fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Kto drukuje karty wyborcze? Ta sama niemiecka firma

Fotorzepa, Robert Gardziński
Zlecenie na druk kart do głosowania ponownie dostała ta sama niemiecka spółka, która drukowała karty na majowe wybory. Produkcja niewykorzystanych kart kosztowała państwo 70 mln zł - pisze Onet.

Jak pisze Onet, Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, która dotychczas - do majowych wyborów, które się nie odbyły i zostały uznane za nieważne - zajmowała się drukiem kart na wybory w Polsce, nie była w stanie podjąć się wydrukowania 30 mln kart na nadchodzące wybory.

Dlatego zamówienie ponownie trafiło do firmy Samindruk z Brodnicy, kontrolowanej przez Gather Druck und Vertrieb GmbH z Berlina.

To ta sama firma, która bez wzoru i bez przepisów dotyczących zasad głosowania wydrukowała 30 mln kart z przeznaczeniem na majowe wybory.

Ich druk w Samindruku  i kompletowanie w pakiety wyborcze przez inne firmy kosztowały budżet państwa 70 mln złotych.

W jednej z firm najprawdopodobniej doszło do wycieku kart. Dokumenty zaprezentował publicznie jeden z kandydatów, Stanisław Żółtek. Poczta Polska złożyła w tej sprawie doniesienie do ABW - przypomina Onet.

Ponieważ porozumienie Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem, który storpedował majowy termin wyborów, uwzględniało rozpisanie ich na nowo, wymiana kandydata Koalicji Obywatelskiej z Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego  spowodowała, że 30 mln wydrukowanych kart stało się bezużyteczną makulaturą, składowaną w jednym z magazynów Poczty Polskiej, co ustaliła "Gazeta Wyborcza".

Opozycja domagała się, by premier Morawiecki zdymisjonował ministra aktywów Jacka Sasina, który odpowiadał za druk kart. Premier uważa jednak, że druk odbył się zgodnie z przepisami, zaś sam Sasin twierdził, że "decyzja o druku kart wynikała z odpowiedzialności za państwo".

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA