Okazuje się, że PiS/Zjednoczona Prawica nie dorównuje wynikiem swojemu kandydatowi, mając rezultat (37,3 proc.) o prawie 7 pkt. proc. niższy niż Andrzej Duda.

W Koalicji Obywatelskiej (PO, Nowoczesna i Zieloni) jest odwrotnie: ugrupowanie ma wyższy wynik (26,9 proc.) niż kandydatka Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wyraźnie własne stronnictwo przebija wynikiem lider ludowców. PSL z rezultatem 4,7 proc. byłoby bez szans na przekroczenie progu wyborczego.

Za to Robert Biedroń ma gorsze notowania niż cała Lewica, która od wyborów parlamentarnych utrzymuje się na poziomie powyżej 12 proc.

Czy to oznacza, że lider ludowców potrafi pozyskać nowych wyborców, a Biedroń nie przekonuje nawet tych lewicowych?

Niekoniecznie, trzeba pamiętać o znacznie późniejszej deklaracji udziału kandydata Lewicy i setki spotkań, które już odbył Kosiniak-Kamysz jako kandydat prezydencki. Ale jednak wynik Biedronia może być dla niego i Lewicy rozczarowujący. Być może tłumaczy też, dlaczego Lewica tak długo, dysponując własnymi, wcześniejszymi sondażami, nie chciała w obawie przed słabym wynikiem ogłosić nazwiska swojego kandydata do Pałacu. – Robert Biedroń na własne życzenie ma niski wynik – uważa politolg prof. Ewa Marciniak. – W polityce liczy się dotrzymywanie słowa i konsekwencja, a on w krótkim czasie zmienił zdanie. Nie jest dziś człowiekiem sukcesu dla elektoratu, w którym wzbudził nadzieje, a który potem zawiódł – wyjaśnia.

Czekając na szefa

Platforma Obywatelska zajęta jest wyborami nowego przewodniczącego. Po rezygnacji Grzegorza Schetyny to najbardziej angażująca polityków kwestia, co uniemożliwia powołanie pełnego sztabu wyborczego i rozpoczęcie regularnej kampanii. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że nowy szef PO będzie mieć zasadniczy wpływ ma kształt sztabu i jego skład. Wygląda więc na to, że dopiero po 25 stycznia, albo nawet po 8 lutego Małgorzata Kidawa-Błońska będzie mogła pełną parą walczyć o głosy. – Kandydatka KO ma jeszcze rezerwy w elektoracie średnich i dużych miast – podkreśla prof. Marciniak. – Ale błędem jest nadmierne eksploatowanie kobiecości. Rezerwy uruchomią się, jeśli będzie potrafiła nazwać i zdiagnozować wszystkie błędy Andrzeja Dudy, oraz sformułuje pozytywny program.

Zdaniem Ewy Marciniak Małgorzata Kidawa-Błońska ma największe szanse zostać „kandydatką społecznego kompromisu" i jednocześnie najbardziej akceptowaną kandydatką anty-PiS-u.

Wielkiego pola manewru nie ma też raczej liczący na rolę „czarnego konia" Szymon Hołownia. Ani artykuły w wiodących tygodnikach, ani też znane nazwiska w sztabie, nie dały mu nawet miejsca na podium.

A obecny prezydent? – 44-proc. poparcie dla Andrzeja Dudy, jak na tak zaawansowane działania w kampanii, którą prowadzi, pokazuje, że to jest na dziś maksimum i prognozuje II turę – uważa prof. Marciniak. – Jeśli prezydent chce poszerzyć elektorat, powinien złagodzić zbyt ostry ton, który ostatnio prezentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA